Ekstraklasa. Lechia nie chce punktu

Lechia wycofała z Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy PKOl skargę na PZPN, który odebrał jej jeden punkt. W grupie mistrzowskiej zagra Ruch, poszkodowane zostało Podbeskidzie

Od sobotniego wieczoru liga trwała w zawieszeniu. Nie wiadomo było, czy do grupy mistrzowskiej awansowało Podbeskidzie czy Ruch. Po wycofaniu skargi przez Lechię o puchary zagra Ruch. Do grupy spadkowej zleciało Podbeskidzie.

- To dramat. Widocznie każdy ma swoje małe interesiki. Małego jest łatwo kopnąć - irytował się trener Podbeskidzia Robert Podoliński. - Takiego rozstrzygnięcia spodziewałem się najmniej. Może ten punkt nie jest już Lechii do niczego potrzebny? Nie siedzę w głowie Lechii. Nie chciałbym w nerwach powiedzieć czegoś, czego potem będę żałował - komentował na gorąco trener.

Podbeskidzie i Ruch zebrały po 38 pkt na koniec sezonu zasadniczego. Lechia wywalczyła 39 pkt, ale po uwzględnieniu kary komisji licencyjnej jej dorobek stopniał do 38 punktów. To miało wpływ na sytuację Ruchu i Podbeskidzia. Gdyby Lechia miała 39 pkt, wraz z nią do grupy mistrzowskiej weszłoby Podbeskidzie (dzięki klasyfikacji Fair Play wygranej z Ruchem). Gdyby jednak Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu orzekł, że Lechia ma 38 pkt, wraz z nią w czołowej ósemce zagrałby Ruch. Zgodnie z regulaminem, gdy trzy kluby mają tyle samo punktów, o kolejności decydują mecze między nimi, a w małej tabeli Ruch zebrał więcej punktów niż Podbeskidzie. Lechia, wycofując skargę, miała 38 pkt. Dlatego wraz z nią awansował Ruch.

Jeszcze w poniedziałek w południe wydawało się, że wszystko rozstrzygnie się dopiero w środę, gdy Trybunał miał zdecydować, czy rację miał PZPN, zabierając punkt Lechii, czy Lechia, skarżąc decyzję związku. W piątek Trybunał czasowo anulował odebranie punktu za nieprawidłowości finansowe (brak wypłaty na czas wynagrodzenia wobec piłkarzy). Jego prezes Zbigniew Ćwiąkalski mówił, że Lechia przygotowała dobrze uargumentowane odwołanie na 20 stronach. Podbeskidzie mogło się spodziewać, że gdańszczanie odzyskają punkt i pierwszy raz w historii zagra w grupie mistrzowskiej.

Dlaczego po 2,5 miesiąca walki o odzyskanie punktu Lechia nagle zmieniła zdanie? - Mało kto przypuszczał, że po sezonie zasadniczym dojdzie do takiej sytuacji. Jesteśmy zdania, że rywalizacja powinna rozstrzygać się na boisku. Po rozmowach z PZPN zdecydowaliśmy się wycofać skargę. Sytuacja po prostu wróciła do punktu wyjścia, czyli o pozycji w tabeli znów decydują wyniki uzyskane na boisku - mówi Jakub Staszkiewicz, rzecznik Lechii.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek: - Wszystko jest w oświadczeniu PZPN i Lechii. Może za tydzień będziemy mogli o tym porozmawiać.

W oświadczeniu napisano: "Po konsultacji z ekspertami UEFA oraz respektując ich zalecenia skierowane do związku oraz klubu, PZPN oraz Lechia doszły do przekonania, iż dalsze prowadzenie sporu przed Trybunałem Arbitrażowym przy PKOl jest niecelowe. W ocenie Prezesa Zbigniewa Bońka oraz Prezesa Lechii Adama Mandziary piłkarskie rozstrzygnięcia winny zapadać na boisku, a nie w wyniku decyzji Trybunału Arbitrażowego. To walka na boisku i jej reguły powinny decydować o kolejności w tabeli. Lechia postanowiła zachować neutralność i szacunek dla boiskowych rozstrzygnięć, dlatego 11 kwietnia podjęła decyzję o wycofaniu skargi".

Sprawa odkryła niewydolność komisji odwoławczej PZPN, której 47 dni zajęło przesłanie Lechii uzasadnienia wyroku o odebraniu punktu. To sprawiło, że spór przeciągnął się aż do 30. kolejki i trwał dwa dni po jej zakończeniu. Pokazał niejasną sytuację komisji licencyjnej PZPN, która odbiera punkty w trakcie sezonu, nie biorąc pod uwagę wniosków Ekstraklasy SA. Ta chce, by robić to, gdy kluby wykorzystają metody odwoławcze. Aby uniknąć podobnych sporów Ekstraklasa SA, która nie brała udziału w sporze, bo kompetencje dyscyplinarne należą do PZPN, zamierza rozmawiać ze związkiem. Początek grupy mistrzowskiej i spadkowej w piątek.

Podbeskidzie w strefie spadkowej! Wysyp memów po wycofaniu skargi przez Lechię [MEMY]

Zobacz wideo
Kto twoim zdaniem powinien grać w grupie mistrzowskiej?
Więcej o: