Ekstraklasa. Jak grała Legia z Zagłębiem [OCENY]

Mistrz Polski może jeszcze nie zagrał na miarę oczekiwań, ale i tak o wiele lepiej, niż w poprzednich spotkaniach. Zobacz, jak oceniliśmy piłkarzy Legii Warszawa za wygrany 2:1 mecz z Zagłębiem Lubin (skala 1-6).

Arkadiusz Malarz: 4. Obronił wszystko, co miał do obronienia. W pierwszej połowie dwa strzały Woźniaka - w 5. i 17. minucie. A na samym początku drugiej mocne uderzenie Świerczoka. W 78. minucie zszedł z boiska z kontuzją.

Łukasz Broź: 3. W 24. minucie uchronił Legię od straty gola, wybijając piłkę głową z linii bramkowej. Gdyby nie zagranie ręką w doliczonym czasie gry, po którym sędzia podyktował rzut karny dla Zagłębia, dostałby czwórkę. Bo do tej niefortunnej interwencji grał dobrze. Nie tylko pewnie bronił, ale też - w przeciwieństwie do Jędrzejczyka - często podłączał się do ataku.

Inaki Astiz: 3+. Grał bezpiecznie i radził sobie z rywalami. Zaliczył kilka udanych i przede wszystkim kluczowych interwencji we własnym polu karnym. W obronie niczego nie popsuł. Solidny występ, po którym nie za bardzo jest się do czego przyczepić. 

Michał Pazdan: 2. Nie przegrywał pojedynków, często wyprzedzał przeciwników. Trzymał w ryzach całą obronę Legii. A do tego często schodził do prawej strony, gdzie dobrze asekurował Jędrzejczyka. I dostałby czwórkę, gdyby nie faul z 82. minuty, za który zarobił drugą żółtą kartkę. Wyleciał z boiska po raz drugi w ciągu ostatnich kilku dni.

Artur Jędrzejczyk: 2. Niepewny, zagubiony, często źle ustawiony. Momentami nie wiedział, co się dzieje na boisku. Nie pomagał w obronie, a do ataku odważniej ruszył dopiero po przerwie. Po raz pierwszy w 54. minucie, kiedy wywalczył rzut wolny, a Świerczok zarobił żółtą kartkę.

Tomasz Jodłowiec: 4. Twardy, nieustępliwy. W środku pola nie do przejścia. To po jego skutecznych odbiorach zaczynały się akcje zespołu. Widoczny i przydatny też w ataku, gdzie kilka razy szybko - na jeden kontakt - rozgrywał piłkę. Jeden z wyróżniających się legionistów.

Krzysztof Mączyński: 2. Spóźniał się z kryciem, niedokładnie podawał, przechwytów też nie zaliczył zbyt wiele. A do tego na początku spotkania miał dwie głupie straty. Pierwszą naprawił sam, drugą - Astiz. Przeciętny występ.

Michał Kucharczyk: 3. Zaczął od niecelnego podania w kierunku Brozia, po którym szydzić zaczęła z niego „Żyleta”. Później, tzn. do końca pierwszej połowy, było niewiele lepiej (bez strzału i ledwie z jednym dobrym dośrodkowaniem w kierunku Pasquato). Ale druga była już lepsza (a patrząc przez pryzmat pierwszej: o wiele lepsza). To on - radząc sobie z trzema piłkarzami Zagłębia - wypracował Sadiku akcję bramkową.

Cristian Pasquato: 1+. Zaczął mecz od kilku niedokładnych podań, najczęściej za mocnych. Wykonywał też praktycznie wszystkie stałe fragmenty gry, ale nic dobrego o nich napisać nie można. Bo dogrywał albo za mocno, albo za lekko. Ocena pewnie poszłaby w górę, gdyby w 42. minucie strzelił gola (ładną przewrotką). No ale nie strzelił i nic wielkiego nie pokazał.

Hildeberto: 3. Na początku spotkania bardziej przeszkadzał, niż pomagał. Ale tylko w defensywie, bo gdy ruszał z piłką do przodu, to jej nie tracił - bez większych problemów mijał rywali. Za dużo się jednak nie nagrał, bo zszedł z boiska z kontuzją już w 33. minucie.

Armando Sadiku: 3+. Pierwszy strzał (niecelny) oddał już w 2. minucie. Drugi (też niecelny) w 8. minucie. Na kolejny czekał do drugiej połowy, ale za trzecim razem już się nie pomylił - w 57. minucie pewnym uderzeniem wyprowadził Legię na prowadzenie.

Sebastian Szymański: 3+. Zmienił kontuzjowanego Hildeberto, ale poza dwiema niezłymi wrzutkami ze stałych fragmentów gry, nic więcej o jego postawie w pierwszej połowie napisać się nie da. Po przerwie było już jednak lepiej. Oprócz tego, że zaliczył kilka udanych prostopadłych podań, strzelił też gola. Co prawda po rykoszecie, ale gol to gol.

Thibault Moulin: w 72. minucie zmienił Pasquato, ale nie pokazał nic - poza głupio zarobioną żółtą kartką za dyskusje z sędzią - by zasłużyć na ocenę. To samo Radosław Cierzniak, który w 78. minucie zmienił kontuzjowanego Malarza, ale interweniować musiał tylko raz - w doliczonym czasie gry, kiedy nie obronił rzutu karnego.

Zobacz wideo
Więcej o: