Reprezentacja Polski. Im bardziej rezerwowy skład Francji, tym gorzej dla Polski

W meczu z Ukrainą (4:1) dwa gole zdobył grający pierwszy raz w reprezentacji Francji Marvin Martin, jednego inny debiutant, Younes Kaboul, a kolejnego najlepszy francuski strzelec Ligue 1, Kevin Gameiro, w zaledwie czwartym występie dla Trójkolorowych. - Im mniej zmęczonych sezonem gwiazd, im więcej młodych-głodnych zagra w Warszawie, tym dla was gorzej - mówi dziennikarz ?France Football?, Xavier Barret, z którym oglądaliśmy spotkanie na Donbas Arena w Doniecku

Zdaniem Xaviera młodzi piłkarze grają w poczuciu misji: - To nie przypadek, to efekt nowego otwarcia Lauranta Blanca. Młodzi piłkarze czują, że dostali od niego misję. I dlatego meczu z Polską na pewno nie potraktują jak zwykły sparing.

- Najważniejszą misją jakiej podjął się Blanc jest odzyskanie zaufania i sympatii wszystkich Francuzów, utraconych po kompromitującym mundialu w RPA. Żeby tego dokonać wymaga od zawodników konkretnego podejścia do gry w reprezentacji nie tylko na boisku, ale i poza nim. Tych, którzy nie chcą bądź nie są w stanie spełnić wymagań, nie powołuje - opowiada Barret. Dlatego mistrz Anglii i finalista Ligi Mistrzów, Patrice Evra, choć ma za sobą ciężki sezon i najchętniej wybrałby się na wakacje, słowem się nie zająknął, że musiał 90 minut biegać w towarzyskim meczu z Ukrainą. To dlatego w kadrze zabrakło doświadczonego Phipippe Mexesa, a na środku obrony zagrały żółtodzioby - Mamadou Sakho i Kaboul. Pierwszy z nich ma dopiero 22 lata, ale tak wielki potencjał, że jest kluczowym obrońcą PSG i zyskał już miano "nowego Marcella Desailly".

Kapitalnie wykorzystał też szansę pomocnik Socheaux, Martin, który wszedł na ostatni kwadrans przy stanie 1:1, zdobył gola, później miał asystę, aż w końcu ustalił wynik meczu. Cześć francuskich dziennikarzy ochrzciła go "nowym Zizou", który także zdobył dwa gole w debiucie, inni - francuskim Xavim. - Jak zwał, ważne, że jest następca mającego za sobą kiepski sezon pomocnika Olympique Lyon, Yoanna Gurcouffa. Najważniejsze, że młodzi jak Martin, Gameiro i pozostali w pełni akceptują drogę Blanc'a, kierują się ku wartościom jakie narzuca, bo rozumieją, że to one pozwoliły mu odnieść z reprezentacją tak wielkie sukcesy. Oni pamiętają tamte triumfy, byli wtedy dzieciakami, a dziś chcą tego samego. Oni nie mają much w nosie, że sezon się skończył, a im każą jeszcze grać towarzysko. Są wdzięczni za szanse w meczach z Ukrainą i Polską. Dlatego raczej nie liczcie na powtórkę spotkania z Argentyną - mówi dziennikarz "France Football".

Euro coraz bliżej! Odwiedź nasz specjalny serwis! ?

 

Dodaje, że występ Ludovika Obraniaka dla Biało-czerwonych przeciwko Trójkolorowym nie jest szczególnym tematem rozmów francuskich kibiców. - Dla nas, dziennikarzy to jest temat, każdy z nas pisał o tym artykuły. Ale wybór Ludo albo jest powszechnie akceptowany albo kibice nawet o tym nie wiedzą. Obraniak miał świetną końcówkę sezonu, jego gol dał Lille Puchar Francji, przyczynił się też do mistrzostwa, ale ciężko byłoby mu kiedykolwiek wedrzeć się do naszej reprezentacji - mówi Barret.

Co innego Damien Perquis. Tu sprawa jest inna, bo Trójkolorowym brakuje dobrych, twardych, potrafiących strzelać gole środkowych obrońców. Ostatnio robiliśmy w "France Football" podsumowanie i wyszło nam, że z 20 drużyn Ligue 1, selekcjoner zamiast mieć do wyboru 40 środkowych obrońców, ma tylko 12. Pozostali to cudzoziemcy albo wybrali grę dla innego kraju, co jest ostatnio na porządku dziennym, zwłaszcza jeśli pochodzą z Afryki. Na szczęście zdarzają się wyjątki jak w przypadku Kaboula, który był latami pomijany przez Raymonda Domenecha, a mógł grać dla Maroka, ale wybrał Francję - mówi Barret.

Więcej o: