Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ruch Chorzów z odrzuconym wnioskiem! Nie będzie powtórki meczu

Zgodnie z przewidywaniami, Komisja Ligi Ekstraklasy S.A nie uznała protestu Ruchu Chorzów i nie zgodziła się na powtórzenie meczu z Arką Gdynia. To oznacza, że Ruch oficjalnie żegna się z ekstraklasą.

Ruch po meczu Arką Gdynia złożył protest do Komisji Ligi. Domagał się anulowania wyniku sobotniego meczu  (1:1) i ponownego rozegrania spotkania. Jedyny gol dla gospodarzy został strzelony przez piłkarza jej drużyny Rafała Siemaszkę po zagraniu ręką.

W uzasadnieniu Ruch przytaczał  art. 17 "Regulaminu Rozgrywek Piłkarskich o Mistrzostwo Ekstraklasy".

Czytamy w nim:” Wszelka działalność na boisku lub poza boiskiem, sprzeczna z etyką sportową i rzucająca cień na dobre imię sportu piłkarskiego stwierdzona w czasie Rozgrywek Ekstraklasy udowodnione przypadki braku sportowej postawy i woli walki o uzyskanie jak najlepszego wyniku,może spowodować (…) podjęcie przez Komisję Ligi Ekstraklasy S.A. decyzji o pozbawieniu Klubu zdobytych punktów i bramek w konkretnym meczu mistrzowskim lub o powtórzeniu meczu mistrzowskiego”.

 Co na to Komisja Ligi Ekstraklasy S.A? Tak jak informowaliśmy, nie mogła rozpatrzyć pozytywnie protestu chorzowian, gdyż w sprawie wyników, bramek odwołań składać nie można o czym informuje przepis 16.4 wspomnianego regulaminu. Pisma Ruchu nie uznano nawet za protest.

 „Pismo przesłane przez klub z Chorzowa nie spełnia kryteriów protestu, nawet jeśli dokument został tak nazwany. Możliwość złożenia protestu odnośnie decyzji sędziowskich, podejmowanych w trakcie meczu, dotyczy wyłącznie karania żółtymi i czerwonymi kartkami. Tutaj w ogóle nie mamy do czynienia z podobną sytuacją, tym samym nie ma możliwości rozpatrzenia tak sformułowanego pisma” – komentuje Zbigniew Mrowiec, przewodniczący komisji.

W obliczu zremisowanego spotkania Ruch nie utrzymał się w ekstraklasie i zagra w przyszłym sezonie w 1.lidze o ile uzyska na te rozgrywki licencję.

MŚ Polska - Rumunia. Kwiatkowski: "Bilsko pół miliona ludzi chciało kupić bilet na ten mecz"