Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ligowe błędy arbitrów. Sędzia Adam Lyczmański zdruzgotany nie jest

Sędzia meczu Wisły z Pogonią najprawdopodobniej zostanie zawieszony. - Razem z asystentami popełnili duże błędy - przyznaje Zbigniew Przesmycki, przewodniczący kolegium sędziów PZPN.

Kontrowersje z Pogoń - Wisła na Ekstraklasa.tv ?

Wisła przegrała 0:2 po słabej grze. Ale po meczu lawina krytyki spadła na Adama Lyczmańskiego, sędziego z Bydgoszczy, który w pierwszej połowie podyktował problematyczny rzut karny, a po przerwie uznał bramkę strzeloną po metrowym spalonym. - Zapraszam sędziego do szatni. Ciekawe, czy ktoś powie "przepraszam" - mówił Michał Probierz, szkoleniowiec Wisły.

W 40. min Gordan Bunoza i Robert Kolendowicz trzymali się w polu karnym. W pewnym momencie pomocnik Pogoni upadł i krzyknął, a Lyczmański wskazał na 11. metr. - Nie jestem zdruzgotany. Gdybym jeszcze raz miał sędziować ten mecz, nie zmieniłbym wielu decyzji. Rzut karny? Według wytycznych UEFA przepychanie w polu karnym stanowi podstawę do odgwizdania faulu. Obaj zawodnicy pracowali rękoma, a Bunoza uniemożliwił zawodnikowi Pogoni wyjście na pozycję do oddania strzału. Spalony? Był, ale jestem arbitrem głównym i wiele w tej sytuacji nie mogłem zrobić - broni się Lyczmański.

Przesmycki: To gadanie głupot. UEFA, mówiąc językiem potocznym, nie chce złamanych nóg, ostrych ataków z tyłu, chamskich kopnięć. Jeśli przegrywasz walkę o przestrzeń, jak Kolendowicz, to musisz liczyć się z tym, że nie wyjdziesz na pozycję. Jeśli piłkarze trzymają się za koszulki, nie ma kontaktu fizycznego, a jeden z nich pada, to nie można od razu dyktować karnego. Przy spalonym ewidentny błąd popełnił liniowy. Sytuacja nie była dynamiczna, skoro asystent biega po linii w meczach najwyższej klasy rozgrywkowej, to powinien zobaczyć wracającego Kolendowicza.

W październiku ubiegłego roku Lyczmański został zawieszony aż na siedem kolejek po meczu Jagiellonii z Wisłą, gdy podjął kilka kontrowersyjnych decyzji na korzyść krakowian. Do marca prowadził tylko mecze ME i II ligi. Wiosną prowadził pięć spotkań ekstraklasy, a w tym sezonie mecz Jagiellonii z Podbeskidziem.

Tym razem Lyczmańskiego też czeka odpoczynek od ekstraklasy. - Jeśli zawodnik jest w słabej formie, to trafia na ławkę. Podobnie jest z arbitrami. Czemu Lyczmański dostał szansę mimo dawnych błędów? W ubiegłym roku zaliczył kilka wpadek, ale potem schudł 10 kg, reagował słusznie, widać było rozwój. Może to słabsza forma? - kończy Przesmycki.

Na piątkowym meczu nie skończyły się pomyłki sędziów. W sobotnim spotkaniu Polonia - Jagiellonia Robert Małek z Katowic nie uznał prawidłowej bramki dla gospodarzy (pomylił się asystent, który zasygnalizował spalonego) oraz nie podyktował karnego dla warszawskiej drużyny za zagranie ręką w polu karnym. Małek, 41-letni policjant z Katowic, ostatni raz sędziował na Polonii w maju 2009 roku mecz z Lechem. Polonia zremisowała 3:3, dwie bramki dla gości zostały uznane niesłusznie. Ówczesny właściciel Józef Wojciechowski oświadczył wtedy, że jeśli Małek będzie sędziował mecze Polonii, on albo odda je walkowerem, albo wycofa się z futbolu. Przez trzy sezony Małek nie pojawił się na Konwiktorskiej. W sobotę wrócił i wykaz błędów, które popełnił wraz z asystentami, nie ogranicza się do jednego czy dwóch. Wypaczył wynik meczu. - Nie znałem historii sędziego Małka, nie wiedziałem, że pisał na niego prezes Wojciechowski i przez trzy lata nam nie sędziował. Jeżeli to był akt zemsty pana Małka, to mu gratuluję. Z takim poziomem sędziowania powinien znaleźć się w drugiej lidze - powiedział Ireneusz Król, prezes Polonii. Małek też zostanie prawdopodobnie zawieszony.

Zobacz też błędy sędziego Małka z Polonia - Jagiellonia ?

Więcej o: