Smuda: Mam jeszcze więcej zapału!

Musiałem zrobić ten wicher w kadrze, poszukać młodych. Leo Beenhakker zostawił po sobie spaloną ziemię. Mogłem bazować na jego piłkarzach i na Euro 2012 może byśmy coś wydusili. Za to później byłaby przepaść - powiedział trener piłkarskiej reprezentacji Franciszek Smuda po katastrofalnej porażce 0;6 z Hiszpanią, jednym z faworytów MŚ.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Dopuszczał pan tak wysoką porażkę?

Franciszek Smuda: - Tak. Parę dni wcześniej graliśmy ciężki mecz z Serbią. W deszczu i wodzie po kostki zasuwaliśmy od pierwszej do ostatniej minuty i straciliśmy mnóstwo sił. Nie byliśmy przygotowani do tych meczów jak Hiszpanie, którzy mieli trzy tygodnie zgrupowania i ich forma jest o włos od optymalnej. Mieli prawo zagrać na takim "haju", my odpadliśmy fizycznie. Między wszystkimi piłkarzami Polski i Hiszpanii widać było ogromną różnicę. Nie mam pretensji do nich. Dali to, co mieli. W szatni nie było kłótni, nie krzyczałem na nich. Gdybym zrobił im "opeer...", źle by zareagowali. Trzeba raczej ich przytulić. Podobało mi się, że po meczu sami analizowali, co się stało i myśleli, co zrobić, aby dojść do takiej klasy.

Wszystko zaczyna się od różnic w technice.

- Nie rodzimy się Brazylijczykami czy Hiszpanami. Technikę do gry mamy. Musimy być tylko lepsi fizycznie. Jak się nie ma zdrowia, to i technika nie chce słuchać. Tak jak Hiszpanie nie zagramy nigdy, ale możemy próbować nawiązać z nimi bardziej równą walkę. Pięć miesięcy temu mówiłem: chcę stworzyć młodą kadrę. Szukam piłkarzy szybkich i dobrych technicznie. Wiedziałem, że ktoś nam w końcu tak dołoży jak Hiszpanie. Można powiedzieć, że z nimi zagrała nasza młodzieżówka. Musiałem zrobić ten wicher w kadrze. Leo zostawił w Polsce spaloną ziemię, ale mogłem bazować na jego kadrze i na Euro może byśmy coś wydusili. Za to później byłaby niesamowita przepaść. Z tym składem za dwa lata możemy powalczyć, a za cztery będą mieli 25-26 lat, czyli osiągną najlepszy wiek.

Nie zmieniłby pan taktyki na kolejny mecz z Hiszpanią?

- Nie! Po spotkaniach z Bułgarią, Finlandią i Serbią nie było narzekań na taktykę. Gdybyśmy mieli tylko wykopywać piłkę, gracze poczuliby, że są ograniczeni tylko do przeszkadzania, a nie do tworzenia. Kazałem im spróbować grać, żeby się przekonali, czy można, czy nie. Nie będę ich przyzwyczajać do antyfutbolu.

Inter ograniczył możliwości Barcelony i wygrał półfinał, a potem i finał Ligi Mistrzów.

- Ale wszyscy narzekali, że grał brzydko. My mamy się uczyć. Dziś zmienię taktykę, za trzy miesiące znowu zmienię, bo przegram jakiś mecz i efekt będzie taki, że na Euro zostanę bez drużyny i założeń.

Co pan powie o zespole po dwóch tygodniach?

- Największe problemy mamy w defensywie. Nie będę tolerował zawodnika, który po stracie piłki staje i patrzy, jak inni zasuwają. Dla takich nie ma miejsca. Selekcja skończy się rok przed Euro, będzie stała kadra, która będzie tylko polerowana do samej imprezy. Po tej klęsce mam jeszcze większy zapał do pracy.

Jest co prawda okres posuchy. Kiedy chcę zbudować kadrę z zawodników ekstraklasy, to ciężko mi wybrać jedenastkę. Może jeszcze ktoś młody się pokaże?

Antoni Piechniczek: ? Bezradni na tle błyskotliwych Hiszpanów

Więcej o: