Mamrot, kim jest nowy trener Jagiellonii? Były dziennikarz i człowiek systematycznej pracy

- Jestem przekonany, że gdyby trenerzy mieli więcej czasu na spokojną pracę, poziom naszych klubów byłby wyższy - mówił w rozmowie ze Sport.pl Ireneusz Mamrot, nowy szkoleniowiec Jagiellonii Białystok. 46-letni trener pracował wcześniej w Głogowie, gdzie osiągnął pozycję, której zazdrościła mu reszta trenerów w Polsce.

Schemat pracy trenerów w polskich klubach jest niezmienny. Zespół wpada w kryzys,
zwalnia się trenera, przychodzi nowy, drużyna się podnosi, a po okresie stabilizacji
cały cykl się powtarza. Trenerska karuzela kręci się w najlepsze, szkoleniowców
zmienia się pod byle powodem. Nie potrafią wyprowadzać drużyn z kryzysów, bo nikt
nie daje im na to szansy.

Ewenementem na piłkarskiej mapie Polski był Głogów. Trener Ireneusz Mamrot
pracował tam już nieprzerwanie od siedmiu lat. - Gdyby zarząd Chrobrego reagował
na każdy kryzys, już dawno zostałbym zwolniony - mówił trener. I nic dziwnego, bo
na świecie nie ma zespołu, który przez cały sezon gra perfekcyjnie. - Trzeba
wyciągać wnioski ze słabszych momentów, eliminować błędy, wymienić najsłabsze
ogniwa i ciężko pracować. Jestem przekonany, że gdyby trenerzy mieli więcej czasu
na spokojną pracę, poziom naszych klubów byłby wyższy - analizował Mamrot. Jego
były klub był tego idealnym przykładem.

Plakat Zidane'a w szafce

Najlepszy moment pracy Mamrota w Głogowie to jesień 2015 roku. Chrobry
zajmował trzecie miejsce w pierwszej lidze. Zaskakiwał nie tylko wynikami, ale
przede wszystkim imponował stylem. Piłkarze Mamrota nie chcieli popaść w
przeciętność. Chcieli udowodnić, że niewielki klub z Dolnego Śląska potrafi grać
widowiskowo i cieszyć kibiców. - Staramy się dokładnie rozgrywać akcje, nie
popełniać błędów i w odpowiednim momencie zaskoczyć przeciwnika. Szybko i
efektownie, za wszelką cenę eliminując z naszej gry przypadek – mówił w rozmowie
ze Sport.pl Damian Byrtek, były zawodnik Chrobrego, a obecnie piłkarz
ekstraklasowej Wisły Płock.

Drużyna nowego szkoleniowca Jagiellonii imponowała zaangażowaniem i stylem.
Szczególnie w meczu z Zawiszą Bydgoszcz. To właśnie z tego spotkania pochodzi
akcja, która obiegła sportowy świat. Pisał o niej Guardian, a World Soccer porównał
do barcelońskiej tiki-taki. Maciej Gąsior zwodem w stylu Zinedine'a Zidane'a minął
Krzysztofa Nykiela, wymienił dwa szybkie podania, a całość strzałem skończył Maciej
Górski. - W szatni było dużo śmiechu. Gąsior to nasz nowy Zidane, przykleiliśmy mu
nawet plakat Francuza w szafce - opowiadał Byrtek.

 

Inni trenerzy mogą pomarzyć

- Nie mam specjalnej ochrony – zapewniał podczas swojej pracy w Głogowie
Mamrot. A jednak, choćby się waliło i paliło, w Chrobrym trwał. Wiedział, że gdy
przyjdą słabsze wyniki, nie będzie musiał martwić się o swoją posadę, tylko spokojnie
wprowadzi plan naprawczy. Pracował spokojniej niż w innych klubach, a im dłużej
zespół współpracuje z jednym trenerem, tym łatwiej o zrozumienie. To poprawia
organizację treningu i ułatwia wspólną pracę.

Z mediów na karuzelę

Ireneusz Mamrot systematycznie buduje swoją pozycję wśród polskich trenerów. Ma
46 lata, a w swoim trenerskim CV aż osiem awansów. Wcześniej grał w wielu
dolnośląskich klubach, ale kariery nie zrobił. Nie był w stanie utrzymać się z piłki,
musiał dorabiać jako dziennikarz w lokalnej gazecie w Trzebnicy. Nie tylko pisał
sportowe artykuły, ale działał też w marketingu i przy dystrybucji. Dopiero później
przyszła propozycja z Głogowa, choć Mamrot nie był do niej przekonany - ze
względu na poziom, ale też wątpliwości w związku z powrotem na trenerską
karuzelę. - Cały czas się uczę, podpatruję innych trenerów. Ale najważniejsze to być
sobą. To buduje zaufanie zawodników – mówił były szkoleniowiec pierwszoligowca.

Baza i kasa

W Głogowie Mamrot swój zespół opierał na piłkarzach, którzy mają coś do
udowodnienia. Tak jak Damian Byrtek, który nie przebił się w ekstraklasowym
Podbeskidziu, a po udanej przygodzie z Chrobrym trafił do Wisły Płock. - Czasem
warto zrobić krok w tył, żeby potem zrobić dwa do przodu. Początki nie były łatwe.
Ale ciężko pracowałem, żeby przekonać do siebie trenera Mamrota i to
zaprocentowało - mówił Byrtek.

- Piłkarze przychodzili do Głogowa, żeby się rozwijać, a my oferowaliśmy im
odpowiednie warunki. Boiska, siłownia i odnowa biologiczna są na dobrym poziomie,
pensje płacone były na czas, więc zawodnicy mogli skupić się wyłącznie na grze w
piłkę - zapewniał trener Mamrot, który w Jagiellonii będzie chciał udowodnić, że
systematyczna i ciężka praca popłaca.

Więcej o: