Tak trener Rumunów zareagował po klęsce z Polską. Wprost wskazał winnego

- Cała Rumunia jest smutna. Bardzo przepraszam. To tyle, co mogę zrobić - mówił po dotkliwej klęsce z Polską Gheorghe Hagi. Biało-Czerwoni rozbili w piątek w Warszawie rywala aż 6:0. Po wszystkim trener reprezentacji Rumunii wyszedł na konferencję prasową i wyjaśnił, skąd tak wielkie rozmary porażki.
Gheorghe Hagi
L / PAP

Reprezentacja Rumunii kompletnie zawodzi w rozgrywkach Ligi Narodów. Po porażkach 1:2 ze Szwecją i 2:4 z Bośnią i Hercegowiną zespół Gheorghe Hagiego przegrał aż 0:6 z Polską. "Zmasakrowani w Warszawie: jesteśmy w kategorii śmieci europejskiej piłki nożnej" - pisały rumuńskie media po zakończeniu spotkania. W ten sposób Rumunia bardzo się przybliżyła do spadku do dywizji C Ligi Narodów. Hagi wciąż musi czekać na swoje pierwsze zwycięstwo w roli selekcjonera Rumunii w meczu o stawkę.

Zobacz wideo Musieliśmy się wstydzić za polską piłkę. I to w miejscu, które sprawiało nam ból

Tak Hagi wypowiedział się nt. meczu z Polską. Przeprosił rodaków

Hagi rozmawiał po meczu z rumuńskimi mediami. Selekcjoner naszych rywali przeprosił za to, jak jego drużyna prezentowała się na tle Polaków. 

- Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Graliśmy dobrze i byliśmy zdeterminowani. Mieliśmy szanse, dopóki graliśmy jedenastu na jedenastu. Po przerwie weszliśmy zbyt słabo i gole dla Polski padły natychmiast. To bardzo nas boli. W takich momentach trudno rozmawiać. Wiedzieliśmy, że Polacy nas zdominują. Cała Rumunia jest smutna. Bardzo przepraszam. To tyle, co mogę zrobić. Musimy spróbować wygrać ze Szwecją. Przeanalizujemy to, ocenimy i pójdziemy dalej, ale coś musi się zmienić - mówił Hagi, cytowany przez portal digisport.ro.

Zobacz też: Lewandowski mówi tak, że jaśniej się nie da. Chodzi o przyszłość

Selekcjoner Rumunów wprost po 0:6. "To ja ponoszę za to główną odpowiedzialność"

Hagi pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej kilka minut po Urbanie. To zwykle się nie zdarza, bo pierwszeństwo mają trenerzy drużyn gości.

- Jestem głównym trenerem; to ja ponoszę główną winę. Odpowiadałem za taktykę. Jako zespół nie zareagowaliśmy właściwie. Potrzebowaliśmy mnóstwa energii, ale nie potrafiliśmy jej z siebie wykrzesać. Wyszliśmy z szatni ospali. Drużyna nie reaguje; kiedy traci się cztery bramki u siebie i sześć na wyjeździe, jasne jest, że to ja ponoszę za to główną odpowiedzialność - przyznał.

- Mamy dwa dni odpoczynku, a potem ważny mecz u siebie ze Szwecją. Mamy nadzieję, że zbierzemy się w sobie i pójdziemy naprzód. Po tych czterech meczach ocenimy, co dalej. Jak to w piłce nożnej, trzeba iść do przodu, wszystko trwa jedną noc, a następnego dnia trzeba iść od nowa - dodał selekcjoner Rumunii.

Więcej o: