Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Angielskie media. Fabiański znów "Flappyhandskim"

Koszmary Łukasza Fabiańskiego wróciły. Po kilku meczach bez wpadki polski bramkarz znów jest na ustach angielskich dziennikarzy. Wszystko przez błąd przy straconym golu w meczu z Newcastle w ostatniej kolejce Premier League. Zdaniem The Mirror jeżeli Arsenal chce myśleć o mistrzostwie musi sprowadzić zimą klasowego bramkarza, bo "Flappyhandski", jak znów zaczęli nazywać go żurnaliści, nie jest gwarantem sukcesu.

Zobacz bramkę dla Newcastle na Z czuba.tv ?

W ostatnich tygodniach Fabiański jest pierwszym bramkarzem Kanonierów. Dobre występy w meczach Premier League i Ligi Mistrzów sprawiły, że Polak znów odzyskał zaufanie kibiców. Wraz z kolejnymi udanymi występami coraz rzadziej spekulowano również o tym, że na Emirates Stadium zimą pojawi się nowy bramkarz.

Mecz z Newcastle mozolnie budowaną przez Polaka pozycję znacznie osłabił. Naszego reprezentacyjnego bramkarza obwinia się za gola Andy'ego Carolla, który dał "Srokom" sensacyjną wygraną na londyńskim stadionie.

"Dobra forma Fabiańskiego w ostatnim czasie dała kibicom Kanonierów nadzieję na to, że problem z obsadą bramki został rozwiązany. W 44. minucie Polak zgasił jednak optymizm swoich fanów zaliczając pusty przelot przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego Joey'a Bartona. Niepilnowany Andy Carroll nie miał problemów z umieszczeniem piłki w pozostawionej bez opieki bramce" - relacjonuje Guardian.

Łagodny wobec Fabiańskiego był Arsene Wenger, który starał się nawet tłumaczyć jego niepewną interwencję. "To nie był błąd techniczny, tylko problem z zareagowaniem w odpowiednim momencie. Być może myślał, że nie zostanie zaatakowany - powiedział Francuz.

Nieudany występ polskiego bramkarza jest okazją dla angielskich dziennikarzy do przypomnienia przydomku, którym sami ochrzcili go jeszcze na początku sezonu. " 'Flappyhandski' zlekceważył dośrodkowanie i spóźnił się z wybiciem piłki, którą Carroll wpakował do bramki" - pisze The Mirror..

"W przypadku Kanonierów może sprawdzić się stare porzekadło, że aspirujący do tytułu zespół musi mieć bramkarza z mentalnością zwycięzcy. Jeśli tak, w styczniu Wenger będzie musiał wyłożyć gotówkę na klasowego golkipera. Jeżeli tego nie zrobi, klub z Londynu znów będzie musiał obejść się smakiem w walce o mistrzostwo i zakończy rozgrywki co najwyżej na drugiej pozycji" - czytamy w gazecie.

Asystujący przy bramce Andy'ego Carrolla Joey Barton w rozmowie z gazetą The Sun przyznał, że w golu, który zdobył jego kolega nie było przypadku. Zawodnicy "Srok" wyszli na mecz zdając sobie sprawę, że Faibiański nie jest pewnym bramkarzem i może popełnić w takiej sytuacji błąd.

"Przed meczem naszym planem było zmuszenie bramkarza do gry na przedpolu. Na początku to nie działało, ale wiedzieliśmy, że jeśli odpowiednio zagramy piłkę w szesnastkę, zdobędziemy bramkę.Tak się właśnie stało po główce Carrolla" - powiedział gazecie Joey Barton z Newcastle, który asystował przy bramce.

'Fabiański na ostatniej prostej, żeby stać się najlepszym bramkarzem świata!'

 

Jaskiniowiec w Lidze Mistrzów >

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ