Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Kazimierz Moskal - ofiara wielkiej Wisły

Przegrane derby z Cracovią (1:2) były ostatnim meczem Kazimierza Moskala w roli trenera Wisły. Bogusław Cupiał nie wytrzymał porażki na Reymonta z odwiecznym rywalem. Powstaje jednak pytanie - czego od Moskala oczekiwali działacze Wisły, czy nie rzeczy niemożliwych?

Moskal w swoim piątym podejściu do Wisły w 31. kolejkach uzbierał 40 punktów. Daje mu to ósmy rezultat ze wszystkich drużyn Ekstraklasy od czasu, gdy przejął drużynę. Tragedii nie ma, szaleństwa również.

Głównym przekleństwem Moskala, było to jaki klub trenował - Wisłę, która zdominowała ligę na początku XXI wieku, klub na polskie warunki wielki. Ale to już było. Teraz "Biała Gwiazda" to kolos na glinianych nogach, z ogromnymi problemami finansowymi i drużyną wypełnioną średnimi piłkarzami. Moskal miał na tej przeciekającej łajbie zbudować ekipę, która znów będzie walczyć o czołówkę ligi, co było rzeczą nie do wykonania. Przynajmniej przy tak ograniczonej cierpliwości właścicieli.

Tak krawiec kraje...

Dwóch solidnych bramkarzy, Cierzniak i Buchalik, tu problemu nie ma. Obrona? Bardzo mocne zestawienie z Joviciem, Guzmicsem, Głowackim i Sadlokiem. Im dalej w las, tym ciemniej, w przypadku kontuzji albo zawieszenia któregoś z tej czwórki, nie było kim grać. Czekaj, Kujawa, Witek, Żemło - żaden z tych zawodników nie prezentuje poziomu Ekstraklasy, przynajmniej na razie, bo mowa o graczach młodych.

W pomocy nazwiska dają nadzieję. Burliga, Boguski, Jankowski, Guerrier czy Mączyński to albo solidni ligowcy albo reprezentanci kraju. Ale znów przyłóżmy lupę.

Burliga grał w pomocy z konieczności, jest przecież obrońcą, a i tak był najsilniejszym punktem drużyny w tym sezonie. Mączyński to klasowy zawodnik, trzymał środek pola w ryzach. To tyle jeśli chodzi o pozytywy. Rafał Boguski polskiej piłki już nie zbawi, idę o zakład, że w przypadku jego odejścia z Wisły nie biłyby się o niego kluby z czołówki, a jego agent wysyłałby oferty do Korony Kielce czy Podbeskidzia. Maciej Jankowski to po prostu Maciej Jankowski - chimeryk do kwadratu, który na bramkę zamienia jedną sytuację z dwudziestu. W pierwszym składzie grać musiał jeszcze Alan Uryga, ale ten umiłował sobie taktykę podawania do najbliższego partnera i unikania ryzyka.

Bez pomocy z ławki

Opisanie ławki rezerwowych wśród pomocników to doświadczenie jeszcze bardziej bolesne. Kim Kazimierz Moskal miał ratować mecze i zmieniać obraz gry na boisku? Donald Guerrier po każdym zgrupowaniu kadry Haiti potrzebował dwóch tygodni na powrót do formy, Emmanuel Sarki zerwał więzadła na początku roku, Denis Popovic miał być nowym Stiliciem. Miał być. Tomasz Cywka miał wrócić z przytupem do polskiej ligi. Miał wrócić. Jest jeszcze Rafael Crivellaro, wyciągnięty z ligi portugalskiej, bardziej jednak wygląda na zawodnika z ligi futsalu.

Z przodu jedynym wyborem był Paweł Brożek, to wciąż klasowy zawodnik, gwarantujący kilkanaście bramek w sezonie. Miał jednak problemy ze skutecznością, dodatkowo nie ma zmiennika, kogoś kto mógłby go odciążyć, a może nawet zmotywować do lepszej gry.

Takim składem Kazimierz Moskal miał walczyć o puchary.

Moskal z drużyny średniej, ciągle osłabianej, zbudował ekipę mającą swój styl, którą chwalili eksperci. Brakowało im skuteczności i regularności. Wisła potrafiła wygrać 6:0 na wyjeździe z Podbeskidziem, a tydzień później obrzydzić kibicom chodzenie na Ekstraklasę po meczu z Koroną (0:0).

Nieudane transfery, ciągłe przetasowania w kadrze, fatalna sytuacja w klubie, która przekłada się przecież na szatnie i pracę z zawodnikami. Z tym wszystkim mierzyć musiał się Moskal. Dostał na to mniej niż 9 miesięcy. O jakieś dziewięć za mało, żeby rzetelnie ocenić jego pracę.

Zobacz wideo
Czy Kazimierz Moskal zasłużył na zwolnienie z Wisły?
Więcej o: