Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Gino Lettieri czyli kto?

Niezbyt dobra ostatnia passa nowego szkoleniowca Korony Kielce w jego poprzednich klubach sprawiła, że Gino Lettieri nie został przywitany przez polskie środowisko piłkarskie z otwartymi ramionami. Czy słusznie?

Choć sezon jeszcze się nie skończył, wiadomo już, że Maciej Bartoszek odejdzie z Korony Kielce. Jego następcą będzie Gino Lettieri, 50-letni urodzony w Zurychu Włoch, który w przeszłości prowadził m.in. Arminię Bielefeld, MSV Duisburg, a ostatnio FSV Frankfurt.

Dwa sezony - dwa zwycięstwa

O piłkarzach zwykło się mówić, że są tak dobrzy, jak ich ostatni mecz. Oceniając najświeższe efekty pracy włoskiego szkoleniowca Korony ciężko znaleźć powody do optymizmu. W poprzednich sezonach prowadził kolejno drugoligowy Duisburg i trzecioligowy FSV Frankfurt. W obu przypadkach efekty były identyczne. Wytrwał na stanowiskach po 13 meczów, ugrywając w nich po 6 punktów i zostawiając swoje zespoły na miejscach oznaczających degradację. Jednak w trwającej już blisko 20 lat karierze trenerskiej, urodzony w Zurychu szkoleniowiec zdążył zanotować również całkiem pokaźną liczbę dobrych momentów. Częściowym wytłumaczeniem dla jego ostatnich niepowodzeń jest przy tym fakt, że prowadził zespoły na tle ligi stosunkowo słabe kadrowo. FSV Frankfurt objął już w momencie, gdy zespół dryfował ligę niżej, zaś Duisburg był w 2. Bundeslidze beniaminkiem, a architektem awansu sezon wcześniej był sam Lettieri.

Skrojony pod niższe ligi

Nazwisko Włocha niewiele mówi kibicom w Polsce, ponieważ nigdy nie udało mu się przebić powyżej drugiego poziomu rozgrywkowego w Niemczech. Obie próby podbicia zaplecza 1. Bundesligi okazały się niepowodzeniem. W niższych ligach jednak Lettieri radził sobie ze znacznie lepszym skutkiem. W regionalnych rozgrywkach potrafił w ubiegłej dekadzie wywalczyć awanse z Augsburgiem, SpVgg Bayreuth i SpVgg Weiden. Najbardziej znaczące sukcesy odnosił jednak stosunkowo niedawno. W 2010 objął zagrożony spadkiem z 3. Bundesligi Wehen Wiesbaden, z którym w następnym sezonie był blisko do wywalczenia awansu. Jeszcze lepiej poszło mu we wspomnianym Duisburgu, gdzie przed trzema sezonami uzyskał awans do drugiej ligi.

Styl gry

Lettieri nie jest przywiązany do jednego konkretnego systemu gry. Podczas pracy w Duisburgu zmieniał ustawienie, starając się dopasować je pod przeciwnika. Zwykle balansował pomiędzy 4-2-3-1 i 4-4-1-1. Balans w defensywie zapewniała dwójka defensywnych pomocników, którzy w obu tych ustawieniach rzadko przekraczali linię piłki. Dzięki temu zespół mógł sporo ryzykować w ofensywie, a przy tym był mało podatny na kontry. W sezonie zapewniającym awans do 2. Bundesligi Duisburg stracił w ten sposób tylko 3 gole, najmniej w całej stawce. Nie był przy tym zespołem zbyt mocno skupionym na utrzymywaniu się przy piłce, pod tym względem znajdował się w dopiero w połowie stawki. Celem było szybkie przejście z obrony do ataku, najlepiej za pomocą tworzenia przewagi w środkowej strefie. Pod względem liczby podań ogółem zespół Lettieriego był w tabeli dopiero dwunasty, ale w piłkach kluczowych - już pierwszy. Częstym schematem była przy tym wąska gra, gdzie nominalni skrzydłowi schodzili do centrum pola, by stwarzać opcje na zagranie prostopadłe. Ta rzadko spotykana w niższych ligach mieszanka sprawiła, że Duisburg w dobrym stylu awansował do 2. Bundesligi.

Ile Korony w Koronie?

Ciężko w tym momencie przewidzieć, na ile taka gra będzie możliwa do przeniesienie do Kielc, głównie przez nieznane do tej pory plany nowego właściciela. Bazując na obecnym składzie, wygląda to dość optymistycznie. Potrafiący przyspieszyć grę i dysponujący niekonwencjonalnym dryblingiem Kiełb czy Aankour dobrze odnajdywaliby się trzymając się blisko środka, zaś w DNA Korony od zawsze było atakowanie szybko i na granicy szaleństwa. Lettieri nie stronił też od wysokiego pressingu, choć w jego drużynach nie był on tak intensywny jak ten za Macieja Bartoszka czy Leszka Ojrzyńskiego, ograniczał się on też tylko do graczy ofensywnych. Tym niemniej Włoch wydaje się szkoleniowcem dość mocno pasującym do tego, co kielczanie grali wcześniej. Nie miał przy tym do tej pory okazji pracować na najwyższym szczeblu rozgrywek, a lata spędzone w niższych ligach sprawiają, że warunki które zastanie u nas, nie powinny go zaskoczyć. Gdyby nie to, że zastępuje szkoleniowca, który ledwo co odniósł z klubem wielki sukces, ruch ten można by odebrać jako całkiem rozsądny.

Wady ukryte

Za Lettierim ciągnie się z Niemiec fama szkoleniowca dość mocno impulsywnego. Często wdawał się w dyskusje z sędziami czy na konferencjach prasowych. W każdym klubie, w którym pracował nie dostawał zbyt wielkiego kredytu zaufania. Pracował tak długo, jak długo wyniki były bardzo dobre. Z kolei przy okazji pierwszego większego kryzysu natychmiast się z nim żegnano, niezależnie od okoliczności, nawet, jeśli sytuacja z tabeli nie była jeszcze dramatyczna. Często zmieniając kluby nie umiał w żadnym wyrobić sobie na tyle mocnej pozycji, by pozwolono mu spokojnie popracować. Przejmując schedę po Macieju Bartoszku na pewno nie dostanie też tego kredytu zaufania od kibiców, którzy słusznie nie do końca zgadzają się z decyzją o zwolnieniu dotychczasowego szkoleniowca. Kluczowa jest jednak decyzja właściciela klubu, a z tym Lettieri wydaje się mieć dość dobre stosunki. Na tyle dobre, że zainstalował w kadrze FSV Frankfurt jego syna.

Howard Webb w "Wilkowicz Sam na Sam". Na lotnisku podchodzi do mnie szef policji: "Witamy w Salzburgu, panie Webb. Tutaj nie pozwolimy, żeby Polacy pana zabili"