Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Jak Korona wywalczyła punkt w szalonym meczu z Górnikiem Zabrze?

Po znakomitej pierwszej połowie Górnik oddał grę gościom i ostatecznie oddał też 2 punkty. W drużynie Korony było dużo chaosu, ale dzięki przytomnym reakcjom trenera Lettierego kielczanie zdominowali drugą połowę i zasłużenie wywalczyli remis 3-3.

Do przerwy wydawało się, że Korona w Zabrzu nie będzie miała nic do powiedzenia. Górnik grał bardzo pewnie i agresywnie. Natychmiastowy doskok po stracie lub do rywali w niekorzystnym położeniu (przyjęcie w stronę własnej bramki, ograniczenie linią) pozwolił gospodarzom neutralizować akcje Korony zanim te jeszcze na dobre się rozpoczęły.

Górnik atakuje wysokim pressingiem po odwróceniu się rywala w kierunku własnej bramki.Górnik atakuje wysokim pressingiem po odwróceniu się rywala w kierunku własnej bramki. EkstraStats

Problem leżał zwłaszcza w środkowej strefie, gdzie goście nie mogąc utrzymać się dłużej przy piłce nie potrafili przenieść gry na połowę rywali. Uciekający spod pressingu pomocnicy Korony zwalniali akcję lub zupełnie tracili strukturę rozegrania i linie podań. Dzięki temu Górnik mógł nie tyle szybko odzyskać piłkę, ile od razu zaskoczyć rywali podaniem w strefę zwolnioną przez złamane ustawienie. Wyciągnięci z pozycji gracze nie mieli właściwie czasu na podjęcie decyzji - odbudować ustawienie, zorientować się na piłkę czy na rywali. Dzięki temu Górnik raz za razem zaskakiwał Koronę swoim firmowym zagraniem - atakowaniem linii obrony sprintem z głębi pola i bezpośrednim podaniem wykorzystującym ten ruch.

Strata Górnika, natychmiastowy doskok i odzyskanie piłki.Strata Górnika, natychmiastowy doskok i odzyskanie piłki. EkstraStats

Trener Lettieri nie bał się zaryzykować i dokonał zmiany jeszcze w pierwszej połowie spotkania. Często w takich sytuacjach padają głosy, że tym samym szkoleniowiec przyznaje się do błędu w wyborze taktyki lub wykonawców. I tak, i nie, bo przecież zawsze można zostawić wyjściowy skład i obarczyć winą zawodnika, który “nie zagrał”. W przypadku Korony była to zmiana trafiona, zarówno personalnie jak i organizacyjnie. Goście przeszli z 1-3-4-3 na 1-3-5-2, a dodany do środka pomocy Goran Cvijanović rozegrał dobry mecz, zwieńczony ładną bramką. Kluczowe było tu dodanie dodatkowego gracza w środku pola, co bardzo ułatwiło Koronie wychodzenie spod pressingu, a w dalszej fazie meczu całkowitą kontrolę środkowej strefy w ataku pozycyjnym.

Górnik dochodzi do sytuacji 4 na 2 ledwie 10 sekund po odzyskaniu piłki przed własnym polem karnym.Górnik dochodzi do sytuacji 4 na 2 ledwie 10 sekund po odzyskaniu piłki przed własnym polem karnym. EkstraStats

Górnik stracił w trakcie spotkania dwóch bardzo ważnych graczy: Szymona Żurkowskiego i Łukasza Wolsztyńskiego. Zwłaszcza brak tego drugiego, który zaliczył przecież dwie asysty, był problematyczny, bo nagle gospodarze stracili gracza potrafiącego utrzymać się przy piłce z przeciwnikiem na plecach i pozwala reszcie zespołu dołączyć do fazy ataku. Tracąc element zaskoczenia wysokim pressingiem (przez fakt, że Korona potrafiła sobie z nim radzić po przerwie) i napastnika potrafiącego utrzymać akcję, ofensywa gospodarzy została zdławiona. Ostatecznie Górnika pogrążyły roszady w defensywie (wymuszone zejściem Żurkowskiego), która przez prawie godzinę gry potrafiła utrzymać gości z dala od gry w swojej tercji obronnej. Kilka groźnie zapowiadających się akcji skończyło się zablokowanymi strzałami, ale w zasadzie z otwartej gry Korona nie potrafiła zagrozić bramce Tomasza Loski. Pierwsza i druga bramka gości to przecież był szczęśliwy rykoszet po rzucie wolnym i strzał z dystansu.

Ustawienie Korony przy rozegraniu.Ustawienie Korony przy rozegraniu. EkstraStats

Można się oczywiście zastanawiać co by było, gdyby Igor Angulo wykorzystał świetną sytuację z drugiej połowy i jak wtedy zareagowałaby Korona, ale faktem jest, że to goście lepiej dostosowali się do warunków spotkania. Trener Lettieri potrafił zareagować w odpowiednim momencie, i co więcej, trafił ze zmianami, bo przecież przy wyrównującej bramce kluczowa była wygrana walka o pozycję Niki Kaczarawy.

Rymaniak wchodzący wysoko do rozegrania (już po wejściu), co zostawia Koronę z tylko dwójką graczy z tyłu.Rymaniak wchodzący wysoko do rozegrania (już po wejściu), co zostawia Koronę z tylko dwójką graczy z tyłu. EkstraStats

W Zabrzu oglądaliśmy niezły mecz, który oprócz oczywistych emocji po prostu mógł się podobać. Oba zespoły zaprezentowały różne, na swój sposób skuteczne modele gry i potrafiły lepiej lub gorzej reagować na zmianę okoliczności na boisku. Krótka ławka Górnika nie pozwoliła gospodarzom na utrzymanie odpowiedniej jakości na przestrzeni całego spotkania, a Korona potrafiła odnaleźć się w meczu, w którym osiągnięcie korzystnego rezultatu po słabym początku wydawało się bardzo trudne.