Ekstraklasa. Wisła Kraków znów sprzedana

Drugi raz w ciągu miesiąca krakowski klub zmienił właściciela, ale to nie rozwiewa obaw o jego przyszłość. Piłkarską spółkę przejmuje Towarzystwo Sportowe Wisła, na które duży wpływ ma stowarzyszenie kibiców.

Historia zatoczyła koło, bo w 1997 r. Towarzystwo Sportowe podupadającą drużynę odsprzedało nieznanym wówczas inwestorom z podkrakowskich Myślenic. Produkująca kable Tele-Fonika z Bogusławem Cupiałem na czele z biednego klubu uczyniła finansowego i sportowego hegemona. Przez 19 lat Wisła osiem razy zdobyła mistrzostwo Polski, dotarła do 1/8 finału Pucharu UEFA.

Dziś krakowski klub znów ledwo zipie. - Przejmujemy spółkę, która jest zadłużona, którą będzie trzeba utrzymać, w której jest dziura budżetowa. Ale nie mamy wyjścia - twierdzi Robert Szymański, wiceprezes Towarzystwa Sportowego (zrzesza jeszcze inne sekcje, w tym m.in. koszykówki czy bokserską).

W TS stawiają się w roli ratowników. Twierdzą, że gdyby nie oni, piłkarska Wisła jeszcze w tym tygodniu przestałaby istnieć. Nie ma pewności, czy to prawda, choć klub faktycznie miał poważne problemy. Lawina ruszyła przed miesiącem, kiedy Cupiał zadecydował, komu sprzeda Wisłę.

Szybko się okazało, że nowy właściciel Jakub Meresiński (formalnie klub należał do jego spółki Projekt-gmina.pl) ma duże problemy z prawem. Był skazany prawomocnym wyrokiem za posługiwanie się sfałszowanym świadectwem dojrzałości, zarzucano mu też m.in. wyłudzenie 10 mln zł z podatku VAT i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

W Wiśle pomagać miał mu Marek Citko. Były piłkarz Widzewa i reprezentacji, a ostatnio menedżer szybko jednak oświadczył, że rezygnuje. Od Meresińskiego odwrócili się też kibice i sponsorzy, którzy mieli zainwestować w klub.

Nowy właściciel musiał zatem szukać chętnego, który odkupi od niego klub. Negocjował z Grzegorzem Smolnym, byłym wiceprezesem, dyrektorem sportowym i przede wszystkim udziałowcem Pogoni Szczecin, ale skończyło się na transakcji z TS. - Nie myślimy jeszcze o tym, co nas czeka, tylko o ratowaniu spółki. Gdyby sytuacja była inna, w życiu byśmy się na to nie targali - twierdzi Szymański.

Towarzystwo już wcześniej próbowało odzyskać piłkarską Wisłę. Od Cupiała dostało ofertę odkupienia spółki za symboliczną kwotę. Tyle że wtedy razem z nią do przejęcia były długi, a na ich spłacenie TS nie miało pieniędzy. Dziś sytuacja jest inna, bo tuż przed sprzedażą klubu Meresińskiemu Tele-Fonika dokapitalizowała Wisłę, by oddać ją bez długów. Po przybyciu nowych właścicieli dużo do powiedzenia w klubie będzie miało Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków, które w TS ma wpływy i które uczestniczyło w negocjacjach z Meresińskim.

Strony nie chcą zdradzić warunków transakcji. Z naszych informacji wynika, że Meresiński liczył najpierw na ponad 1 mln zł, a potem 600 tys. zł, ale być może jeszcze obniżył wymagania. Tymczasem nowi właściciele na wstępie muszą się zmierzyć z poważnymi wydatkami, bo trzeba jeszcze spłacić Tele-Fonikę. Meresiński na konto firmy z Myślenic przelał tylko pierwszą transzę w wysokości 300 tys. zł. Do zapłacenia zostało 700 tys. zł.

- Wszyscy mamy świadomość, że samo TS nie udźwignie ciężaru prowadzenia drużyny. Ale nie jesteśmy gołodupcami - zapewnia wiceprezes Szymański. Krezusami tym bardziej nie są. To tajemnica poliszynela, że w TS się nie przelewa, stąd obawy, czy wystarczy pieniędzy na utrzymanie klubu ekstraklasy.

- Jest tylko jedno wyjście. TS przejmie piłkarską spółkę na razie tymczasowo, ale będzie na gwałt szukał poważnego inwestora - twierdzi nasz informator, który dobrze zna sprawę, ale prosi o anonimowość. - Jeśli TS kogoś ściągnie w najbliższych dniach, to będą to drobni sponsorzy. Głównego na horyzoncie nie widać - dodaje nasze źródło.

Najłądniejsze gole tygodnia [WIDEO]

Więcej o: