Ekstraklasa w Sport.pl. Krzysztof Przytuła: Zagłębie Lubin to dziś wzór. Lech Poznań? Zapaść. Widzę pomysł u Besnika Hasiego

W tym momencie Zagłębie Lubin jest dla reszty ligi wzorem do naśladowania. Tam wszystko układa się w całość - mówi w rozmowie z Sport.pl Krzysztof Przytuła, ekspert nc+.

Jacek Staszak: Czy Zagłębie Lubin to dziś najlepsza drużyna klubowa w Polsce?

Krzysztof Przytuła, ekspert nc+: - Legia Warszawa też przechodzi do następnych rund w europejskich pucharach, ale jeśli chodzi o styl, jakość grania w piłkę, to rzeczywiście lubinianie mogą mieć przewagę. To najmądrzej zbudowany zespół w lidze. Widać efekty.

Widać też pracę trenera, wszystko jest wyćwiczone, precyzyjne.

- Najważniejsze to utrzymywać poziom przez rundę, sezon. Dwa sezony to już znakomita rzecz. Zagłębie to potrafi, bo od dwóch lat grają coraz lepiej. Nie tracą bramek, mają też dobrych piłkarzy z przodu. Ich siłą jest też bardzo wyrównana kadra. Nie ma wielkiej różnicy między podstawową jedenastką, a ławką rezerwowych. Na przykład - nawet jeśli nie zagrałby Djordje Cotra, to może wejść Daniel Dziwniel, który jest co prawda dopiero po kontuzji, ale pamiętamy go z Ruchu Chorzów. I tak jest na każdej pozycji.

Pucharowy pocałunek śmierci na razie jest dla nich dość słodki.

- Nie lubię tego określenia. Jasne, trudno jest grać i w lidze, i w pucharach. Trzeba mieć 24 piłkarzy na odpowiednim poziomie. O pocałunku śmierci mówił przede wszystkim Michał Probierz - dla niego puchary kończyły się źle, bo miał mało zawodników. Zagłębie tak nie mówi, bo ich ma.

Co można powiedzieć o Lechu Poznań?

- Lekka zapaść, widać, że piłkarze nie są w formie. Radosław Majewski nie jest w gazie. A środek pola - Abdul Aziz Tetteh i Łukasz Trałka - poza tym, że poukłada grę w defensywie, to z przodu jest słabszy. Brakuje na lewej stronie szybkiego, pewnego siebie lewonożnego zawodnika. Kogoś takiego jak Cotra. Lech się męczy, ale klasa piłkarzy, których ma Jan Urban nakazuje więcej lodu na głowę. Nie ma co dramatyzować, choć Lech zagrał w niedzielę najwyżej na trójkę z minusem.

Przekonuje pana pomysł trenera Urbana z dwoma defensywnymi pomocnikami?

- Brakuje Karola Linettego, kogoś w środku pola, kto rozpędzi się z piłką. Ani Trałka, ani Tetteh tego nie robią. Przed nimi jest dwóch napastników - Marcin Robak i Nicki Bille - którzy też nie kreują gry, bo rzadko się cofają. Jeśli nie będzie innych rozwiązań w ataku, to wciąż trzeba będzie się opierać na skrzydłach, a to za mało.

A przecież Lechowi brakowało dośrodkowań.

- Tu jest problem. Dlatego nie przekonuje mnie gra dwóch defensywnych pomocników o podobnej charakterystyce przy dwóch tak podobnych do siebie napastnikach i do tego mało kreatywnych. Stąd się bierze jednostajne tempo ataków Lecha.

Na czele ekstraklasy Zagłębie i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. To dwa zorganizowane zespoły. O czym to świadczy w kontekście całej ligi?

- To dwie różne drużyny. W Niecieczy jest nowy trener, zobaczymy, jak długo utrzyma poziom. Zagłębie to inna kategoria, to ekipa, która pracuje ze sobą kilkadziesiąt miesięcy, a nie dni. Ale oba zespoły wygrały obydwa mecze, reszcie brakuje stabilności. Cracovia po zbiciu Piasta nie daje rady w niecieczy. Legia nie odpaliła, Lech tak samo, Wisła to sinusoida. Oczywiście dwie kolejki to za mało, by jednoznacznie określić co się dzieje, ale też to nie jest nic.

W tym momencie lubinianie są dla reszty ligi wzorem do naśladowania. Tam wszystko układa się w całość - struktura klubu, ściąganie młodych zawodników, kupowanie doświadczonych obcokrajowców, dorzucenie gwiazdy - Filipa Starzyńskiego. Trenerzy pracują tam już długo. Ten klub budują też normalni ludzie - nie tacy, którzy nie mają pokory. Zagłębie w tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, może coś zdziałać.

Piotr Stokowiec nie narzeka głośno na kadrę zespołu. Jako jedyny ma komfort?

- Nigdy od niego nie usłyszałem, nawet w Polonii Warszawa, żeby narzekał na piłkarzy. To mi się bardzo podoba, bo byli zawodnicy wiedzą, jak może się zepsuć atmosfera w zespole po takich publicznie wypowiadanych słowach. On wszystko kontroluje. Widać pomysł w budowaniu zespołu. Nie wiem, czy to nie jest po Adamie Nawałce najlepszy polski trener.

Najgłośniej o potrzebnych transferach mówi Besnik Hasi, trener Legii.

- Bo Legia ma inne cele niż reszta ekstraklasy. Nikt poza warszawianami nie może myśleć o grze w Lidze Mistrzów, a dla Legii to kolejny sezon, w którym o nią się walczy. Budżet i klasa klubu nakazują, by na każdej pozycji było dwóch znakomitych piłkarzy. Skoro odchodzi Ondrej Duda, kontuzjowany jest Guilherme, to musi być ktoś, kto ich zastąpi. Jasne, nad transferami nie pracuje się tydzień-dwa, tylko dłużej. Ale też trener Hasi musi sobie zdać sprawę, że Legia to nie jest Chelsea. Widzę jednak pomysł w jego pracy, choć na razie wyniki ma średnie. Pytanie tylko kiedy to wszystko zaskoczy.

W zeszłym tygodniu odszedł Duda, teraz do opuszczenia Polski szykują się Tamas Kadar i Karol Linetty z Lecha Poznań oraz Bartosz Kapustka z Cracovii. Jak wypełnić lukę po takich piłkarzach?

- Takich jak Kapusstka - rozwojowych, utalentowanych, a już z dużymi umiejętnościami - na razie w polskiej lidze nie ma. Wyżej cenię go niż Linettego, choć Karol udowodnił jak wartościowym jest zawodnikiem. Jest bardzo młody, a grał już tak dużo. Może w jego miejsce wejdą teraz Krzysztof Piątek czy Jarosław Kubicki z Zagłębia, ale to inni piłkarze. Brak następców to problem dla całej ligi.

Filip Starzyński wszedł tylko na pół godziny, Tomasz Jodłowiec też nie jest w najwyższej formie. Czy to, że kadrowicze po Euro 2016 są zmęczeni może naznaczyć cały sezon? W końcu od razu wchodzą w rytm meczów co trzy dni.

- Na pewno to, że nie odpoczywali wtedy, kiedy reszta ligowców miała wolne zostawi ślad. Starzyński nie będzie miał jednak problemu fizycznego, to może jednak dotknąć Tomasza Jodłowca, bo on bazuje na sile. Kiedy będzie słabszy fizycznie, będzie się słabiej czuł, to nie będzie grał na swoim optymalnym poziomie. Wzrasta też ryzyko kontuzji. Trzeba uniknąć urazów, bo to wybija piłkarza z rytmu.

Zobacz wideo

źródło: Okazje.info

Więcej o: