Ekstraklasa. Węgrzyn: Kiedyś komentowaliśmy mecz Cracovii na rusztowaniu

- Statystyk nie ma, zalało komputer, deszcz nam spływa po słuchawkach. Chcieliśmy, żeby ten mecz jak najszybciej się zakończył - tak Kazimierz Węgrzyn wspomina swoje najgorsze komentatorskie doświadczenie.

W rozmowie z portalem FootBar.pl, Kazimierz Węgrzyn opowiada o swoich latach spędzonych w Canal + Sport, zdradzając dużo tajemnic piłkarskiej telewizji.

- Sytuacja jest taka, że spotyka mnie gościu na kasie w jakimś sklepie i mówi: Panie Węgrzyn, tyle grał pan w Wiśle i dlaczego tak pan źle o niej mówi? Z Cracovii - to samo. Na Legii - przecież to Wiślak! I z jednej strony stwierdziłem, że gorzej byłoby, gdyby ci kibice mnie chwalili. Że super pan nam skomentował ten mecz. Wtedy dopiero dałoby mi to do myślenia, że jednak nie jestem obiektywny. Ale kurde, czasem mnie to boli, myślę sobie: co ja im takiego zrobiłem, że tak na mnie najeżdżają? Czasami człowiek po takim incydencie z godzinę dochodzi do siebie - opowiada były piłkarz.

- Kiedyś komentowaliśmy mecz na Cracovii, po drugiej stronie, na jakimś rusztowaniu. Człowiek od statystyk siedział obok nas, deszcz padał niemiłosiernie, my ubrani od stóp do głów, nad nami niby jakiś daszek, ale oczywiście nic nie dawał. W drugiej połowie zaczęło mu kapać na komputer i załamany mówi do nas: Sprzęt mi zalało i nie chce się włączyć! Statystyk nie ma, zalało mu komputer, nam spływa deszcz po słuchawkach. Chcieliśmy, żeby ten mecz jak najszybciej się zakończył, w takich chwilach w ogóle nie emocjonujesz się tym, co dzieje się na boisku. To bardzo przeszkadza, kiedy człowiek siedzi zziębnięty, zęby mu drżą, a tu ma komentować - dodaje Węgrzyn.

Cały wywiad czytaj na FootBar.pl

Więcej o: