Wisły Kraków ma nowego właściciela. Kazimierz Węgrzyn: To koniec pewnej ery, Bogusława Cupiała zapamiętamy z mistrzostw

- To był być może najważniejszy okres w historii klubu - mówi były piłkarz Wisły Kraków Kazimierz Węgrzyn o sprzedaży krakowskiego zespołu przez Bogusława Cupiała, który dał kibicom osiem mistrzostw Polski.

W piątek o godz. 15 Wisła Kraków poinformowała, że klub zmienił właściciela. Przy Reymonta rządzić teraz będzie Jakub Meresiński (30-letni przedsiębiorca) wraz z Markiem Citką, byłym piłkarzem m.in. Widzewa Łódź. - Nowy inwestor przedstawił wiarygodną i potwierdzoną listę sponsorów oraz odpowiednie gwarancje realizacji umowy - czytamy w oświadczeniu klubu.

To koniec panowania Bogusława Cupiała i jego Tele-Foniki przy Reymonta. Biznesmen z Myślenic przejął klub z dwoma wspólnikami w 1998 roku, a od 2001 roku rządził już samodzielnie. W sumie Wisła dzięki jego inwestycjom zdobyła osiem mistrzostw Polski, kilka razy pokazała się w Europie, ale ani razu nie awansowała do Ligi Mistrzów. Po ostatniej próbie, w 2011 roku, rozpoczęła się zapaść finansowa, a Cupiał nie potrafił klubu z niej wyciągnąć i raz na kilka miesięcy mówiło się o sprzedaży klubu. - Dlatego nie zaskakuje mnie piątkowa informacja. Wiadomo było, że prezes Cupiał chce sprzedać klub - mówi Kazimierz Węgrzyn, który grał w Wiśle w latach 1998-2000.

- Ale to niewątpliwie koniec pewnej ery. Na pewno do sprzedaży Wisły pan Cupiał się przygotowywał, ale zastanawiam się jak to będzie wyglądać. Spodziewałem się innego inwestora, nie znam pana Meresińskiego, nie wiem nic o jego zamożności - dodaje.

- Cupiał mówił jednak, że odda klub w dobre ręce. Wiemy też nie od dzisiaj, że przestał dotować Wisłę, choć na pewno pomagał, jak mógł, może się zastanawiał, czy nie zaangażować się jeszcze raz. Ale od lat tego zaangażowania nie było, Tele-Fonika nie wypracowywała takich zysków jak kiedyś. Dlatego pewnie prezes dojrzewał do tej myśli - twierdzi Węgrzyn.

Były obrońca był jednym z pierwszych piłkarzy, którzy trafili do krakowskiego klubu, gdy przejął go Cupiał i rozpoczął budowę silnej drużyny. Wisła była wówczas najwyżej ligowym średniakiem, z potężnymi problemami finansowymi. To był czas, gdy właścicielem klubu piłkarskiego można było zostać łatwo, ale trudniej było przy futbolu zostać.

- Na początku byliśmy niepewni sytuacji. Przychodziliśmy z zagranicy, mieliśmy stabilny poziom życia, ale wszystko szybko zweryfikowaliśmy na plus. Widzieliśmy, że w Wiśle dzieją się poważne rzeczy, jest profesjonalnie, płacą nam regularnie. Wszystko, co działo się wokół klubu, było pozytywne. Miło się przebywało wśród ludzi tam pracujących. To był początek czegoś wielkiego - wspomina Węgrzyn.

Cupiał przez lata skupiał się jednak przede wszystkim na wzmacnianiu pierwszego zespołu. Odrzucał pomysły o budowie bazy treningowej, akademii piłkarskiej, twierdząc, że wychowankowie mogą odejść do jeszcze bogatszych klubów. Gdy jednak Wisłą zaczęły trząść finansowe turbulencje, odsłoniły się braki organizacyjne i brak odpowiedniego zaplecza.

- Każdy popełnia błędy, ale za parę lat era Cupiała w Wiśle będzie zapamiętana przez mistrzostwa Polski, grę w pucharach. To był być może najważniejszy okres w historii klubu. To, że nie było struktur, Ligi Mistrzów (do której przecież się trudno dostać), to inna sprawa - mówi ekspert nc+.

- Prezes skupiał się na pierwszym zespole, bo może na początku nie wiedział, ile spędzi pod Wawelem - może trzy, może pięć lat, może dziesięć. Może gdyby zaczynał teraz, z dzisiejszą wiedzą, inaczej by układał Wisłę, ale my mówimy o tym po fakcie, łatwiej patrzeć na to z tej perspektywy - dodaje.

W Wisłę angażować się teraz będzie Marek Citko, który był agentem piłkarskim, a gdy był piłkarzem, w 1998 roku był testowany przez krakowski klub. - Pamiętam go, przyjechał razem z Tomkiem Frankowskim, ale nie podpisał z nami kontraktu. Naszym trenerem był wtedy Franciszek Smuda, on miał dobry kontakt z Citką, który grał u niego przecież w Widzewie Łódź. Ale Marek borykał się z kontuzjami i w Wiśle nie został - kończy Węgrzyn.

Citce, po 18 latach, udało się jednak wejść do krakowskiego klubu.

Strzelił gola Barcelonie, a teraz gra w Górniku Łęczna. Kariera do poprawki, ale wybranka piękna! [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo

źródło: Okazje.info

Więcej o: