Ekstraklasa: Kibice gości do pierwszej zadymy

Kluby ekstraklasy postanowią we wtorek, że zakazu udziału w meczach zorganizowanych grup kibiców gości w nowym sezonie nie będzie. - Ale do pierwszej zadymy - ostrzega policja.

Redaktor też człowiek. Zobacz co nas wkurza na Facebook.com/Sportpl ?

Jeszcze przed miesiącem minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller stawiał jasne ultimatum - albo kluby wprowadzą taki zakaz, albo policja będzie zamykała całe stadiony. Działania rządu to skutek burd wywołanych przez kiboli podczas wiosennych meczów: reprezentacji w Kownie i finału Pucharu Polski w Bydgoszczy. Przyjezdni nie byli wpuszczani na trybuny w sześciu ostatnich kolejkach poprzedniego sezonu, kilka meczów rozegrano w ogóle bez widzów.

Przed nowymi rozgrywkami PZPN, który uchwalił wcześniejszy zakaz, przekazał sprawę Ekstraklasie SA. Ta rozpoczęła rozmowy ze stowarzyszeniami kibiców, jednocześnie upubliczniając oświadczenie, że mecze bez fanów obu drużyn nie mają sensu. Ale jeszcze na początku lipca 12 klubów ekstraklasy stało na stanowisku, że zakaz powinien obowiązywać. - Lepiej stracić mniej na biletach dla gości niż wszystko, kiedy policja wyłączy cały obiekt - tłumaczyli.

Tymczasem przed dzisiejszym rozstrzygającym spotkaniem i głosowaniem przedstawicieli wszystkich zespołów jest już niemal pewne, że sympatycy gości na mecze na obcych boiskach jednak będą mogli jeździć. - Policja na tyle złagodziła podejście, że kluby nie przegłosują zakazu - przewiduje Jacek Masiota, przewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy SA.

Klubom w zmianie decyzji pomógł z pewnością sprytny ruch PZPN, który w ubiegłym tygodniu otworzył dla przyjezdnych stadiony pierwszej ligi, oraz stonowana reakcja na ten fakt policji, która stwierdziła, że będzie się przyglądać rozwojowi wypadków. Służby uspokoił też zapewne Grzegorz Lato. - Po pierwszej zadymie fani obu zespołów grających w meczu dostają natychmiastowy zakaz wyjazdowy - zakomunikował prezes związku.

W czasie czwartkowej debaty o bezpieczeństwie na stadionach szef Ekstraklasy SA Andrzej Rusko długo dyskutował w kuluarach z wiceministrem SWiA Adamem Rapackim. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że efekt rozmowy jest taki, iż policja prawdopodobnie zaakceptuje brak zakazu w ekstraklasie, ale pod warunkiem że pierwszy występek każdej grupy fanów zamyka im drogę do wyjazdu na następne mecze.

Policja wciąż jednak ma zamiar zakaz dla gości stosować w stosunku do klubów, których stadiony odbiegają od standardów. Już wiadomo, że sobotni mecz inauguracyjnej kolejki Widzew - Wisła odbędzie się bez kibiców mistrza Polski. Zakaz dotyczy też zespołów, które jako gospodarze nie grają na swoich obiektach - to przypadek ŁKS. Łodzianie na wypożyczonym obiekcie w Bełchatowie mogą grać tylko przy pustych trybunach.

Ekstraklasa chce formalnej umowy ze stowarzyszeniami fanów, które muszą wziąć na siebie przynajmniej część odpowiedzialności za organizację wyjazdów na mecze. Na kibicowskich forach lokalni przywódcy już uprzedzają, że zasady wyjazdów będą inne: jadą tylko ci z biletami na mecz, wszyscy są od początku do końca razem, wykluczony ma być alkohol.

PZPN bezradny: kibice zniszczą każdy obiekt, jeśli taka będzie ich wola

Więcej o: