Ekstraklasa. Lech Poznań wchodzi do gry. Wyrwa w obronie, siła w ataku

20 goli w sparingach, żadnej porażki, pozyskanie perspektywicznego reprezentanta Ukrainy i zachowanie status quo w formacji ofensywnej - to zimowy bilans Lecha. Kolejorz tegoroczne występy w ekstraklasie rozpocznie w piątek w Poznaniu, meczem z Termaliką. Początek o godz. 20.30, relacja na żywo w Sport.pl

W rundzie jesiennej Lech miał najlepszą obronę w lidze - poznaniacy w 20 meczach stracili tylko 19 goli. A teraz to właśnie defensywa jest największą zagadką. Tym bardziej, że zimowe transfery w Poznaniu były raczej skromne, biorąc pod uwagę np. zakupy Lechii czy Legii.

Działacze z Wielkopolski sprowadzili ofensywnego pomocnika Mihaia Raduta (miał kartę na ręku) oraz - już za gotówkę - lewego obrońcę Wołodymyra Kostewycza. Ale czy Ukrainiec zdoła zapełnić luki w defensywie po odejściu Tamasa Kadara, który poleciał do Kijowa i ma podpisać umowę z Dynamem i środkowego obrońcy Paulusa Arajuuriego?

- Obrona była i się zmyła - mówi Radosław Nawrot z poznańskiego oddziału "Gazety Wyborczej" i określa, że na tę chwilę są w niej "dwie wyrwy". - Trener Nenad Bjelica obronę musi budować właściwie od nowa. Przyznał, że to jego podstawowe zadanie. Teraz lewa strona i środek będą po prostu funkcjonowały inaczej - opisuje Nawrot.

Odejścia Arajuuriego żałuje też Bartosz Bosacki, były defensor Lecha, a obecnie szef Wydziału Komunikacji i Marketingu WZPN. - Po tym, jak uporał się z kontuzją i ustabilizował formę, był dla Lecha ważnym ogniwem. Fajnie kierował obroną. Z drugiej strony były też mecze, w których Lech w defensywie wyglądał dobrze, a Arajuuri nie grał - przypomina Bosacki.

W meczu z Termaliką szkoleniowiec Lecha, problem w obronie będzie miał zresztą poważniejszy. Dodatkowo nie będzie mógł skorzystać z Jana Bednarka, który zachorował na ospę.

Nowa gwiazda z Ukrainy?

W tej sytuacji 24-letni Kostewycz szybko będzie włączony do pierwszego składu. Ukrainiec kosztował ok. 350 tys. euro. Został sprowadzony z Karpat Lwów, gdzie grał niemal całą karierę. Na tyle dobrze, że powołano go do reprezentacji U-21, w której wystąpił siedmiokrotnie.

Niezłe wrażenie zrobił też w grach kontrolnych Kolejorza.

- Był bardzo dobry, miał niezłe wrzutki. Lewą nogę ma genialną. Mówiło się, że to jedna z lepszych lewych nóg na Ukrainie - podsumowuje Nawrot. - Kostewycz z Tomaszem Kędziorą to chyba najbardziej ofensywna dwójka bocznych obrońców w lidze.

W sparingach obaj grali najwięcej, a Ukrainiec zaliczył dwie asysty. Kostewycz zaczynał karierę jako napastnik, potem grał jako lewy pomocnik, i pewnie stąd ma inklinacje do gry ofensywnej.

Gole po rumuńsku?

W obronie są luki, zdecydowanie lepsza sytuacja jest w ofensywie. Lech nie stracił z przodu żadnego kluczowego gracza, choć za Dawida Kownackiego oferowano nawet trzy miliony euro. Wzmocnił się dodatkowo Rumunem Radutem, który podpisał z Lechem umowę na sześć miesięcy.

Wcześniej występował m.in. w Steaule Bukareszt, a ostatnio w Hatta Club ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dwa razy zagrał w kadrze Rumunii. W rumuńskiej ekstraklasie w 149 spotkaniach strzelił 15 goli i miał 16 asyst. Z Termaliką jednak nie zagra. Jak uzasadnił trener "nie jest jeszcze gotowy".

Ofensywa Lecha ostro postrzelała w sparingach. Poznaniacy m.in. ograli Sokoła Kleczew i Elanę Toruń po 8:0 i Beroe Starą Zagorę 3:1. W pięciu sparingach zdobyli 20 bramek.

Michniewicz na początek

W tabeli ekipa z Wielkopolski zajmuje piąte miejsce. Do lidera z Białegostoku ma siedem punktów straty, głównie przez słaby początek rozgrywek.

- Wiosną trzeba zacząć wygrywać od razu, od pierwszego meczu. To nasz cel. Pracowaliśmy tak, byśmy nie potrzebowali iluś tam tygodni na rozkręcenie się, ale od razu zwyciężali - mówił na łamach "Gazety Wyborczej" Radosław Majewski.

Na inaugurację wiosennej rundy do Poznania powróci Czesław Michniewicz, tym razem w roli szkoleniowca Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Były trener Kolejorza poprosił w czwartek o zajęcia na głównej płycie boiska, na które władze Lecha się zgodziły.

Termalica w tabeli jest tuż nad Lechem. Zwycięstwo oznacza zatem dla poznaniaków awans w tabeli i dobry start w walce o czołowe lokaty.

- Chciałbym powiedzieć, że Lech będzie bił się o mistrzostwo, ale powiem, że o czołowe lokaty. Choć z drugiej strony siedem punktów to wcale nie jest tak dużo. Pamiętam, kiedy zdobywałem z Kolejorzem tytuł i wtedy też goniliśmy czołówkę. Pościg był udany - wspomina Bosacki.

- Trener Michniewicz, jeszcze jako trener Pogoni zawsze mówił, że aby wygrać na Lechu, trzeba tu strzelić gola - wspomina Marcin Robak, napastnik ekipy z Poznania. I sugeruje, że Termalica nie będzie się tylko bronić. - To zespół, który potrafił wygrać w Gdańsku, a z drugiej strony przegrać 0:3 w Łęcznej, czy dostać piątką w Szczecinie. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądać - zastanawia się piłkarz.

Kto mistrzem Polski? Kto spadnie z ekstraklasy? Pytamy byłego trenera m.in. Cracovii i Podbeskidzia

- Nie zdziwię się, jeśli emocje związane z walką o tytuł, zakończą się dopiero w ostatniej kolejce. To jest "urok" podziału punktów po 30 meczach. Faworytem jest Legia, ale w przeciwieństwie np. do poprzedniego sezonu, reszta stawki pokazała zimą, że nie ma zamiaru jej łatwo odpuścić - mówi Robert Podoliński. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Zobacz wideo