Dariusz Dudka: Chcę odejść do Bundesligi

Trener Smuda powiedział mi jasno: ?Chcesz grać w kadrze, musisz grać w klubie?. Dlatego po sezonie spróbuję odejść z Auxerre - mówi Dariusz Dudka, który na razie występuje w podstawowym składzie francuskiego klubu tylko dlatego, że kontuzjowany jest jego wychowanek Delvin N'Dinga.

Na razie w małym, skromnym francuskim klubiku mają większe problemy niż 27-letni Polak, który zagrał w 13 z 34 meczów. Tematem numer jeden jest to, że na cztery kolejki przed końcem sezonu Auxerre jest drugie w tabeli. Ma pięć punktów straty do lidera Olympique Marsylia, o pięć punktów więcej od trzeciego Lille i wielką szansę na start w Lidze Mistrzów.

W piątek o 21 klub Dudki i Ireneusza Jelenia podejmuje na swoim stadionie Marsylię, w następną środę gra na wyjeździe z Lyonem. Dudka może być pewny występu od pierwszej minuty, tak jak w sześciu ostatnich meczach. - Gram, bo kontuzjowany jest reprezentant Kongo Delvin N'Dinga. Gdyby był zdrowy, grałby, bo to na niego stawia trener Fernandez. Moje występy w podstawowej jedenastce to stan przejściowy - tłumaczy Dudka.

Polak był chwalony za ostatnie występy. Jego zespół nie przegrywał i jest rewelacją sezonu. - Gramy dobrze jako drużyna. Przeważnie nie jesteśmy lepsi od rywali, ale wygrywamy solidną defensywą oraz będącym w niesamowitej formie Irkiem Jeleniem. Co podanie, to gol. Nieważne, gdzie rzuci mu się piłkę, zawsze ją dogoni i trafi do siatki. Dlatego na treningach pracujemy głównie nad defensywą - mówi Dudka.

Jego zespół stracił w lidze 26 goli (najmniej ze wszystkich drużyn), a Jeleń zdobył 13 z 39 wszystkich bramek. Pod względem liczby strzelonych goli, w pierwszej dwunastce Ligue 1 gorszy bilans ma tylko Monaco (34).

- Wszyscy we Francji chwalą Auxerre. Mają za co, ale my nie mamy złudzeń. Faworytem do tytułu jest Marsylia. To mówił nawet nasz trener, bo pod żadnym względem: budżetu i składu, nie da się nas porównać do Marsylii, Lyonu czy Bordeaux - mówi Dudka. - Chcemy obronić wicemistrzostwo, by awansować do Ligi Mistrzów bez kwalifikacji. Wiele wyjaśni się w piątek. Jeśli wygramy, karty będą otwarte. Przewaga Marsylii stopnieje, a w przyszłym tygodniu zespół Deschampsa gra u siebie z dobrym Rennes, potem jedzie do Lille. Nas czeka wyjazd do Lyonu. Piątkowy mecz będzie kluczowy. Jeśli choć zremisujemy, uważam że nikt nie odbierze nam drugiej pozycji. Wygrana da nadzieję nawet na tytuł.

Perspektywa awansu do LM jest dla Dudki kusząca, by zostać z klubie. - Każdy chciałby w niej zagrać, ja też. Ale nie wiem, czy nie skończyłoby się na jeżdżeniu i oglądaniu meczów z ławki rezerwowych. Dlatego jeśli będzie oferta, spróbuję odejść. Ale już wiem, że z transferem będą problemy - mówi piłkarz i wylicza: - Klub na pewno nie zgodzi się na wypożyczenie ani nawet na wypożyczenie z opcją transferu. Propozycja musi być konkretna i definitywna, a kwota odstępnego wysoka [Dudka trafił do Auxerre dwa lata temu za ponad 2 mln euro, jego umowa obowiązuje jeszcze przez dwa sezony]. Trener Fernandez mówił ostatnio, że chce mnie zostawić. Wygodnie mu ze mną, bo w razie problemów czy kontuzji "zabezpieczam" trzy pozycje: środkowego obrońcy, lewego obrońcy albo defensywnego pomocnika. Mnie interesują regularne występy, bo tylko one gwarantują mi powołania do kadry. Trener Smuda, nie tylko zresztą mnie, mówił wprost: "Żebyś grał w kadrze, potrzebujesz grania w klubie". Jeśli nie uda mi się odejść, mam nadzieję na więcej możliwości grania dla Auxerre. Dojdzie spotkań, a z tego, co słyszałem, nie szykują się spektakularne wzmocnienia, by podbić Ligę Mistrzów. Raczej sprowadzą zawodników z II ligi i ewentualnie przedłużą kontrakty z tymi, którym się kończą, czyli m.in. rumuńskim pomocnikiem Danielem Niculae. Francuskie kluby mają problemy, by łączyć występy w pucharach z ligą. St. Etienne, które grało w tym sezonie w Lidze Europejskiej, broni się przed spadkiem. Bordeaux, mistrz i ćwierćfinalista Ligi Mistrzów, może w ogóle nie awansować do pucharów. Kluby rzadko stosują rotację, może w przyszłym sezonie w Auxerre będzie inaczej?

Dudka chciałby odejść najchętniej do Bundesligi. Niedawno podpisał półroczną umowę z niemiecką agencją menedżerską, która ma poszukać mu klubu. - Zobaczymy, co z tego wyniknie - kończy piłkarz urodzony w Kostrzynie nad Odrą, czyli przy samej granicy Polski z Niemcami.