Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja. Polska prawie jak Serbia

- Nie możemy mieć kompleksów przed meczami z silnymi rywalami. Systemu 4-3-3 nie zmienię do Euro 2012. Tak jak większości zawodników - deklaruje selekcjoner Franciszek Smuda. W środę o 20.30 w austriackim Kufstein Polska gra z finalistą MŚ Serbią. Relacja od 20. na Sport.pl i Z czuba.pl

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Okoliczności tworzenia zespołu Smudy są podobne do tego, co 61-letni Radomir Antić zastał w ojczyźnie, kiedy w połowie 2008 roku zostawał selekcjonerem kadry. Serbowie mieli za sobą traumatyczną klęskę na mundialu w Niemczech, gdzie wypadli gorzej niż Polacy. Przegrali trzy mecze, w tym 0:6 z Argentyną. Nieporozumieniem okazało się zatrudnienie po MŚ Javiera Clemente. Hiszpan nie okiełznał temperamentów serbskich gwiazd i poległ w eliminacjach do Euro 2008. Ostatnie spotkanie kwalifikacji - z Polską - na belgradzkiej Marakanie oglądało 0 (słownie zero) serbskich kibiców, którzy odpłacili reprezentantom takim samym lekceważeniem, jakiego wcześniej doznali od piłkarzy przegrywających m.in. z Armenią i Kazachstanem.

W takiej sytuacji Antić, jedyny trener, który prowadził Real Madryt, Barcelonę i Atletico Madryt, musiał zbudować nowy zespół.

Zadanie miał jednak łatwiejsze, niżby miał w Polsce - Serbia to kuźnia talentów, za które płaci się dziesiątki milionów euro. Antić ugasił konflikty w drużynie i przekonał gwiazdy, że najważniejszy jest kolektyw. Zaczęła się liczyć jedenastka, przestała jednostka.

Antić przywrócił najpierw umiejętność wygrywania z teoretycznie słabszymi. Przeciwko Rumunii i Austrii Serbia zdobyła w eliminacjach 12 punków, najgroźniejszy rywal - Francja - pięć. W konfrontacji z zespołem Raymonda Domenecha Serbia uciułała ledwie punkcik, ale to ona wygrała grupę.

W czasie, gdy Antić przywracał blask Serbii, w Polsce gasła reprezentacja Leo Beenhakkera. W koszmarnym stylu przegrała eliminacje do MŚ w łatwej do przebrnięcia - wydawało się wówczas - grupie. Gwiazdy piły na umór podczas zgrupowań, kary nie przynosiły skutku. Atmosfera gęstniała. Holenderski selekcjoner był skłócony z władzami Związku. Prezes PZPN Grzegorz Lato zwolnił Leo za pośrednictwem telewizji, a nie osobiście. Na ostatni mecz o punkty - ze Słowacją w Chorzowie - przyszła garstka kibiców.

W takiej atmosferze Smuda - trener, który prowadził najlepsze kluby lat 90. i pierwszej dekady XXI w., czyli Widzew, Legię, Wisłę i Lecha - przejął zespół pół roku temu.

Nie skompromitował się w pucharach, jako ostatni polski trener awansował do Ligi Mistrzów. Jego drużyny grają ofensywnie i gwarantują emocje do ostatnich sekund, choć nie zawsze z happy endem.

Smuda ma bzika na punkcie wygrywania. Tym chce zarazić reprezentację.

Buduje drużynę po swojemu, w sposób autorski i niepowtarzalny. Czasu ma zdecydowanie więcej niż Antić, bo nie musi kwalifikować się do Euro. Mimo to działa bardzo szybko.

- Zacząłem od rewolucji kadrowej i radykalnego odmłodzenia drużyny. Antić budował opartą na znakomitych piłkarzach - porównuje Smuda. - Rzadko który trener tak bardzo ryzykuje, ale nie miałem wyjścia. Kadra nie przedstawiała dużej wartości pod koniec współpracy z Beenhakkerem. Zawodnicy sprawiali wrażenie wypompowanych i przegranych. Musiałem być radykalny.

Smuda zrezygnował więc na razie z Boruca, Krzynówka, Mariusza Lewandowskiego, Pawła Brożka, Rogera Guerreiro, Ebiego Smolarka czy Bartosza Bosackiego. Wprowadził rygor. Zakazał bankietowania. Z kilkoma przeprowadził ostre rozmowy wychowawcze. Jednemu z brykających ligowców kazał ponoć w warszawskim hotelu Sheraton powąchać jedzenie i zapowiedział mu przy tym, że jeszcze jeden wyskok i będzie mógł zapomnieć o luksusach towarzyszących kadrze. - U mnie można popełnić dwa błędy. Pierwszy i ostatni. Jak któryś zawali, nigdy więcej go nie powołam - mówi stanowczo. Piłkarze znają go z polskiej ligi i wiedzą, że nie żartuje, dlatego są posłuszni.

Niepowtarzalność Smudy polega także na tym, że choć do Euro zostały jeszcze dwa lata, to selekcjoner ma już opracowaną taktykę, której już nie zmieni. - Do końca gramy systemem 4-3-3 i nie ma od tego odwołania - zapowiedział. - Trener, który co chwile zmienia założenia taktyczne, niczego nie zbuduje, nic nie osiągnie. Każdy element taktyki i techniki musi doprowadzić do perfekcji, żeby piłkarze mieli na boisku automatyzm we krwi.

Smuda ma również gotowy kręgosłup drużyny. - Przeanalizowałem, co potrafią, i z większością tych piłkarzy jadę do końca! Jakieś zmiany będą, bo ktoś wypłynie albo wypadnie, jednak wielu z tych, których dotąd sprawdziłem, zostanie do Euro - mówił.

Jego pewniacy to Kuszczak, Żewłakow, Dudka, Błaszczykowski, Murawski, Obraniak i Lewandowski oraz Jeleń.

Polacy zagrają z drużyną lepszą pod każdym względem, nawet jeśli Antić z powodu mundialu nie wystawi najsilniejszej jedenastki. - Mają wyjść i spróbować sprawdzić się na tle Serbów - mówi trener. - Chcę zobaczyć, jakie mają umiejętności na tle lepszych i czy będą w stanie zagrać tak, jak sobie założymy. Wynik zawsze jest ważny. Jak nie uda się wygrać, bo rywal był za silny, trudno. Wybiorę jedenastkę i wrzucę do głębokiej wody. Kto umie pływać, utrzyma się na wodzie.

Skład na Serbię: Fabiański - Piszczek, Glik, Wojtkowiak, Sadlok - Dudka, Mierzejewski, Peszko - Błaszczykowski, Lewandowski, Nowak.

Tegoroczni rywale kadry

Czerwiec: Serbia i Hiszpania (Murcia)

Sierpień: prawdopodobnie Włochy (Kraków)

Wrzesień: Ukraina (Łódź), Australia (Lubin)

Październik: USA i Meksyk (za oceanem)

Listopad: Holandia albo Rosja (Poznań)

Z Serbią reprezentacja Polski ? zagra po raz czwarty

Więcej o: