Reprezentacja Polski przystąpiła do pojedynku z Nigerią po porażce z Ukrainą na Tarczyński Arena we Wrocławiu. Podopieczni Jana Urbana ulegli rywalom 0:2. Kibice byli bardzo niezadowoleni z gry drużyny, a część z nich przedwcześnie opuściła stadion. W środę - już na PGE Narodowym w Warszawie - Polacy zagrali z Nigerią. Tym razem zremisowali 2:2, choć długo wydawało się, że zanotują trzecią porażkę z rzędu, wliczając w to marcowy mecz ze Szwecją w finale baraży o mundial.
Przed porażką zespół uchronił Przemysław Wiśniewski. Środkowy obrońca w ostatnich sekundach huknął jak z armaty z dalekiej odległości i zdobył piękną bramkę. "Wiśniewski, czyś ty mi zwariował?" - pytał żartobliwie selekcjoner swojego podopiecznego tuż po meczu.
W rozmowie z TVP Sport Wiśniewski został natomiast zapytany, czy ma przygotowany zestaw cieszynek po zdobytych bramkach. Piłkarz przyznał, że nie jest mu to potrzebne, patrząc na to, jak rzadko trafia do siatki.
- Uderzyłem po prostu piłkę i wpadła, a że byłem zmęczony w 90. minucie, to tylko uniosłem ręce - powiedział uradowany.
- Z boiska widziałem tylko, jak piłka odchodzi, w telewizji to zdecydowanie lepiej wyglądało. Cieszę się, że udało mi się strzelić takiego gola. Nie wiem, czy to powtórzę w najbliższej przyszłości (...) Na treningach takie strzały mi nie wchodzą - dodał z uśmiechem na twarzy.
Jak defensor odniósł się do rywalizacji z mocnymi fizycznie Nigeryjczykami? - Wiedzieliśmy, że fizycznie będą na nas szli. Mieliśmy większą koncentrację niż w meczu z Ukrainą. Wiadomo, jak w tamtym spotkaniu to wyszło, niektórzy wrócili z wakacji, trudno było wrócić do rytmu meczowego. Dla mnie nie było problemu, bo miałem tylko trzy dni wolnego po lidze. Po poprzednim spotkaniu mieliśmy już natomiast kilka treningów, mogliśmy z Nigerią pokazać więcej - ocenił.
Czytaj także: Boniek podsumował Polaków w meczu z Nigerią. "Graliśmy z drużyną B albo C"
Wiśniewski przyznał, że co prawda nie udało zachować się drużynie czystego konta, ale według niego gra w defensywie nie wyglądała źle.
- Myślę, że w pierwszej połowie oprócz sytuacji bramkowej nie stworzyli sobie sytuacji. Ogółem piłka wpadła nam między linię, później wzdłuż bramki. Po meczu z Ukrainą wiedzieliśmy, jak mamy kryć Nigeryjczyków, mocno to analizowaliśmy (...) Chcieli nam za plecy uciekać, grać dłuższe piłki, utrzymywać napastników, musieliśmy stać nisko na nogach, być skoncentrowani, na doskoku. Straciliśmy dwie bramki, ale postawę w defensywie oceniam zdecydowanie lepiej niż w spotkaniu z Ukrainą - skwitował.