Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Co komisja licencyjna zrobi z Ruchem? "Chcę przesłuchać jak najwięcej osób i zebrać jak najwięcej informacji"

W piątek do Warszawy przybędą przedstawiciele Ruchu Chorzów z prezesem Januszem Patermanem na czele. Jej cel? Odwieszenie licencji na grę w ekstraklasie. Spotkanie z Komisją Licencyjną PZPN może być jednak trudne dla obu stron. - Stajemy przed dylematem. Czy piłkarze mają udowodnić, że klub im zalega z wypłatami? Czy to klub ma udowodnić, że nie ma zobowiązań? - wyjaśnia Sport.pl Krzysztof Sachs.

Sytuacja z Ruchem i komisją licencyjną może przypominać trochę tę znaną z filmu „Uznany za niewinnego”. Ceniony prokurator, grany przez Harrisona Forda, stara się udowodnić swą niewinność w sprawie, w której wszelkie dowody od początku wydają się przemawiać przeciw niemu. W przypadku utytułowanego Ruchu, dowody są jednak niekompletne. Wcale nie jest powiedziane, że tak jak Harrison Ford, od razu znajdzie się pod ścianą.   

- Stajemy przed dylematem. Czy piłkarze mają udowodnić, że klub im zalega z wypłatami? Czy to klub ma udowodnić, że nie ma zobowiązań? - zastanawia się Krzysztof Sachs, przewodniczący Komisji Licencyjnej PZPN. Sprawa, którą będzie rozstrzygał jest skomplikowana. Pełnymi dokumentami dotyczącymi systemu premiowania za sezon 2015/16 prawdopodobnie nie dysponuje nikt. To przez niego Ruchowi zawieszono licencję i poproszono o wyjaśnienie sprawy. To może wskazywać, że klub ma nieuregulowane zobowiązania. To w jego załączniku powinny być sformułowane zasady dotyczące przyznawania i wypłacania dodatkowych pieniędzy, które według kilku opublikowanych w sieci stronnic, teoretycznie chorzowskim graczom się należą. Ale one nie załatwiają tu sprawy.

- Nikt z nas nie wie co w tym regulaminie było na przykład na stronie pierwszej. Często w tego typu dokumentach są klauzule, że warunkiem wypłaty pieniędzy jest np. dobra sytuacja finansowa klubu. Widziałem nawet kiedyś coś takiego chyba właśnie w dokumentach chorzowian – przypomina sobie Sachs. Jak zatem rozwiązać sprawę jeśli nikt całości dokumentu nie przedstawi?

„Słowo przeciw słowu”

- Będziemy się starali dojść do tego, jaka jest obiektywna prawda. W najbliższy piątek będę chciał przesłuchać jak najwięcej osób i zebrać jak najwięcej informacji tak, by zamknąć sprawę może w przyszłym tygodniu. Jeżeli okaże się, że płatności są konieczne, to mam nadzieję, że Ruch je ureguluje. Jeśli weźmiemy pod uwagę specjalne okoliczności sprawy, że w Chorzowie są nowi właściciele, nowy zarząd, że nikt nie potrafi zaprezentować komisji newralgicznego dokumentu, to może nawet ta licencja będzie przyznana bez kolejnych, dodatkowych kar – tłumaczy nasz rozmówca.

- Cieszę się, że Pan Sachs docenia działania obecnego zarządu Ruchu, który chce wszystko po kolei naprawiać. Dobrze, że jest zdania, że trudno podkładać nogę komuś, kto chce coś wyjaśnić. Ja wspomnianego dokumentu nie widziałem, myślę, że klub w swym oświadczeniu przedstawił stanowisko odpowiadające prawdzie – ocenia Mariusz Śrutwa, który przez kilkanaście lat grał w barwach „Niebieskich”, a obecnie jest w Radzie Nadzorczej Ruchu. Chorzowianie tłumaczą, że w ich teczkach dokumentu premiowania nie ma, że sprawa dotyczy działań poprzedniego zarządu. Teraz bez podstawy nie mogą podjąć żadnych działań i zlecić operacji finansowych.

Skoro dokument stworzył poprzedni zarząd, logiczne wydaje się, by to jego członków poprosić o wyjaśnienia. Ważne dla sprawy mogą być np. informacje od Mirosława Mosóra, którego nazwisko widnieje na dostępnej stronie dokumentu. Podobnie zresztą jak podpisy kilkunastu piłkarzy czy ówczesnego prezesa Dariusza Smagorowicza.

- Dotychczas nie przypominam sobie sytuacji, w której nie dotarliśmy do obiektywnej prawdy. Zawsze kończyło się na dokumentach: kontrakcie piłkarza, zapisach księgowych itp. Tu być może pierwszy raz będziemy mieć taki przypadek, gdzie słowo stanie przeciw słowu, do tego dojdą fragmenty dokumentów – prognozuje szef Komisji Licencyjnej, którego dziwi jeszcze jedna rzecz.

- Kompletnie nie rozumiem dlaczego piłkarze, którzy mieli mieć pieniądze należne od września, odzywają się w tej sprawie dopiero w połowie maja? Precyzując zgłosił się do nas jeden piłkarz – podkreśla Sachs.

Naprawić to, co było psute

Ten, który dał sygnał, że coś jest nie tak, obecnie na Cichej już nie gra. Czy inni zapomnieli o prawdopodobnie należnych im wypłatach, czy nie chcieli podnosić alarmu w sytuacji, w której Ruch i tak ma swoje  problemy? Może po prostu są razem z obecnym zarządem i liczą, że wszystko wróci tu do normy…   

  - W Ruchu dzieje się teraz lepiej niż działo się do tej pory. Są ludzie którzy chcą naprawić tu to, co przez lata było psute – mówi nam Śrutwa. Napastnik, który pamięta czasy finału Pucharu Intertoto, czy zdobycie Pucharu Polski obecne problemy sportowe i pozasportowe klubu przeżywa tak jak wszyscy na Cichej.

- Mi się trudno patrzyło na to co dzieje w klubie już od jakiegoś czasu. Wszystko jest ze sobą powiązane. Nawet ta obecna sytuacja rozpoczęła się dużo wcześniej – tłumaczy krótko i prosi o spokój. - Każda zawierucha wokół klubu jest niepotrzebna. Na pewno wpływa na piłkarzy negatywnie, każde stracone punkty też. Tu grają młodzi ludzie, którzy mają swoją odporność psychiczną. Ten szum jest im niepotrzebny. Na pewno wszyscy tu zdają sobie sprawę, że spadek byłby dla klubu dużym problemem. W pierwszej lidze wcale nie byłoby łatwiej. Tam też grają mocne drużyny, poukładane, z dobrymi zawodnikami. Myślę, że wszyscy zrobią co w ich mocy, by Ruch w ekstraklasie utrzymać – tłumaczyłyby piłkarz w kontekście dwóch najbliższych meczów o życie. Śląska drużyna zagra teraz z Arką Gdynia i Górnikiem Łęczna – innymi kandydatami do spadku. Jeśli powinie jej się noga sprawa odwieszenia licencji na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej będzie nieaktualna. Problem z wypłatą premii jednak nie minie. Powróci od razu przy składaniu wniosku o licencję na grę w 1. lidze. Czy Ruchowi uda się wygrać starcia na dwóch płaszczyznach,  boiskowej i gabinetowej?  Od 10 lat mimo sytuacji wręcz beznadziejnych (np. 15 miejsca w EK i uniknięcia spadku dzięki degradacji Polonii Warszawa) jakoś się udawało.

- Tym wszystkim, którzy pytają dlaczego Ruch ciągle dostaje licencję, odpowiem. Bo swoje zobowiązania licencyjne wypełnia, a długi, czasem nawet ponad stan, ale spłaca. Jeśli tej licencji by nie miał i znalazłby się w IV lidze, moim zdaniem nie spłaciłby nic – kończy Sachs. Tegoroczna batalia o licencję i ekstraklasę może być jednak jedną z najtrudniejszych, mniej więcej tak jak sprawa bohatera „Uznanego za niewinnego”.  Wracając do Harrisona Forda – jemu się udało.   

Cillian Sheridan w "Wilkowicz Sam na Sam": Czasem, gdy Michał Probierz się rozpędzi, to mówię sobie: całe szczęście, że jeszcze nie znam polskiego. I że to nie na mnie krzyczy