Robert Lewandowski znów był absolutnym bohaterem reprezentacji. Po niemrawym występie z Bośnią i Hercegowiną i krótkim epizodzie w starciu ze Szwecją przeciwko Rumunii to właśnie on był pierwszoplanową postacią. W piątkowym meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie wywalczył rzut karny i skutecznie go wyegzekwował, otwierając wynik. W drugiej połowie natomiast dołożył jeszcze dwa trafienia, kompletując hat-tricka. Nic więc dziwnego, że po końcowym gwizdku Lewandowskiego nie opuszczał dobry nastrój.
Zgodnie z piłkarskich zwyczajem Lewandowski jako zdobywca trzech bramek mógł zabrać ze sobą jedną z meczowych piłek. I z tego prawa oczywiście skorzystał. Na naszym profilu Sport.pl na platformie X opublikowaliśmy nawet nagranie, na którym widać, że zrobił to w dość nietypowy sposób.
Jak łatwo zauważyć, piłkarz schował futbolówkę pod koszulką, za plecami. Gdy zatem schodził z murawy, z tyłu wystawał mu charakterystyczny garbik. To jednak absolutnie nie przeszkodziło mu ekspresyjnie celebrować zwycięstwo 6:0.
Zobacz też: Tak trener Rumunów zareagował po klęsce z Polską. Wprost wskazał winnego
Lewandowski po boisku przechadzał się w rytm piosenki Lady Pank "Zawsze tam, gdzie Ty". I świetnie się przy niej bawił. Z radości mocno gestykulował rękoma i pozdrawiał kibiców. Tuż po spotkaniu zamieścił także wymowny post na Instagramie. Opublikował dwa zdjęcia z tego meczu i dołączył sześć emotek przedstawiających piłki.
38-latek zgrupowanie opuści więc w świetnym humorze. Niestety Lewandowskiego nie zobaczymy już w kolejnym starciu z Bośnią i Hercegowiną w poniedziałek 5 października. Z powodu dwóch żółtych kartek będzie z niego wykluczony.