Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Warszawa świętuje mistrzostwo Legii po najdłuższych 10 minutach w historii

0 : 0
Informacje
Ekstraklasa 2016/17 - 37. kolejka
Niedziela 04.06.2017 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Legia Warszawa
0
0
0
Lechia Gdańsk
0
0
0
Składy i szczegóły
Legia Warszawa
Kartki: Moulin, Hlousek - żółta Skład: Malarz - Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek - Kopczyński, Moulin - Guilherme, Odjidja-Ofoe, Nagy (84. Hamalainen) - Radović
Lechia Gdańsk
Kartki: Maloca, Sławczew, Haraslin - żółta; Peszko - czerwona Skład: Kuciak - Maloca, Vitoria, Wawrzyniak - Haraslin, Sławczew, Borysiuk, Peszko - Krasić (90. Kuświk), Wolski (75. Nunes) - M.Paixao (88. F.Paixao)
"KONIEC MECZU W BIAŁYMSTOKU! LEGIA WARSZAWA MISTRZEM POLSKI!" - w taki sposób, od własnych spikerów, piłkarze i kibice Legii dowiedzieli się o tym, że zespół Jacka Magiery został najlepszą drużyną w kraju w sezonie 2016/17.

To było najdłuższych 10 minut w historii klubu z Łazienkowskiej. Kiedy sędzia w Warszawie gwizdnął ostatni raz, ani piłkarze Legii ani Lechii się nie cieszyli. Obie drużyny czekały na wieści z Białegostoku, gdzie Jagiellonia podejmowała Lecha. Tam, z powodu zachowania kibiców gospodarzy, arbiter doliczył aż 10 minut.

Jedna bramka dla gospodarzy tamtego meczu spowodowałaby, że mistrzem kraju zostałaby Jagiellonia - z wyniku 0:2 w końcówce regulaminowego czasu gry białostoczanie doprowadzili do remisu 2:2. Przy Łazienkowskiej wszyscy nerwowo wpatrywali się w telefony, dzwonili do znajomych, nasłuchiwali wieści z Podlasia. Nerwy były nieprawdopodobne, piłkarze łapali się za głowy, nie wierzyli. Czekali. Czekali. Czekali.

"KONIEC MECZU W BIAŁYMSTOKU! LEGIA WARSZAWA MISTRZEM POLSKI!" - ryknęli spikerzy Legii, na murawę wbiegła garstka kibiców, piłkarze Magiery padli sobie w ramiona, oszaleli z radości. Po niesamowicie długim, trudnym, pełnym problemów sezonie, warszawiacy obronili tytuł mistrza kraju.

Napięcie maksymalny poziom osiągnęło już godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Jeszcze zanim na stadionie przy ul. Łazienkowskiej pojawiły się pierwsze grupy kibiców Legii, swój sektor niemal w całości zajęli fani z Gdańska. Goście, podobnie jak chwilę później gospodarze, doping zaczęli na długo przed tym, jak na rozgrzewce pojawiły się obie drużyny.

Gdy na boisko wyszli legioniści, kibice na "żylecie" odpalili pirotechnikę, machali flagami na kijach. "Od pierwszego gwizdka do ostatniego - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" - głosił transparent na trybunie, którą zajmują najzagorzalsi kibice Legii.

Chwilę przed meczem transparent zniknął, ale w jego miejsce pojawił się inny („za kibicowski trud, za święte barwy twe, za ten syreni gród!”). A nad nim oprawa - flagowisko i wielki wizerunek legionisty, który sfrunął z dachu.
Dobrze przygotowani byli też fani z Gdańska. Goście przygotowali oprawę - sektorówkę z postacią w masce Vendetty oraz kasynowymi żetonami. Pod nią widniał transparent "ostatnie rozdanie", podobnie jak na "żylecie" odpalona została pirotechnika.

Po przerwie, z każdą minutą emocje nie słabły. Wręcz przeciwnie, rosły i to w niewiarygodnym tempie, bo Jagiellonia zaczęła odrabiać straty i tylko jedno trafienie dzieliło ją od sensacyjnego odebrania tytułu Legii.
Kibice zagrzewali piłkarzy do walki, pragnęli jednego gola, który spowodowałby, że los ich zespołu nie będzie zależny od rywali z Poznania...

To było najdłuższych 10 minut w historii Legii. Takich emocji nie było przy Łazienkowskiej nawet wtedy, gdy warszawiacy remisowali 3:3 z Realem czy ogrywali 1:0 Sporting. Tam legioniści tylko mogli, tu musieli, a ostatecznie o ich losie zdecydował Lech. Drużyna, z którą mieli bić się o mistrzostwo. Ekstraklaso, jak cię nie kochać?