Biało-czerwoni z Serbią znów nie stracili i nie strzelili

Z finalistami mundialu - Serbią - Polacy zagrali lepiej, niż wskazuje wynik. Drużyna Franciszka Smudy zremisowała bezbramkowo drugi z kolei mecz.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

- Dobrze, że strach zostawili w szatni. Grali bez jakichkolwiek kompleksów, to mi się podobało, o to chodziło - tak Smuda podsumował spotkanie rozegrane w niezwykłych warunkach, w wodzie po kostki, w nieustannej ulewie.

Mecze kadry Smudy ogląda się bez znużenia i ziewania. Do pełni satysfakcji brakuje celnych strzałów i goli. - Za dwa lata będą grali na pamięć. Skuteczność przyjdzie z czasem. Nie da się strzelać goli jak na zawołanie, bo rywal miał świetnych obrońców - mówił Smuda i dodawał: - Nie zejdę z raz obranego szlaku. Nie zmienię ustawienia 4-3-3, do Euro 2012 zostanie około 75 proc. tego składu. Najważniejsza u mnie jest szybkość i technika, a nie siła.

Środkowym napastnikiem był w środę 21-letni Robert Lewandowski. Przez dwa lata zrobił ogromny postęp w Lechu - król strzelców II ligi, został królem ekstraklasy, mistrzem Polski i rozegrał 23 mecze w kadrze. Za chwilę będzie prawdopodobnie nie tylko najlepszym, ale i najdroższym zawodnikiem sprzedanym z polskiej ligi. Pojedynek z serbskimi obrońcami Chelsea (Ivanović), Lazio (Kolarov) i kolegą z nowego klubu (Subotić) miał więc dać wstępną odpowiedź, czy lokalna gwiazda może rozbłysnąć także na europejskich salonach. Lewandowski miał nadzieję zmierzyć się z Nemanją Vidiciem, ale gwiazdor MU nie grał z powodu problemów żołądkowych.

Ze zdrowymi radził sobie przeciętnie, więcej pojedynków przegrał, niż wygrał. Na murawie przypominającej gąbkę nie miał pełnej możliwości wykorzystywania swoich atutów, czyli szybkości i techniki. Przed przerwą, po jego strzale, piłkę wybił sprzed bramki Kolarov. Po przerwie mógł być sam na sam z serbskim bramkarzem, ale piłka zatrzymała się w kałuży. Lewandowski był odbiciem całej drużyny Smudy - pokazał, że ma możliwości i ogromne chęci, ale przed nim wciąż sporo nauki. Na szczęście on i drużyna Smudy mają czas, by wszystkiego się nauczyć.

Na tle Lewandowskiego blado wypadł grający w miejsce kontuzjowanego Ireneusza Jelenia Dawid Nowak z Bełchatowa. Gwiazdka ekstraklasy - prezes Polonii Warszawa jest podobno gotów mu płacić ponad 100 tys. zł miesięcznie - nie wiedziała, co ma robić na boisku. Nowak był zagubiony i niewidoczny. Dystans do poziomu reprezentacyjnego jest w jego przepadku ogromny. Był jednym z niewielu, który chyba wystraszył się Serbów, i to przed przerwą.

A to wtedy zespół Smudy grał naprawdę efektownie. Polaków mało interesowało, jak zaczną mecz rywale. Od początku robili swoje - utrzymywali się przy piłce, wymieniali sporo podań na połowie przeciwnika, grali na jeden kontakt, a kiedy stracili piłkę, natychmiast ruszali na rywala, by ją odzyskać. Najczęściej się udawało.

- Zespoły, których jestem trenerem, nie mogą grać inaczej. Muszę widzieć zaangażowanie i walkę. Uczymy się grać, jak to nazwaliście, piłkę totalną. Inny futbol mnie nie interesuje. Kibicom, mam nadzieję, się podobało - powiedział Smuda.

Po prawie 30 minutach wydawało się nawet, że mecz nie da odpowiedzi, czy powołanie Łukasza Fabiańskiego było dobrą decyzją Smudy. Na początku meczu z Serbią bramkarz Arsenalu, który w ostatnich miesiącach popełnił w klubie kilka poważnych błędów, nie musiał ani razu interweniować. Później, kiedy Serbowie przejęli inicjatywę, bronił pewnie i szczęśliwie.

A musiał się zwijać między słupkami, bo po godzinie gry urazu biodra doznał Łukasz Piszczek i Smuda musiał zrobić rewolucję w defensywie. Sadlok przeszedł z lewej obrony na środek, Dudka z defensywnego pomocnika na lewą obronę, Wojtkowiak ze środka na prawą, a wprowadzony na boisko za Piszczka Jodłowiec zajął miejsce w pomocy. Po tych roszadach było widać jak na dłoni największy problem reprezentacji - brak lewego obrońcy. Szykowanemu na tę pozycję Marcinowi Kowalczykowi z Dynama Moskwa odnowiła się kontuzja mięśnia i opuścił zgrupowanie.

We wtorek, w Murcii, Polacy zmierzą się z Hiszpanami, mistrzami Europy. Gotowi do gry będą kontuzjowani wcześniej Michał Żewłakow i Rafał Murawski. - Przeciwko Finom graliście dobrze w drugiej połowie [w tym meczu też wpadł bezbramkowy remis], przeciwko Serbom w pierwszej. Mam nadzieję, że z Hiszpanami zagracie dobrze w obu - podsumował trener Smuda.

Oceny Polaków: Świetny Adrian Mierzejewski ?

Więcej o: