Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Kolejna wpadka mistrza, czyli szczęśliwy remis Legii z Koroną

Po porażce w pierwszej kolejce z Górnikiem Zabrze (1:3), w drugiej - na własnym stadionie - mistrz Polski nie potrafił się zrehabilitować. Zremisował, i to dosyć szczęśliwie, z Koroną Kielce (1:1).

Choć od początku meczu dominującą stroną była Legia, to paradoksalnie goście tworzyli lepsze okazje. I dość szybko mogli strzelić gola. A może nawet powinni, gdyby w 16. minucie nie pomylił się Mateusz Możdżeń, który huknął z dystansu tuż obok słupka.

Legia odpowiedziała w 29. minucie. Kasper Hämäläinen dograł piłkę w pole karne do Armando Sadiku. Ten uderzył głową, ale wprost w Zlatana Alomerovicia. Kilka minut później fiński pomocnik również mógł zaliczyć asystę - i to efektowną, po zagraniu piętą - ale Sebastian Szymański przegrał pojedynek z bramkarzem Korony. 

Do przerwy był remis. Remis z lekkim wskazaniem na Legię. Po przerwie Legia już nie miała żadnej przewagi. Bo o ile przed polem karnym Korony nadal grała dobrze - potrafiła wymienić kilka szybkich i dokładnych podań - o tyle w nim brakowało jej argumentów. Po prostu strzału, choćby niecelnego. Aż do 64. minuty, kiedy w końcu spróbował Guilherme.

Brazylijczyk trafił w bramkę, ale Alomerović popisał się świetną paradą. Kilkadziesiąt sekund wcześniej jeszcze lepszą interwencję zaliczył Arkadiusz Malarz, który w sytuacji sam na sam obronił strzał Nabila Aankoura, a po chwili jeszcze dobitkę Macieja Górskiego.

To była doskonała okazja Korony. Nawet nie 100 proc., tylko 120 proc. Legia na taką czekała do 79. minuty. Ale w przeciwieństwie do gości ją wykorzystała. Ładne prostopadłe podanie od Hämäläinena wykorzystał Michał Kucharczyk, który płaskim strzałem pokonał bramkarza. Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo, bo w 86. minucie Korona wyrównała po strzale Łukasza Kosakiewicza, który przelobował Malarza.

Dodajmy, że wyrównała w pełni zasłużenie, bo z perspektywy całego meczu zasługiwała na choćby punkt. I ten punkt z Warszawy wywozi. A Legia na zwycięstwo w ekstraklasie poczeka jeszcze przynajmniej tydzień - do meczu z Sandecją. Wcześniej jednak czeka ją pierwszy, wyjazdowy, mecz z FK Astana w III rundzie el. Ligi Mistrzów. Początek spotkania z Kazachami w środę o 16.

Więcej o: