Ekstraklasa w Sport.pl. Ojrzyński: Nie przystawiam nikomu pistoletu do głowy, cieszę się z tego co mam

- W Górniku zdajemy sobie sprawę, że nie możemy rywalizować z najbogatszymi klubami w Polsce i niektóre rozmowy nie układają się po naszej myśli. Staramy się jednak, żeby klub prezentował się jak najlepiej i miał odpowiednią jakość - mówi w rozmowie ze Sport.pl Leszek Ojrzyński, trener Górnika Zabrze.

Dominik Wardzichowski: Górnik jest najaktywniejszym klubem na rynku transferowym. Do Zabrza przyszło już pięciu zawodników. Jest pan zadowolony z dotychczasowych transferów?

Leszek Ojrzyński: - Chcę, żeby to były poważne wzmocnienia, ale zadowolony będę dopiero jak Górnik utrzyma się w lidze. Oczywiście wszystkie transfery akceptowałem i cieszę się, że nowi piłkarze mogą spokojnie przepracować cały okres przygotowawczy. Czeka nas ciężka praca, a pozyskani piłkarze zawsze potrzebują trochę czasu na poznanie kolegów i nowych metod treningowych.

Pozyskaliście najlepszego obrońcę ligi łotewskiej i estońskiej. Do tego przyszedł doświadczony Paweł Golański, Szymon Matuszek i perspektywiczny Sebastian Steblecki. Potężne zbrojenia.

- Chcieliśmy wyprzedzić konkurencję i szybko pozyskać nowych piłkarzy. Na razie skupiliśmy się na zawodnikach defensywnych, ale potrzebujemy również wartościowych zawodników z przodu. Kolejne wzmocnienia są nam bardzo potrzebne. Do tej pory nasza kadra nie wyglądała imponująco, a część graczy była wyłączona z gry przez kontuzje. Teraz liczę, że Górnik będzie miał jakość nie tylko na boisku, ale też na ławce rezerwowych.

Ma pan pomysł jak wykorzystać nowych zawodników?

- Matuszek czuje się najlepiej na środku pomocy. Oss to typowy środkowy obrońca, a Kallaste może grać na lewej stronie defensywy i w środku. Co do Sebastiana Stebleckiego, to wszystko okaże się podczas okresu przygotowawczego i kolejnych transferów. Możemy stracić Romana Gergela i wtedy będzie trzeba szukać kogoś na skrzydło. Na szczęście jest czas na działanie. To mój pierwszy okres przygotowawczy z Górnikiem i cieszę się, że będę mógł przeprowadzić go po swojemu.

Wzmożona aktywność na rynku transferowym świadczy o tym, że ludzie w Zabrzu zdali sobie sprawę, że o utrzymanie będzie trzeba ostro walczyć?

- Myślę, że tak. Ja nie przykładam nikomu pistoletu do głowy i nie mówię, że musi być tak jak powiedziałem. Razem z ludźmi z klubu konsultujemy wszystkie transfery i podejmujemy decyzje. Dziękuję działaczom, że liczą się z potrzebami zespołu i razem potrafimy wszystko spokojnie poukładać.

Ograniczone finanse Górnika nie przeszkadzają w negocjacjach?

Nie możemy rywalizować z najbogatszymi klubami w Polsce i niektóre rozmowy nie układają się po naszej myśli. Staramy się jednak, żeby Górnik prezentował się jak najlepiej i miał odpowiednią jakość. Najważniejsze, żeby zdrowie dopisywało i wszyscy zawodnicy byli dostępni do gry. To zwiększa rywalizację i komfort trenera.

W klubie zapewniają, że Górnik nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na rynku transferowym.

Mam nadzieję, że tak będzie. Potrzebujemy napastnika, bo na tej pozycji mamy największe problemy. Przydałby się też skrzydłowy. Na razie podjęliśmy decyzję, że Marcin Urynowicz i Fabian Piasecki będą występować w niższej lidze. Maciej Korzym jest po kontuzji i został nam tylko Szymon Skrzypczak, a z jednym napastnikiem ligi nie zwojujemy.

Co wiesz o transferach w Ekstraklasie? Sprawdź się!

Zobacz wideo
Więcej o: