Adrian Mierzejewski: Chcę być polskim Bakero

Dzwoniłem do chłopaków z kadry i dowiadywałem się, jak powinienem zachowywać się na zgrupowaniu. Nie chciałem, żeby Franciszek Smuda miał do mnie jakieś pretensje - mówi Adrian Mierzejewski, który meczem z Finlandią zadebiutował w kadrze

Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv ?

Tomasz Porębski: Franciszek Smuda po meczu z Finami powiedział, że w przyszłości będziesz zawodnikiem światowego formatu.

Adrian Mierzejewski: Cieszę się, ale nie za bardzo wiem, co powiedzieć Jestem wdzięczny trenerowi, że dał mi szansę. Po prostu staram się pokazywać z jak najlepszej strony na treningach i w meczach.

Jesteś zadowolony z debiutu w kadrze?

- Zagraliśmy w trochę eksperymentalnym ustawieniu. Z Tomkiem Jodłowcem znam się wprawdzie z Polonii, ale z Adamem Matuszczykiem widziałem się pierwszy raz. Myślę jednak, że współpraca wyglądała nie najgorzej. Potem pojawił się jeszcze Maciek Sadlok, ale i on radził sobie bardzo dobrze. Nie dość, że wygrywał pojedynki główkowe, czego można się było spodziewać, to jeszcze dobrze rozgrywał piłkę. A przecież przeciwko nam grał Jari Litmanen. To już wiekowy zawodnik, ale te podania, przerzuty i samo ustawienie na boisku Klasa światowa, mogliśmy się od niego wiele nauczyć.

Kilka razy koledzy mieli szanse zdobyć gola po twoich podaniach.

- Faktycznie, udało mi się kilka dobrych podań, choćby do Irka Jelenia, ale przecież nie mogę mieć do niego pretensji o to, że nie trafił do siatki. Ja przecież też miałem okazję w pierwszej połowie, gdy bramkarz źle wybił piłkę. Ale co tu dużo gadać, po prostu fatalnie skiksowałem. Szkoda, bo mogliśmy pokonać Finów.

Zaskoczyliście agresywnym pressingiem. Trener Smuda zapowiadał, że spotkania towarzyskie będzie traktował jak mecze o stawkę...

- Trener od pierwszego dnia zgrupowania nam to wpajał. Wbija nam do głów, żeby nie bać się przeciwnika, atakować, grać ofensywnie, utrzymywać się przy piłce. I nie jest ważne, czy gramy z Finlandią, czy z Hiszpanią. Zapewniam, że ten drugi mecz, jak i środowy z Serbami będą wyglądać tak samo. A pressing, o którym wspomniałeś, być może stanie się znakiem firmowym naszej reprezentacji.

Z Finami jednak nie wygraliście. Wierzysz, że możecie pokonać mistrzów Europy?

- To są zawodnicy dużo lepsi technicznie, grają w wielkich klubach, ale piją tę samą wodę, jedzą podobne rzeczy. W młodzieżówce udało nam się ograć Hiszpanów, choć grali tam Soldado z Realu i Iniesta z Barcelony. Możemy to powtórzyć.

Ofensywny styl gry kadry raczej przypada ci do gustu, bo lubisz atakować. Autor tego pomysłu też ci się podoba?

- Smuda to bardzo charakterny człowiek. Trzyma nas, młodych twardą ręką, ale mi to nie przeszkadza. Wrażenia mam bardzo pozytywne, bo widać, że to trener, który ma swoją wizję futbolu. Zresztą selekcjoner w żaden sposób mnie nie zaskoczył, bo przed zgrupowaniem dzwoniłem do chłopaków, choćby do Sławka Peszki, pytając, czego mam się spodziewać i jak zachowywać...

Jak przypodobać się trenerowi?

- Nie, absolutnie (śmiech). Po prostu chciałem być przygotowany na to, czego trener oczekuje na treningach. Nie chciałem, żeby miał do mnie jakieś pretensje. Koledzy mówili też, że w kadrze nie ma podziałów.

Sprawdziło się?

- Wszystko. Treningi są ciekawe. Mamy grać trochę jak Barcelona, a to każdemu się podoba. Oczywiście nie ma co porównywać nas do Barcy, ale chodzi o futbol przyjemny dla oka.

W reprezentacji Barcelona, w klubie też Barcelona, bo przecież trenerem Polonii jest José Maria Bakero.

- Racja, trener Bakero często mówi, jak wyglądała gra w Barcelonie. Opowiada o zachowaniu piłkarzy na poszczególnych pozycjach, jak grał obok Josepa Guardioli, a przed nim ustawiony był Romario. To robi wrażenie. Hiszpan jest dla mnie ogromnym autorytetem. Chciałbym grać kiedyś w kadrze tak, jak on w Barcelonie.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Reprezentacja nie trenowała bo w Kufstein ? pada

Więcej o: