Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

EkstraStats dla Sport.pl. Jak Jagiellonia przechytrzyła Wisłę

Meczem w Białymstoku Jagiellonia postawiła kolejny, pewny, krok na drodze do mistrzowskiego tytułu. Zespół Michała Probierza zagrał bardzo dobre spotkanie po obu stronach boiska i ze spokojem czeka na niedzielne wyniki rywali. Wisła bez Arkadiusza Głowackiego nie była w stanie nawiązać walki z gospodarzami, a dużym mankamentem był, zresztą po raz kolejny, brak strzałów na bramkę Mariána Kelemen

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem prób wyższego pressingu obu zespołów. W tym elemencie lepiej radziła sobie Wisła, która bez piłki była w stanie zmusić bramkarza czy obrońców Jagiellonii do niecelnych długich podań. Wiślacy potrafili także kilkukrotnie wyjść podaniem z własnej połowy, mimo wyższego ustawienia gospodarzy. Dzięki kryciu indywidualnemu, dopóki starczało sił, goście starali się odcinać linię pomocy od krótkiego rozegrania i zmusić obrońców Jagiellonii do wycofywania piłki w kierunku bramkarza czy szukania długich zagrań w kierunku Cilliana Sheridana.

xx x

Ustawienie Jagiellonii w obronie, odpowiedzialna za centralną strefę para Romanczuk - Góralski.

Nieobecny na ławce trener Ramirez zaskoczył wyjściowym składem, decydując się na grę jednym typowym skrzydłowym - Patrykiem Małeckim. Na przeciwległej do niego stronie wymienność pozycji stosowali Brlek i Štilić, ale naturalnie grali oni bliżej środka pola. Osamotniony Cywka często był przez to zmuszony do gry jeden na jeden, nie miał z kim współpracować w ataku, co przynosiło straty piłki. Cywka starał się zapewnić swojej drużynie możliwość gry na prawej flance, jednak nie jest to typ kreatora - znacznie lepiej radzi sobie jako obiegający i kończący dośrodkowaniem.

xx x

Asymetria w grze Wisły. Małecki trzymający się linii, Brlek operujący w środku, a szerokość z prawej strony zapewnia Cywka.

Sztab Wisły, dostrzegając ten problem zdecydował się zresztą w drugiej połowie na zmianę i Semira Štilicia zastąpił Jakub Bartosz, pełniący od tej pory rolę klasycznego skrzydłowego. Petar Brlek przeniósł się tym samym do centralnej strefy, co zaowocowało nieco lepszą grą Wisły w drugiej połowie i jedyną niezłej jakości okazją dla gości. Akcje na połowie Jagiellonii zaczęły się zazębiać, jednak ostatecznie nie przyniosły nawet celnego strzału, w czym zasługa niemal bezbłędnie grających stoperów gospodarzy.

xx x

Jagiellonia starała się w pierwszej połowie wykorzystać tę asymetrię Wisły przenosząc ciężar gry na lewą stronę, bo choć w defensywie ustawienie gości było bardziej zbalansowane, to jednak na ich prawej stronie łatwiej było stworzyć przewagę liczebną. Bardzo dobry mecz rozegrał Sheridan, który aktywnie brał udział w budowaniu ataków, przyjmując dłuższe podania na utrzymanie czy schodząc do gry kombinacyjnej z Fedorem Cernychem czy Konstantinem Vassiljevem.

xx x

Sheridan uczestniczący w fazie budowania ataku, pokazujący się do wymiany podań.

Michał Probierz doskonale podszedł taktycznie do tego spotkania, pozwalając Wiśle na konstruowanie akcji w środkowej strefie, jednak nie dopuszczając do wielu celnych podań w swoją tercję obronną – stąd żadnego celnego strzału krakowian i właściwie niewidoczny Paweł Brożek. Jagiellonia realizowała swój plan i kiedy tylko dało się wykorzystać błąd w ustawieniu gości atakowała szybko, co dało kilka groźnych uderzeń na bramkę Łukasza Załuski. Wisła zagrała zupełnie inaczej niż tydzień temu z Lechią, w zasadzie w każdym ze spotkań rundy finałowej trener Ramirez decydował się na inną taktykę i w każdym miał problem z kreowaniem okazji, a jedyną jak dotąd bramkę w tej fazie „Biała Gwiazda” zdobyła po rzucie karnym.

Więcej analiz i statystyk Ekstraklasy można znaleźć na www.ekstrastats.pl

Zobacz wideo