Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech Poznań. Brak instynktu mordercy, wakat za kierownicą

Wygląda na to, że plan Kolejorza na ostatnie dwie kolejki w tym roku jest z założenia bardzo prosty: zebrać możliwie jak najwięcej punktów, a za prawdziwą robotę zabrać się w czasie przerwy zimowej.
1 : 0
Informacje
LOTTO Ekstraklasa 2017/18 - 19. kolejka
Niedziela 10.12.2017 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Lech Poznań
1
0
1
Cracovia Kraków
0
0
0
Składy i szczegóły
Lech Poznań
Bramki: Dilaver (38.) Kartki: Trałka, Tetteh - żółta Skład: Putnocky - Gumny, Janicki, Dilaver, Kostewycz - Trałka, Gajos (46. Tetteh) - Radut, Jevtić, Makuszewski (28. Barkroth) - Gytkjaer (80. Rakels)
Cracovia Kraków
Kartki: Wdowiak, Fink - żółta Skład: Sandomierski - Fink, Helik, Malarczyk, Pestka - Deja, Drewniak - Wójcicki (59. Wdowiak), Hernandez (54. Szczepaniak), Mihalik (72. Ferraresso) - Piątek

Lechici w spotkaniu z Cracovią dość długo utrzymywali się przy piłce i potrafili bez większych problemów przenieść się pod pole karne rywala. „Tylko tyle”, bo te sytuacje nawet nie stały obok stuprocentowych, brakowało konkretów i jakości. „Aż tyle”, bo jednak Lech kontrolował przebieg meczu, co nie zawsze było tak oczywiste. W Poznaniu od dłuższego czasu nic się nie zmienia i chyba nastał najwyższy czas na to, żeby przestać się łudzić, że stanie się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W ciągu najbliższych dni ani Bjelica nie zdąży wprowadzić jakichś nowych schematów, ani jego podopieczni nagle nie obudzą w sobie dotąd skrywanych pokładów energii.

Środek zawieszony (do odwołania)

Niech znamienną będzie akcja z 72. minuty, gdy Gytkjær i Jevtić pograli w bocznym sektorze boiska i wystarczyło tylko, żeby ktoś wbiegł w pole karne i zapewnił wsparcie/przewagę liczebną. Tak się nie stało. Radut i Bärkroth zawiesili się na 16. metrze w oczekiwaniu na podanie. Żaden z nich nie zrobił ruchu do piłki, nie ułatwił sprawy kolegom.

Powyższa sytuacja obrazuje to, co od dłuższego czasu dzieje się z Kolejorzem. Odpowiedzialność jest notorycznie spychana, a w efekcie brakuje choćby jednego zawodnika, którego można by było określić jako lidera formacji albo kogoś, kto po prostu zmusi do reakcji. Produktywne działania jednostek są sporadyczne, kolektyw zagubił się przynajmniej kilka tygodni temu. Od czasu do czasu zryw zanotuje Jevtić, faktycznie napędzi działania formacji po czym zgaśnie, Radut przeniesie ciężar gry, ale zrobi to raz w ciągu spotkania. Z Cracovią było to tym bardziej widoczne, bo na drugą połowę wyszedł nie Gajos, a Tetteh. Ten sam, który ostatni raz na murawie pojawił się na ostatnie +/- 10 minut spotkania z Jagiellonią (październik). Nie potrzebował zbyt wiele czasu, żeby zrobić różnicę.

Podczas gdy w pierwszej połowie lechici większość swoich akcji przeprowadzali po obwodzie boiska, w drugiej znacznie więcej działo się w środkowej strefie. Tetteh ustawiał się bliżej albo linii obrony, albo ataku (w zależności od fazy rozwoju akcji) tak, że był łącznikiem poszczególnych części formacji. Nie realizował swoich zadań w stu procentach nie zagrał perfekcyjnego meczu, ale coś drgnęło. Lech dłużej był pod grą, aż tak bardzo nie męczył się w organizowaniu ofensywy. Pojawiło się więcej nieschematycznych zagrań – jakieś prostopadłe podanie, wypuszczenie zawodnika bocznym sektorem, gra na jeden kontakt. Zyskała przede wszystkim komunikacja. Ofensywni piłkarze dostawali podania szybciej. Pojawiła się możliwość wsparcia Jevticia (kilka dwójkowych prób bez przyjęcia na ok. 25. metrze).

Dla porównania Gajos tracił niemalże wszystkie piłki, które dostawał w środkowej strefie – albo zawodziła dokładność, albo tak długo zbierał się do zagrania, że obstawiał go przeciwnik i jedyną możliwością było podanie do tyłu. Czasami zwyczajnie brakowało podejścia, przejęcia futbolówki i przekazania jej dalej. Nie wspominając już o jakimkolwiek nadaniu tempa czy kierunku rozwoju akcji. Wszystko działo się na jednym biegu – bez gwałtownego przyspieszenia, bardzo czytelnie przez jednostajność. Obrońcy otrzymywali piłki zwrotne przez co byli zmuszeni grać skrzydłami lub ewentualnie „klepano” wszerz bez większych efektów w postaci choćby zdobywania terenu. Oczywiście nie był to jednorazowy przypadek. Lech od dłuższego czasu ma problem z wyznaczeniem piłkarza, który siądzie „za kierownicą” i pociągnie drużynę do przodu.

Utracona pasja

Chociaż poznaniacy faktycznie kontrolowali to spotkanie i nie pozwolili przeciwnikowi na zbyt wiele (poza początkiem jeszcze kilka sporadycznych sytuacji), to na ich grę nie patrzyło się z przyjemnością. Akcjom ofensywnym zdecydowanie brakuje intensywności. Zupełnie inaczej wyglądałoby wykorzystanie skrzydeł nawet po takiej mozolnej grze wszerz przez kilkanaście sekund, gdyby dołożono do tego element zaskoczenia, jakieś nagłe przyspieszenie albo zmianę kierunku. Zamiast tego lechici grają „na alibi”, jakby każdy ruch musieli kilkanaście razy przemyśleć. Naprawdę nie potrzeba zbyt wiele wysiłku, żeby się w tym połapać.

To wszystko wynika nie tylko z braku jakiegoś określonego schematu (ataki są bezładne, chaotyczne), ale także nastawienia do meczu. Całkiem wyraźnie jest to widoczne na przykładzie Gytkjæra, który owszem, nie dostaje wystarczającej liczby piłek, ale od siebie również daje znacznie mniej niż jeszcze na początku swojej przygody z Lechem. Chodzi o kwestie „wizualne”, bo statystyki aż tak tego nie oddają. Duńczyk znacznie rzadziej pojawia się na domknięciu, mniej pewnie wbiega w pole karne i wreszcie, nie do końca wykonuje swoje zadania. Niekoniecznie jest to efekt jego słabości, w tym momencie bardziej braku wyraźnie wyznaczonych funkcji w drużynie.

Trudno go uznać za napastnika, który jedynie oczekuje w polu karnym na dobre dogrania – nie jest tak, bo gdy ostatnio nawet znajduje się w konkretnej sytuacji, to brakuje mu instynktu mordercy. Nawet w meczu z Cracovią mógł zrobić znacznie więcej samym balansem ciała między obrońcami, ewentualnie sygnalizacją, że jest w gotowości. Z drugiej strony kilkakrotnie zdarzyło mu się zejść niżej i tam włączyć się do rozegrania. Oczywiście napastników nie można przenosić 1:1, ale gdyby zestawić samą reakcję (pomijając umiejętności) Gytkjæra z tą energiczną, pełną zacięcia, która jest właściwa dla Świerczoka, to wnioski nasuwają się same. Ruch z przodu miałby wpływ na zachowanie pozostałych piłkarzy. Nie jest to jednak dolegliwość, na którą cierpi jednostka - epidemia dopadła całą drużynę.

Lech przed strzelonym golem i Lech bezpośrednio po strzelonym golu to dwie jednakowe ekipy. Nie ma różnicy w reakcji, zawodnicy nie nakręcają się wzajemnie, nie dążą do podwyższenia wyniku. Akcje ofensywne organizowane są w ten sam sposób, w poczynania nie wkrada się ani trochę fantazji czy zabawy. Jakby jeden gol w jedną czy w drugą niewiele zmieniał w ogólnym rozrachunku. Problemy poznaniaków nachodzą na siebie do takiego stopnia, że trudno jest stwierdzić, gdzie się zaczynają, a w którym miejscu kończą. Nie są od siebie wyraźnie oddzielone przez co tym bardziej skomplikowane zadanie czeka trenera Bjelicę i jego sztab szkoleniowy w czasie przerwy zimowej. Pracy jest mnóstwo, a w rzeczywistości czasu nie tak dużo.

Więcej o:
Komentarze (13)
Lech Poznań. Brak instynktu mordercy, wakat za kierownicą
Zaloguj się
  • rafiki36

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo dobrze napisane. Pozdrawiam autorke! :)

  • y.woodoo

    0

    Pyrowianie, miszczunio wielkopolski zakala calej Polski powinni zostac klubikiem srodka tabelki. Bez honoru i zaciecia reprezentowali kraj w eliminacjach LE. Znowu ma byc ten sam syf? Niech Korona sprobuje, moze chociaz z honorem odpadnie z kims lepszym.
    Sytuacje moga poprawic kary PZPN za kompromitacje polskiej pilki na arenie miedzynarodowej ale Zibi nie spieszy sie do tego.
    Suma suma sumarum nie zaluje ze pyrowiacy nie podskocza bardziej w tych rozgrywkach. Tak trzymac. Srodek tabelki do was nalezy.

  • zdzisiek_pompa

    0

    Świetny artykuł. Od dłuższego czasu uważam, że w lechu potrzebny jest dobry środkowy pomocnik. Gajos zwyczajnie się nie sprawdza pomimo niesamowitego zaufania trenera.

  • 23tryt

    0

    dokładnie - wczoraj ten mecz był straszne "płaski" .... tak jakby obie strony umówiły się na wynik 1:0

  • slawczan

    Oceniono 2 razy 0

    Cały problem polega na tym, że zarząd Lecha nie umie - bo nie do końca jest to kwestia pieniędzy znaleźć graczy postulowanych w artykule. Odważnych ,odpowiedzialnych etc.
    Byc może na sytuację Lecha wpływa też to jak Rutkowscy go traktują - jak kolejny wydział Amici. Tyle kasy, tyle ma zostać w excellach. Piłkarze nie widzą przesadnej ,,namiętności" - to i oni podchodzą ,,excellowsko". Zarabiam tyle, tyle razy nogę dostawiłem, tyle sprintów - więcej nie ma się co napinać.

  • Barto Sz

    0

    Dawno nie bylo tu tak dobrego, rzetelnego tekstu. Dzięki!

  • nezperce

    0

    Bardzo profesjonalna analiza gry Kolejorza. Brawa dla Autorki.

  • bukaj22

    Oceniono 1 raz -1

    Forowanie tezy, że Lech już nic w tej rundzie nie pokaże jest na wyrost. Ten zespół będzie grał dobrze po przepracowaniu zimy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX