Reprezentacja Polski rozgromiła w piątek na Stadionie Narodowym Rumunię aż 6:0, czym częściowo zmazała plamę po kiepskich występach z Bośnią i Hercegowiną oraz Szwecją. Sukces ekipy Jana Urbana docenił nawet Jan Tomaszewski, mimo że w ostatnim czasie był wobec niej bardzo krytyczny.
Legendarny bramkarz delikatnie pochwalił nasz zespół tuż po meczu w rozmowie na kanale "Super Express Sport". Podkreślał jednak, że spory wpływ na taki wynik miała fatalna gra Rumunów. - Oni byli współautorami tego zwycięstwa 6:0. Graliśmy z nimi w dziada - wypalił bez ogródek. - Widać, że jest to słaby zespół. Najprawdopodobniej w rewanżu nie będzie już trenera Hagiego, bo nie daje sobie rady. Oni po prostu byli dzisiaj asystentami Zielińskiego, Zalewskiego i nasi to wykorzystali. Po raz pierwszy stworzyli jako-tako rozumiejącą się drużynę. Bo to nie była drużyna, tylko zbieranina do tej pory - stwierdził Tomaszewski.
Były reprezentant Polski domagał się więc, by Polacy w następnych meczach Ligi Narodów poszli za ciosem i powalczyli o awans do dywizji A. - Jesteśmy w stanie wygrać te trzy spotkania, bo prezentujemy klasę zdecydowanie lepszą od tych pozostałych drużyn, które są słabe. No słabe są te drużyny! I my na własne życzenie przegrywamy pięć punktów - podkreślał.
Zobacz też: Polska wygrała 6:0. Kowalczyk powiedział, co dalej z Urbanem. Niebywałe!
Tomaszewski narzekał głównie na zbyt dużą liczbę zmian w składzie. Twierdził, że przez nie zespół stracił ostatnio stabilność. - Oby ta stabilność była od teraz, od meczu z Rumunami, bo my praktycznie nie mamy, z kim przegrać. Ba, praktycznie nie mamy, z kim zremisować. Te mecze musimy wygrać i to jest w tej chwili zadanie dla Urbana - dodał.
W trakcie rozmowy padło również pytanie o przyszłość selekcjonera Jana Urbana. Przed meczem z Rumunią pojawiły się spekulacje, że trener "gra o posadę". Czy zatem tym zwycięstwem się obronił? Tomaszewski wyraził jasne stanowisko. - Jeśli nie wejdziemy do dywizji A, powinna nastąpić zmiana sztabu szkoleniowego. Bo zawodnicy są, ale nie ma drużyny - stwierdził wprost.