W oczekiwaniu na rewolucję. W Legii Warszawa nadchodzi czas dużych przemian?

Zimą w Legii ma dojść do rewolucji, być może największej od lat. Romeo Jozak dostał od klubu zielone światło na gruntowną przebudowę drużyny. - Jeśli chcemy grać w Lidze Mistrzów, a ja chcę być z Legią w Lidze Mistrzów najszybciej jak się da, musimy się wzmocnić - mówi Chorwat, który w najbliższym oknie transferowym ma dostać na nowych piłkarzy przynajmniej 1,5 mln euro

Były trener Legii Stanisław Czerczesow był zwolennikiem ewolucji. Słowa rewolucja nie używał, bo go nie znosił, i pewnie nadal nie znosi. Obecny trener ma zupełnie inne podejście. O rewolucji mówił - wręcz ją zapowiadał - już na swojej swojej pierwszej konferencji prasowej w Warszawie. Nie zdążył się jeszcze dobrze przedstawić, ze wszystkimi w Legii poznać, a już diagnozował, że klub potrzebuje gruntownej przebudowy.

Jedni mogli go wziąć za wariata, drudzy - ci bardziej wtajemniczeni - za człowieka, który wie, co mówi. Bo Jozak wiedział. Już wtedy, kilka godzin po podpisaniu kontraktu, a pewnie nawet jeszcze przed, dostał od prezesa zielone światło, by tę rewolucję w Legii przeprowadzić.

No i wychodzi na to, że przeprowadzi. Zimą.

Cel: wzmocnić i odmłodzić skład

Już teraz mówi się, że w najbliższym oknie transferowym nie będzie w Legii piłkarza nie na sprzedaż. Odejść może każdy. Niektórzy, jak Michał Pazdan czy Thibault Moulin, z własnej woli. A inni, jak Daniel Chima Chukwu czy Dominik Nagy, dlatego, że w drużynie Jozaka nie będzie dla nich miejsca.

Do nazwisk na razie jednak nie ma co się przywiązywać. Tym bardziej że Legia nie tyle chce się pozbyć piłkarzy, ile pozyskać nowych, lepszych. Już dwa tygodnie temu serwis Legia.Net informował, że zimowy budżet na transfery wyniesie 1,5 mln euro. A może nawet więcej, bo jeśli uda się kogoś sprzedać, to zyski z transferów wychodzących też mają być przeznaczone na wzmocnienia.

Władze Legii chcą kupić stopera, defensywnego pomocnika oraz skrzydłowego. Rozglądają się też za bramkarzem. Młodym bramkarzem. Młodym, co akurat nie jest bez znaczenia, bo wszystkim w klubie zależy, by odmłodzić skład. W tej chwili jego średnia wieku wynosi 30,4 - jest najwyższa od lat (od sezonu 2011/12 - 30,5). Już zimą ma się to zmienić. Legia - co zresztą też zapowiadał Jozak na swojej pierwszej konferencji - ma zostać nie tylko wzmocniona, ale też solidnie odmłodzona.

W tej chwili najstarszym zawodnikiem w klubie jest 37-letni Arkadiusz Malarz. To kluczowa postać drużyny i od kilku meczów jej kapitan. „Przegląd Sportowy” informował ostatnio, że pozyskaniem bramkarza interesuje się Wisła Płock. Ale choć negocjacje w sprawie nowego kontraktu się nie toczą (obecny wygasa w czerwcu), to ani Malarz, ani Legia o rozstaniu specjalnie nie myślą.

Chorwacki zaciąg w Legii?

Oprócz Malarza Legia ma w kadrze jeszcze trzech bramkarzy: Radosława Cierzniaka (34 lata), Konrada Jałochę (26) i Jakuba Szumskiego (25). Do Stali Mielec wypożyczony jest zaś 18-letni Radosław Majecki, jeden z najzdolniejszych golkiperów młodego pokolenia.

Wypożyczenie trwa do końca sezonu, ale w umowie jest zawarta opcja powrotu Majeckiego do Legii po rundzie jesiennej. Takich planów chyba jednak nikt na Łazienkowskiej nie ma, bo z naszych informacji wynika, że Jozak rozgląda się za nowym bramkarzem. Sonduje podobno sprowadzenie 20-letniego Karlo Leticia z Hajduka Split.

Nie wiadomo, czy transfer Leticia dojdzie do skutku, ale trzeba się spodziewać, że zimą to właśnie Chorwacja będzie tym kierunkiem, z którego Legia czerpać nowych piłkarzy będzie najchętniej. Jozak - mający olbrzymie doświadczenie w pracy z młodzieżą - zna tamten rynek doskonale.

Na gwiazdy tamtejszej ligi nie ma jednak w Legii co liczyć - Jozak nie ściągnie największych chorwackich talentów, bo te odchodzą na Zachód za kilka, a nawet kilkanaście milionów euro. Ale tych trochę mniej zdolnych, a przede wszystkim mniej znanych i tańszych - czyli niekoniecznie piłkarzy Dinama, ale właśnie Hajduka, Rijeki czy Osijeku - zimą w Legii już spodziewać się można.

W oczekiwaniu na rewolucję

- Miałem nadzieję, że szybko awansujemy na pozycję lidera, ale nie spodziewałem, że stanie się to aż tak szybko - mówił Jozak przed meczem z Górnikiem.

Legia jeszcze wtedy liderem nie była, ale ograła w Warszawie lidera z Zabrza (1:0) i wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Co prawda tylko na chwilę, bo po sobotniej porażce z Koroną w Kielcach (2:3) znowu z tego miejsca spadła, ale i tak słowa trenera Legii sprzed meczu z Górnikiem trochę dziwią. A nawet nie tyle dziwią, ile po prostu świadczą o tym, że w ekstraklasie spodziewał się chyba większego wyzwania.

Tymczasem nie jest aż tak źle. Legia nie tylko wygrała pięć z sześciu ostatnich ligowych spotkań, ale w dwóch ostatnich - z Górnikiem i Koroną - w końcu przyjemnie się na nią patrzyło. Po raz pierwszy od początku sezonu określenie "mistrz Polski" zestawiane z nazwą zespołu nie powodowało dysonansu poznawczego. Bo Legia nie była już tylko wycofanym zespołem, który czyha jedynie na błąd rywala i wyprowadzenie szybkiej kontry. W końcu grała wyżej, agresywniej, ambitniej, z polotem. Próbowała iść za ciosem - strzelić więcej niż tylko jednego gola.

Jozak pracę w Legii zaczął od metody małych kroków. W ostatnich tygodniach stawia  już je coraz pewniej, ale czas dużych przemian dopiero nadchodzi. Na prawdziwe oblicze tej drużyny trzeba jeszcze trochę poczekać. Przynajmniej do wiosny.

- Jeśli chcemy grać w Lidze Mistrzów, a ja chcę być z Legią w Lidze Mistrzów najszybciej jak się da, musimy się wzmocnić - mówi Chorwat. - I tu nie chodzi o to, że niektórzy piłkarze, których mamy, nie są dość dobrzy. Tylko że można sprowadzić takich, którzy mogą być lepsi. Wzmocnią zespół. Wszyscy potrzebują lepszych piłkarzy. Nawet Barcelona - dodaje.

Do końca roku legioniści rozegrają jeszcze cztery ligowe spotkania (z Sandecją na wyjeździe, Bruk-Bet Termaliką u siebie, Piastem Gliwice na wyjeździe i Wisłą Płock u siebie). Przygotowania do rundy rewanżowej rozpoczną w styczniu na Florydzie, później wylecą na obóz do Hiszpanii.