Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Lechia Gdańsk, latający cyrk (już nie) Thomasa von Heesena

Dawno nie było w Polsce takiego tworu jak Lechia Gdańsk. Niby potęga, z pięknym stadionem i rzeszą kibiców, ale zarządzana jak w grze komputerowej. Lechia nie ma dobrego okresu, przegrała właśnie piąty mecz z rzędu i jest już nad strefą spadkową. Mamy dla działaczy gdańskiego klubu kilka rad jak wyjść z kryzysu. Rady dostosowane są do poziomu absurdu jaki panuje w Lechii.

1. Ściągnąć kolejnego bramkarza

Zwykle kluby mają dwóch równorzędnych bramkarzy, trzeci najczęściej jest obiecującym juniorem, który ma uczyć się od starszych kolegów. Nie w Lechii. W kadrze przed sezonem byli Marko Marić, Łukasz Budziłek i Mateusz Bąk, wszyscy gotowi do gry w Ekstraklasie. Jaki więc był ostatni transfer gdańskiego klubu? Ściągnięcie bramkarza, Vanję Milinkovića - Savića. Przez to Mateusz Bąk został przesunięty do rezerw. Żeby opanować kryzys proponujemy zatrudnienie kolejnego golkipera, a najlepiej kilku. Może Ekstraklasa S.A zlituje się w końcu nad Lechią i pozwoli grać dwóm na raz.

2. Zatrudnić kolejnego, zupełnie niepotrzebnego piłkarza

O bramkarzach już było, ale w polu to dopiero było w Lechii ciekawie. Tsubasa Nishi, Donatas Kazlauskas, Danijel Aleksić, Adlan Kacajew, Filip Malbasić. Serio, wszyscy ci zawodnicy grali w Lechii Gdańsk w ostatnich dwóch latach. Najlepszym przypadkiem jest Diogo Ribeiro. Przyszedł w letnim okienku transferowym przez poprzednim sezonem. Zdołał pokazać się w dwóch sparingach - zagrał 46 minut z Lechem Poznań oraz 10 minut z Górnikiem Zabrze. Potem jednak portugalski napastnik złapał kontuzję i zanim zdążył zadebiutować w lidze, rozstał się z gdańskim klubem. W tym sezonie nie było żadnego szalonego transferu z drugiego końca świata i od razu forma drużyny jest słabsza. Proponujemy ciekawą transakcję np. z którymś z reprezentantów Madagaskaru. Zabawnie będzie słuchać komentatorów próbujących wymówić nazwiska François Andrianomenjanahara czy Martin Njiva Rakotoharimalala. Poziom absurdu pasujący do Lechii.

3. Nie zatrudniać nowego trenera.

Już Thomas von Heesen był dziwnym wyborem, doradcą prezesów, który nagle trafił na ławkę trenerską. Zapamiętamy go z roastowania swoich zawodników na konferencjach prasowych, ale nie z pięknej gry i dobrych wyników. Skoro nie udało się z młodym-zdolnym (Jerzy Brzęczek), nie udało z doradcą (von Heesen) to może czas na... piłkarza? Jest ich w Lechii tylu, że byłoby z kogo wybierać. Dlaczego nie dać szansy Sebastianowi Mili? Poukłada grę w środku pola, może dodać kilka ciekawych koncepcji do stałych fragmentów gry. A może Sławomir Peszko? Będzie preferował grę skrzydłami, szybkie kontrataki i doda trochę niekontrolowanego chaosu.

Kto by nie został nowym trenerem Lechii, łatwego zadania mieć nie będzie. Ciężko prowadzić drużynę w szatni której panuje tłok jak na dworcu i ciężko zapamiętać twarze podopiecznych.

4. Przeładować grę i rozpocząć sezon od nowa

Zobacz wideo

Dzięsiątki piłkarzy Lechii Gdańsk. Co z nich zapamiętałeś? [QUIZ]

Czy Lechia Gdańsk spadnie z ekstraklasy?
Więcej o: