Puchar Polski. Niespodzianki nie było. Legia pokonuje trzecioligowca i gra dalej

Niespodzianki nie było. W czwartek Legia pokonała w Opolu trzecioligowy Ruch Zdzieszowice 4:0. W ćwierćfinale Pucharu Polski zmierzy się z Drutexem-Bytovią Bytów.

Legia od początku miała przewagę - praktycznie nie pozbywała się piłki. Ale choć podawała celnie, w większości na połowie rywala, to strzałów nie oddawała. Piłkarze Ruchu bronili się dzielnie. Zresztą nie tylko bronili, bo w 10. minucie to oni stworzyli pierwszą groźną okazję w tym meczu. Strzału co prawda też nie oddali, ale byli blisko (niepilnowany Michał Bachor w polu karnym Legii minimalnie minął się z piłką).

Ale choć Legia nie tworzyła okazji, nie zachwycała, to udało jej się szybko objąć prowadzenie. Już w 18. minucie gola strzelił Łukasz Broź. Prawy obrońca pokonał bramkarza Ruchu z rzutu karnego, którego chwilę wcześniej sędzia podyktował po faulu (dodajmy, że dość wątpliwym) na Jarosławie Niezgodzie.

I to była chyba wszystko, co wypada odnotować z pierwszej połowy. Bo ani Legia (poza strzałem w poprzeczkę z rzutu wolnego Sebastiana Szymańskiego), ani tym bardziej Ruch nie tworzyli w niej dobrych okazji.

W drugiej połowie emocji było więcej. A nawet nie tyle więcej emocji, ile więcej bramek. W 64. minucie trafił rezerwowy Armando Sadiku, w 75. - ładnym technicznym strzałem przy słupku - podwyższył wynik Szymański, a w 82. - strzałem głową - ustalił go Maciej Dąbrowski.

Legia wysoko wygrała z trzecioligowym Ruchem (4:0). W ćwierćfinale zmierzy się z pierwszoligową Drutex-Bytovią Bytów.

Więcej o: