Ekstrakalsa. Czy potentat prześcignie prowincjusza

Wraca ekstraklasa. Prowadzący w lidze Piast jesienią tak postraszył Legię, że ruszyła na wielkie zakupy. Warszawianie chcą uczcić stulecie klubu awansem do Ligi Mistrzów.

Przegrane rok temu mistrzostwo bardzo zabolało szefów i fanów Legii. Drużyna szła po trzeci tytuł z rzędu, miała zostać krajowym monopolistą. Gdyby teraz rozczarowanie się powtórzyło, trudno wyobrazić sobie ich reakcję. Nigdy dotąd presja w Legii nie była tak wielka.

Stołeczny klub świętuje stulecie. Zgodnie z zamierzeniami szefów w tym roku ma wejść do Ligi Mistrzów. Prezes Bogusław Leśnodorski w grudniu 2014 r. mówił "Wyborczej": "Najbliższy sezon będzie ostatnim, w którym brak awansu do LM nie byłby tragedią". Skończyło się tym, że ostatniego lata Legia nawet nie wystartowała w eliminacjach. W tym roku jest na musiku, przegranie tytułu byłoby podwójną katastrofą, więc w Warszawie grają va banque.

Żądza postępu wymusiła zimą zakupy i znaczne podniesienie budżetu płacowego. A transfery jeszcze bardziej nakręciły oczekiwania. Legia znalazła się w zamkniętym kręgu. Tak szerokiej kadry nie miała od lat, na ławce usiądzie Kasper Hämäläinen lub Ondrej Duda. Czołowi zawodnicy ligi grający na tej samej pozycji.

Można uznać, że front wiosennych zmagań Legii o tytuł jest jeszcze szerszy. Największe europejskie kluby chcą od 2018 r. powołać zamkniętą Superligę, być może więc najbogatszemu polskiemu klubowi pozostały dwie szanse, by się przedrzeć do LM.

Krajowi rywale doskonale zdają sobie sprawę z presji w Legii. - Dla nich porażka w wyścigu o tytuł będzie katastrofą sportową, ale pewnie też finansową - usłyszeliśmy kilka dni temu w Piaście Gliwice. Lider ekstraklasy wydaje na zespół pięć razy mniej, ale ma 5 punktów przewagi nad wiceliderem z Warszawy.

Jeśli ktoś uzna, że mało jest powodów, dla których przegranie ligi zabolałoby Legię, trzeba dodać jeszcze jeden - prowincjonalność konkurenta. Ledwie dwa i pół roku temu Piast mógł się stać filią stołecznego potentata, który szukał miejsca, gdzie ogrywałaby się młodzież. - To poukładany, bardzo dobrze zarządzany klub, nie mamy kłopotu z tym, by nasi piłkarze tam grali. Będą pod dobrą opieką - mówił wtedy Leśnodorski.

Dziś gliwiczanie szczycą się inteligentnym, wybieganym zespołem, którym dowodzi czeski trener Radoslav Látal. W linii pomocy mają reprezentanta Czech Kamila Vacka i polskiej młodzieżówki Radosława Murawskiego. W obecnym sezonie byli dwukrotnie lepsi od Legii, mimo to z Warszawy wywieźli jedynie remis (1:1).

Ale nawet późną jesienią prezes Legii nie dawał rywalom z Gliwic szans: - Piast ma bardzo dobrą drużynę, ale taki projekt udaje się zrobić na pół roku. Potem nie da się go utrzymać. Piast za sześć miesięcy się rozsypie. A jak wygra mistrzostwo, zawodnicy odejdą do Legii czy Lecha lub wyjadą z naszego kraju i nie powtórzą sukcesu - mówił na spotkaniu ze studentami SGH.

Zima w obu klubach była taka jak ich potencjał i charakter. W Warszawie był ruch jak na straganie w dzień targowy. Przychodzili doświadczeni piłkarze, którzy mają sprostać presji walki o tytuł i LM - podebrany Lechowi Hämäläinen, reprezentanci Polski Artur Jędrzejczyk i Ariel Borysiuk (w latach 2007-12 grali już razem w Legii), lewy obrońca Stuttgartu, reprezentant Czech Adam Hloušek i jeden z największych talentów niższych lig, napastnik Jarosław Niezgoda. Odchodzili bramkarz Dušan Kuciak i mający problemy z formą skrzydłowi Michał Żyro oraz Iwan Triczkowski. Legia całą zimę próbowała też sprowadzić dobrego skrzydłowego (do wczoraj bezskutecznie) i brała udział w przepychance z Wisłą o bramkarza Radosława Cierzniaka, z którym podpisała kontrakt od lipca. Tymczasem w Gliwicach cisza, Piast jedynie uzupełnił skład. Czterema piłkarzami, głównie Maciejem Jankowskim z Wisły, niepozornym Martinem Bukatą ze słowackiego drugoligowca, ale mającym wysokie notowania w Gliwicach.

Zimą zgrana ekipa Piasta trzykrotnie zderzyła się z wymagającymi zespołami - wicemistrzem Ukrainy Szachtarem (1:3), mistrzem Chorwacji Dinamo Zagrzeb (1:2), wicemistrzem Norwegii Stromsgodset (1:2), Látal wykonał podobną pracę jak latem i czeka. Porażkami w sparingach nikt się w Gliwicach nie przejmuje, w wakacje Piast przegrywał jak leci, a potem zabiegał rywali z ekstraklasy.

Wiosną szanse obu klubów będą równe - Legia jesienią traciła więcej sił w innych rozgrywkach. Aż 38-krotnie wychodziła na boisko, przy 22 razach Piasta, więc dopiero teraz ocena potencjału drużyn będzie bardziej wymierna. Zespół Látala ma dziewięć kolejek sezonu zasadniczego, aby obronić przewagę. Potem punkty dzielą się na pół, w grupie mistrzowskiej będzie jeszcze siedem spotkań.

Wraca ekstraklasa! I memy o Peszce i Czerczesowie też [MEMY]

Zobacz wideo
Więcej o: