Żewłakow: To Smuda prowokuje

- Jeśli pijemy, to po meczu, za pozwoleniem trenera. O tym, że palę, Franciszek Smuda też wiedział - mówił w czwartek w rozmowie z TVP Sport Michał Żewłakow, 101-krotny reprezentant Polski.

Kadra Smudy na telefon ?

To kolejny wywiad odsłaniający kulisy nieporozumień w piłkarskiej reprezentacji Polski. W samolocie wracającym z Montrealu po październikowym meczu kadry z Ekwadorem Żewłakow oraz bramkarz Fiorentiny Artur Boruc pili wino, zaczepiali stewardesy, a obrońca wysiadł na Okęciu w koszykarskim stroju Chicago Bulls z czapeczką tego klubu na głowie. Smuda nie powołał obu na środowy mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej, ukarani piłkarze bronią się teraz w wywiadach dla stacji telewizyjnych.

- Wypadałoby, żeby do kapitana i 101-krotnego reprezentanta zadzwonił ktoś ze sztabu i poinformował o decyzji - mówił w czwartek Żewłakow. - Czytałem w internecie, co trener o mnie sądzi. Że palę, piję i psuję atmosferę w zespole. Odebrałem to jako sygnał, że nie będzie na mnie stawiał. W samolocie zamówiliśmy z Arturem po trzy wina w plastikowych butelkach. Jeśli zaczepialiśmy stewardesy, to po to, żeby poprosić o następną. Nie było awantur ani agresji. Trener na nas krzyknął i się uspokoiliśmy. Alkohol nie jest problemem reprezentacji. Jeśli pijemy, to po meczu i za pozwoleniem trenera. O tym, że palę, trener też wiedział. Uważam, że to selekcjoner prowokuje cały problem. Kibice postrzegają nas tak, że na zgrupowaniach cały czas pijemy. To nieprawda. Jeśli chodzi o strój, w którym przyleciałem z Kanady, koszulka Bullsów była jedyną czystą, jaka mi została. Mogłem wyglądać śmiesznie, ale nikogo nie obraziłem. Jeśli trener widział problem, wystarczyło, żeby powiedział. Chcę dalej grać w reprezentacji, czuję się na siłach, zostałem wybrany na kapitana Anakaragucu. Czekam na telefon od selekcjonera, choć nie należę do osób, które cielęcymi oczkami wpatrują się w komórkę, czy już dzwoni. Po meczach za oceanem usłyszałem od trenera komplementy - opowiadał Żewłakow.

Kilkanaście dni temu wywiadu stacji nSport udzielił Boruc , w którym nazwał selekcjonera "Dyzmą".

Lato zapewnia: Posada Smudy niezagrożona ?

Więcej o: