Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Maciej Szczęsny: Jeśli kibice pobili piłkarzy, to jest to skandal i akt wandalizmu

- Jeśli jednak kibice rzeczywiście pobili piłkarzy, to jest to po prostu skandal i akt wandalizmu. Takim samym skandalem jest dla mnie zachowanie klubu, który w tej sprawie milczy, nie wydaje żadnych oświadczeń, udaje że nic się nie stało - mówi były zawodnik Legii Warszawa, Maciej Szczęsny.

W nocy z niedzieli na poniedziałek na wracających z meczu w Poznaniu piłkarzy Legii czekała grupa kibiców. Jak poinformował Krzysztof Stanowski z Weszło.com, chuligani mieli pobić zawodników mistrza Polski.

- Nie było mnie na opisywanym przez media parkingu, więc nie znam żadnych szczegółów sytuacji. Jeśli jednak kibice rzeczywiście pobili piłkarzy, to jest to po prostu skandal i akt wandalizmu. Takim samym skandalem jest dla mnie zachowanie klubu, który w tej sprawie milczy, nie wydaje żadnych oświadczeń, udaje, że nic się nie stało - mówi w rozmowie ze Sport.pl były bramkarz m.in. warszawskiego klubu, Maciej Szczęsny.

- W tej sytuacji Legia jest sama sobie winna. Kilka lat temu, na oczach zarządu, kolegów z drużyny, ochrony i monitoringu uderzony został Kuba Rzeźniczak. Wtedy klub nakłaniał zawodnika, by ten spotkał się ze sprawcą i podał mu rękę. Sprawę zamieciono pod dywan, też udawano, że nic wielkiego się nie stało. A tu mechanizm jest prosty: jeśli na coś pozwolono raz, to później nie można się dziwić, że dochodzi do tego po raz drugi - dodał.

Czy Szczęsnego, który w swojej karierze zamieniał Legię na Widzew Łódź, a później Polonię Warszawa i Wisłę Kraków, spotkało podobne zdarzenie?

- Na szczęście nie. Oczywiście zdarzało się, że kibice przychodzili pod mój dom, czy wyzywali mnie na ulicy, ale nikt nigdy mnie nie uderzył. Mówię tu zarówno o kibicach Legii, jak i fanach innych drużyn - mówi.

- Jak wiadomo, w pewnym momencie w Warszawie mnie znienawidzono. Już jako zawodnik Widzewa przyjechałem na Łazienkowską na mecz z Wisłą Kraków. Usiadłem wtedy na górze „żylety” i nikt nawet do mnie nie podszedł, nie miałem żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Czasy się zmieniły, ludzie widocznie też - kończy Szczęsny.