Ekstraklasa. Chaos i brak skuteczności, czyli problemy Lechii i Jagiellonii

Pierwsi przed tygodniem wygrali dopiero po raz drugi w tym sezonie, drudzy w sześciu ostatnich spotkaniach zwyciężyli tylko raz. Chociaż Lechia Gdańsk i Jagiellonia jeszcze niedawno walczyły o mistrzostwo Polski, na starcie obecnych rozgrywek prezentują się w kratkę.

Dwa - tyle punktów do mistrzowskiej Legii straciły w poprzednim sezonie Lechia i Jagiellonia. Drużyna Piotra Nowaka, mimo że o tytuł biła się do samego końca, ostatecznie musiała zadowolić się czwartym miejscem w tabeli i brakiem europejskich pucharów. Białostoczan, jeszcze za kadencji Michała Probierza, od mistrzostwa kraju dzieliła tylko jedna bramka, która dałaby im zwycięstwo nad Lechem Poznań (2:2).
Oba zespoły były bliskie tytułu, ale obecny sezon rozpoczęły w różnym stylu i mają swoje problemy. W ośmiu meczach Lechia zgromadziła raptem dziewięć punktów i jest w dolnej połówce tabeli. Jagiellonia radzi sobie lepiej, jednak w sześciu ostatnich spotkaniach zwyciężyła raptem raz. Obie drużyny zmierzą się ze sobą w poniedziałek w Gdańsku o godz. 18. Relacja na żywo na Sport.pl.

Gdański chaos

Po nieudanej końcówce poprzedniego sezonu wydawało się, że w obecnych rozgrywkach Lechia będzie jeszcze silniejsza i jeszcze groźniejsza dla rywali w walce o mistrzostwo Polski. Zespół Nowaka wzmocniło kilku zawodników, m.in. Błażej Augustyn, Mateusz Lewandowski, Mateusz Matras, czy Michał Nalepa. Drużyna utrzymała dotychczasowy trzon, stabilna kadra miała być jednym z największych atutów gdańszczan.

Ci na razie jednak rozczarowują. Sezon Lechia zaczęła od wygranej 2:0 w Płocku, ale na kolejną wygraną musiała czekać aż do minionego poniedziałku. Zespół Nowaka przegrał z Cracovią (0:1), Śląskiem (2:3), Sandecją Nowy Sącz (2:3) i remisował z Górnikiem Zabrze (1:1), Pogonią Szczecin (0:0) oraz Wisłą Kraków (1:1).
W międzyczasie Lechia odpadła też z Pucharu Polski, gdzie w 1/16 finału lepsza okazała się pierwszoligowa Bytovia Bytów (0:1). Słabe wyniki na początku sezonu spowodowały, że przyszłość trenera Nowaka stanęła pod dużym znakiem zapytania. Jego sytuację, jak i sytuację całej drużyny, poprawiła szczęśliwa, poniedziałkowa wygrana w Gliwicach. Szczęśliwa, bo gdańszczanie triumfowali, chociaż całą drugą połowę grali w osłabieniu po czerwonej kartce Simeona Sławczewa. Decydującego gola w 87. minucie strzelił Romario Balde.

- Wcześniej mieliśmy problemy z grą na wyjazdach, teraz 90 proc. punktów zdobyliśmy na obcych stadionach. Do drużyny wrócili już jednak kontuzjowani piłkarze i w naszej grze dostrzegam coraz więcej pozytywów. Jesteśmy silni mentalnie, w meczu z Piastem zawodnicy sami sobie udowodnili, jakie mają możliwości i przekonali się, że wciąż jesteśmy bardzo dobrym zespołem - powiedział Nowak na przedmeczowej konferencji prasowej.

- W Lechii panuje chaos. Trener Nowak próbuje co rusz nowych pomysłów, aby zmienić oblicze drużyny. Zmienia ustawienie, rotuje zawodnikami. Brak stabilizacji widać po obu stronach boiska, a szczególnie w obronie. Ponadto zespół jest zbyt uzależniony od Marco Paixao. Przełomem może być dobra postawa i dużo pokazanego zaangażowania w Gliwicach, mimo gry 10 na 11 przez ponad połowę spotkania - o gdańszczanach mówi Mateusz Januszewski z EkstraStats.

Problemy ze skutecznością

W porównaniu z poprzednim sezonem zadyszki dostała też Jagiellonia. Drużyna, która latem reprezentowała naszą ligę w europejskich pucharach, od ponad miesiąca gra co prawda nie najgorzej, jednak osiąga wyniki grubo poniżej oczekiwań.
Sezon 2017/18 piłkarze Ireneusza Mamrota zaczęli nieźle, bo nie tylko awansowali do II rundy eliminacji Ligi Europy, ale dobre wyniki osiągali też w ekstraklasie. Białostoczanie ligę rozpoczęli od trzech zwycięstw z Bruk-Betem Termalicą (1:0), Górnikiem Zabrze (2:1) oraz Pogonią Szczecin (1:0). Kiedy wydawało się, że zespół może dobrze funkcjonować nawet bez Jacka Góralskiego i Konstantina Vassiljeva, w jego grze coś się zacięło.

Od początku sierpnia Jagiellonia wygrała tylko raz, w piątej kolejce ekstraklasy, kiedy na wyjeździe pokonała Koronę Kielce (3:2). Poza tym były ligowe porażki z Sandecją (1:3) i Piastem (0:1) oraz remisy ze Śląskiem (1:1) i Cracovią (1:1). Białostoczanie odpali też z Pucharu Polski po porażce z Zagłębiem Lubin (1:2).

– Nie patrzymy na przeszłość. Lechia to silny zespół, ale wydaje mi się, że nasza forma w ostatnim czasie również poszła w górę. Mieliśmy pewne obawy związane ze zgrupowaniem kadr narodowych i kontuzjami, ale teraz widzę, że wszystko poszło w odwrotnym kierunku. Jedziemy tam, żeby zapunktować - powiedział przed spotkaniem Mamrot.

- Jagiellonia ma wyraźne problemy ze skutecznością. Najbardziej tyczy się to Cilliana Sheridana. Białostoczanie nie wygrali dwóch poprzednich spotkań na własne życzenie, marnując kilka świetnych okazji. W oczy rzucają się też problemy w defensywie. Pięć kolejnych meczów bez czystego konta wynika z braku zgrania linii obrony. Uważam jednak, że kluczem do poprawy wyników jest lepsza postawa ataku, bo to tam w Jagiellonii tkwią największe rezerwy - przekonuje Januszewski.

Po dziewięciu kolejkach poprzedniego sezonu Lechia i Jagiellonia miały po 19 punktów, co dawało im odpowiednio drugie i trzecie miejsce w tabeli. W obecnych rozgrywkach taki scenariusz możliwy nie jest, jednak obie drużyny potrzebują wygranej, by nie stracić kontaktu z prowadzącym w rozgrywkach Lechem. Przed poniedziałkowym spotkaniem poznaniacy wyprzedzają Jagiellonię o cztery, a Jagiellonię o dziewięć punktów.

Zobacz wideo
Więcej o: