Ekstraklasa. Na imprezy nie chodzi, woli czytać Biblię. Z nowymi klubami wita się golem. To człowiek Bjelicy i ciekawy nabytek Lecha - Mario Situm

Na siedem letnich transferów Lecha, ten na razie wróży najlepiej. Mario Situm w krótkim czasie wszedł do pierwszego składu Lecha i zabłysnął na boisku, a na Bułgarskiej zyskał sporą sympatię. Jest zaprzeczeniem piłkarskiego gwiazdora. "W młodym ciele uwięziona jest dusza starca"- mawiali o nim koledzy. Trener Nenad Bjelica z jakiś powodów uznał, że takiego "starca" warto mieć przy sobie.

W Lechu jest pół miesiąca. W tym czasie w dwóch meczach strzelił dla Kolejorza trzy gole.  Dwa bardzo ważne, zapewniające zwycięstwo 4:0 w kwalifikacyjnym meczu Ligi Europy z Pelisterem. Wcześniej trafił w towarzyskiej potyczce z Hapoelem Beer Szewa. To był jego debiut. Można powiedzieć, że taki początek przygody z nowym klubem, to dla niego norma. 

Wita się golem

W swych otwarciach Mario Situm po prostu nie zwykł zawodzić.  W swym pierwszym meczu w barwach Dinama Zagrzeb zdobył dla drużyny zwycięska bramkę. Na początku kolejnego sezonu, w 3 spotkaniach strzelił 4 gole. Trafił też w swym pierwszym meczu eliminacji LE w barwach Lokomotiva, do którego został potem wypożyczony. Mało? We włoskiej Serie B jego debiut w pierwszej drużynie Spezii Calcio też uczcił golem i to już po 14 minutach gry. To typ, który w nowym miejscu wie jak najlepiej przywitać się z kibicami. W Lechu podtrzymał dobrą passę.

Skromny, rodzinny, przyszły tata

Wszyscy, którzy mieli z nim okazję spotkać się nawet na chwilę podkreślają, że bije od niego skromność. Zresztą po czwartkowym meczu i swych dwóch trafieniach, mocno stąpał po ziemi.

- Cieszę się, że pomogłem drużynie tymi golami. Zwycięstwo jest jednak zasługą całej ekipy. Pamiętajmy, że to dopiero początek sezonu, przed nami jeszcze wiele spotkań – odpowiadał spokojnie przyjmując wszelkie gratulacje. Podobno tę pokorę wyniósł z życia, patrząc na losy swych niedawnych kolegów, z którymi kopał piłkę, a którzy teraz rozwożą pizzę.    

Na co dzień Situm jest  raczej wyciszony. W Chorwacji znają go jako człowieka religijnego, dla którego Bóg znajduje się na pierwszym miejscu. Ponoć po futbolówce najczęściej znajdziemy w jego rękach Biblię, którą czyta kilka razy w tygodniu.

Skandale i piłkarskie imprezy zna raczej z gazet. Niespecjalnie lubi w ogóle ruszać się z domu. W wywiadzie dla jednej z chorwackich gazet przyznał wprost, że jest człowiekiem nudnym.

- Mówią o mnie, że w młodym ciele uwięziona jest dusza starca – opisał swój charakter. 

Dlatego nawet od wyjścia do restauracji woli spacer z żoną po parku. Niebawem jednak jego życie nieco się ożywi. Partnerka Situma jest w ciąży, a on szykuje się do nowej roli – taty.

Piłkarski multiinstrumentalista

Na pewno dobrze się w nowej funkcji odnajdzie. Do każdych nowych zadań przyzwyczaja się szybko. Patrząc na jego pozycje na boisku można odnieść wrażenie, że nie był wystawiany jeszcze tylko na bramce i środkowej obronie. Doskonale obeznany jest z atakiem, prawym i lewym skrzydłem, a nawet środkiem pomocy.

To dlatego nie ma problemów z grą obiema nogami, wie gdzie się ustawić i szybko dograć partnerom. Czasem wszędzie go pełno. Na technikę wychowanego w Zagrzebiu piłkarza też nie ma co narzekać. Groźny jest również w powietrzu, o czym mogli przekonać się już fani Lecha. Dobry piłkarz i bezproblemowy człowiek. Nic dziwnego, że trener Kolejorza Nenad Bjelica chętnie ściągnął go do Poznania.

Jak Bjelica i Situm

Obecny trener Lecha, Situma zna dobrze. Od czasów zaproszenia go do  współpracy w Spezii czyli lipca 2014 roku. Włosi wypożyczyli piłkarza za 200 tys. euro. Ten początkowo był wyjazdowi przeciwny, w Italii zmienił jednak swe nastawienie. Zobaczył pełny kibiców stadion, świetną atmosferę i funkcjonował z trenerem, który mocno go wspierał.

- Uwierzyłem w siebie, dojrzałem, miałem dobry kontrakt –wspomina z perspektywy czasu. Chorwat w Spezii przez dwa sezony zanotował 70 występów. Strzelił 8 goli, miał 8 asyst.

Od początku chwalił sobie współpracę z Bielicą, zresztą gdy pojawił się na Bułgarskiej pytany o szkoleniowca komplementował go mocno. Mówił o sporym szacunku, który ten trener potrafi wzbudzać u piłkarzy. Z tą ostatnią kwestią, kilka osób z szatni Lecha mogłoby polemizować. Widać jednak wiele zależy od charakteru.

Pobyt we Włoszech był dla Situma na tyle dobry, że po powrocie z wypożyczenia, już w Dinamie został ważnym graczem drużyny. Występował w Lidze Mistrzów, mierzył się z Juventusem, Sevillą czy Lyonem. Stawiano na niego także w chorwackiej ekstraklasie. Kolejne wypożyczenie, tym razem do Polski, było w jego rodzimych mediach odebrane zatem z lekkim zdziwieniem. Być może Situm szuka nowych wyzwań i uznał, że to z Kolejorzem wjedzie na właściwe, piłkarskie tory. Być może znów chciał grać tam gdzie jest pełny stadion i świetna atmosferę. I rzecz jasna trener, który w tym wszystkim mocno będzie go wspierał.

Zobacz wideo
Więcej o: