Wielkimi krokami zbliża się zgrupowanie reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni zagrają cztery mecze - z Bośnią i Hercegowiną 25 września, 28 września ze Szwecją, 2 października z Rumunią a 5 października ponownie z Bośnią. Wciąż nie wiadomo, kto zostanie powołany i czy Robertowi Lewandowskiemu uda się przylecieć. Przypomnijmy, że w trakcie zgrupowania jego Chicago Fire będzie grało przeciwko Charlotte FC (27 września) i Vancouver Whitecaps (7 października), co może wpłynąć na decyzję naszego kapitana.
Niedawno "Super Express" poinformował, że Robert Lewandowski ma pojawić się zgrupowaniu reprezentacji, ale... tylko podczas pierwszego meczu z Bośnią i Hercegowiną. "Napięty terminarz ma nie przeszkodzić Lewandowskiemu w udziale w zgrupowaniu kadry. Polak planuje według doniesień "Super Expressu" znaleźć złoty środek. Ma zagrać w pierwszym meczu z Bośnią, a następnie wrócić za ocean" - opisywaliśmy to na Sport.pl.
To nie spodobało się m.in. Zbigniewowi Bońkowi, który w "Prawdzie Futbolu" Romana Kołtonia z dezaprobatą wypowiedział się nt. tych doniesień. - Dla mnie to heca. Powinno odbyć się mocne spotkanie Jana Urbana, prezesa i Roberta Lewandowskiego i pojawić się deklaracja, czy Robert przez kolejne dwa lata będzie grał we wszystkich meczach reprezentacji. Jeśli nie, musimy szukać wyjść - stwierdził.
Zobacz też: Citko wspomina gola na Wembley: Czułem, że pokonamy Anglików
Teraz głos w tej sprawie zabrało otoczenie Roberta Lewandowskiego. - To totalny fake news. Nigdy nie było takiego pomysłu, żeby Robert przyleciał na jeden mecz. Co do przyszłości, jeszcze chwila cierpliwości i wszystko będzie jasne. Brak nowych informacji, nie jest podstawą do tworzenia fałszywych historii - przekazano dziennikarzom "Przeglądu Sportowego".
Niedługo dowiemy się, jak ta sytuacja zostanie rozwiązana i czy Robert Lewandowski w ogóle zostanie powołany na nadchodzące mecze.