Legia Warszawa - Sandecja Nowy Sącz. Idealnego zrozumienia nie ma, są zapewnienia

Legia Warszawa wygrała z Sandecją Nowy Sącz 2:0, ale beniaminek ekstraklasy sprawił mistrzom Polski duże problemy. Tak duże, że w kibice Legii zaczęli skandować - Legia grać, k***a mać. - Są momenty, w których czuję, że nie ma idealnego zrozumienia na boisku, ale ono przyjdzie z czasem. Ciężko nad tym pracujemy - przyznał po meczu Arkadiusz Malarz.

- Komunikat w szatni był jasny, trzy punkty. Nie ważne po jakiej grze, nie ważne w jakim stylu. Ważne zwycięstwo – zdradził przedmeczowe założenia drużyny Jacka Magiery Arkadiusz Malarz, bramkarz warszawskiej Legii. Plan wypalił. Legia wygrała z Sandecją Nowy Sącz 2:0, zgarnęła pierwszy komplet punktów w nowym sezonie, ale o swojej grze będzie chciała jak najszybciej zapomnieć.

- Wszystkie zespoły w lidze podwójnie motywują się na mecze z Legią. Nie ma wyjątków. Tak było jest i będzie. Dodatkowo, beniaminek w pierwszych meczach nowego sezonu chce pokazać, że jest w stanie wnieść do ligi nową jakość, fantazję – tłumaczył Malarz. Ale ofensywnej bezradności mistrzów Polski nie da się tak łatwo wytłumaczyć. Tym bardziej, że od 20. minuty grali w przewadze jednego zawodnika.

Plan legł w gruzach

Czerwoną kartę, w pełni zasłużoną, obejrzał Grzegorz Baran. 34-letni pomocnik w bezmyślny sposób sfaulował Michała Kopczyńskiego i osłabił swój zespół. Plan Radosława Mroczkowskiego legł w gruzach.

- Trudno jest grać w osłabieniu prawie przez cały mecz. Zwłaszcza tutaj, przy Łazienkowskiej.Gdyby Filip Piszczek wykorzystał swoją sytuację przy wyniku 0:0, to mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej - podsumował trener Sandecji Nowy Sącz.

A tak, zamiast gola - czerwona kartka i szybka korekta w składzie. Miejsce Wojciecha Trochima w środku pola zajął Michal Piter-Bucko. Słowaka w defensywie zastąpił Plamen Krachunow i zaczęło się budowanie muru przed bramką Michała Gliwy. – Nie wstydzimy się naszej gry, sprawiliśmy Legii dużo problemów – rzucił po meczu Wojciech Trochim. 

- Wygraliśmy, zrealizowaliśmy cel, a to buduje zespół. Mieliśmy swoje problemy, ale systematycznie staraliśmy się rozbijać mur przed bramką Sandecji. Długo nie wychodziło, ale udało się w końcówce i to cieszy – odpowiedział pomocnikowi Sandecji Arkadiusz Malarz.

Pewność przed Astaną

W środę Legia zagra w Warszawie z Astaną i zrobi wszystko, żeby odrobić starty z Kazachstanu. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem mistrza Kazachstanu (3:1), ale Arkadiusz Malarz nie traci nadziei przed rewanżem.

- Wiemy, jakie błędy popełniliśmy w Astanie. Wyciągniemy z nich wnioski i jestem
przekonany, że jesteśmy w stanie odrobić straty z pierwszego meczu. Dla piłkarza nie ma nic lepszego niż gra co trzy dni. To mecze budują atmosferę i napędzają nas do dalszej pracy. Nie ma czasu na rozpamiętywanie porażek. W Astanie popełnialiśmy błędy, ale ja jestem spokojny przed rewanżem – zapewnił bramkarz Legii, który w Astanie nie mógł liczyć na solidne wsparcie kolegów z defensywy.

Brak spokoju i pewności w defensywie Legii to efekt częstych zmian w składzie. Siedem meczów nowego sezonu i siedem różnych ustawień defensywy. - Mamy szeroką kadrę i nie możemy usprawiedliwiać się zmianami w składzie. Wszyscy musimy się znać i zgrywać. rener podejmuje decyzje, my gramy. Wszystko jest w porządku – powiedział Malarz. Dopytany o szczegóły przyznał, że problem jest.

- Są momenty, w których czuję, że nie ma idealnego zrozumienia na boisku, ale ono przyjdzie z czasem. Ciężko nad tym pracujemy na treningach i wierzę, że z każdym kolejnym meczem nasza defensywa będzie wyglądała coraz lepiej – zakończył Arkadiusz Malarz.

Ekstraklasa. Legia - Sandecja 2:0. "W ten sposób Legia chyba nie strzeli dwóch bramek Astanie"

Więcej o: