Milik szczery jak nigdy dotąd. Oto cała prawda o relacji z Lewandowskim

- Mimo iż tego nie widać, to jest takim... skurczybykiem, jeśli chodzi o boisko. Zawsze wznosił drużynę na wyższy level - tak Arkadiusz Milik mówił o Robercie Lewandowskim. W rozmowie na Kanale Sportowym opowiedział o współpracy z 37-latkiem w kadrze. Jak się dogadywali? Jaka relacja ich łączyła? Milik wszystko ujawnił.
islandia mecz
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

7 czerwca 2024 roku okazał się jednym z najbardziej pechowych dni w karierze Arkadiusza Milika. Wówczas zagrał od pierwszych minut meczu z Ukrainą (3:1), ale szybko opuścił murawę. Powód? Kontuzja. Ta wyeliminowała go z Euro 2024, a także właściwie z rywalizacji w kolejnych dwóch sezonach. Od tego feralnego meczu niemal co chwilę przydarzają mu się kłopoty ze zdrowiem. We wspomnianym spotkaniu z Ukrainą kadra zagrała dwójką napastników - Milik - Adam Buksa. W przeszłości jednak inny skład ataku przynosił gole. Mowa o zestawieniu Milik - Robert Lewandowski. Panowie doskonale rozumieli się na boisku. A w jakich stosunkach pozostawali poza nim?

Zobacz wideo Żelazny o występie Świderskiego z opaską kapitana: Co to w ogóle ma być?!

Arkadiusz Milik ujawnia ws. Lewandowskiego. "To się czuje"

O tym opowiedział sam zainteresowany. Piłkarz Juventusu był gościem na Kanale Sportowym. Mateusz Borek dopytywał, kim Milik i Lewandowski byli dla siebie podczas wspólnej gry w kadrze. - Zawsze z Robertem mieliśmy dobry kontakt - zaczął napastnik. Od razu jednak sprostował. - Myślę, że przyjaźń to duże słowo. Myślę, że to nie była przyjaźń. Byliśmy bardzo dobrymi kolegami z boiska, super się rozumieliśmy - mówił. 

- Jeśli chodzi o naszą współpracę i wszystko, co się działo, myślę, że dobraliśmy się, jak dobierają się zawodnicy, w odpowiedniej formie, w odpowiednim momencie. To nie jest tak, że my rozmawialiśmy na temat współpracy po 10, 15 czy 20 minut i analizowaliśmy: "jak ty idziesz na krótki, to ja idę na długi [słupek, przyp. red.]. Nie no, to się czuje, po prostu "piłkarska czutka" - podkreślał, dodając też, że szczególnie w 2016 roku, kiedy Polska odniosła największy sukces w XXI wieku - ćwierćfinał Euro - posiadała też znakomity zespół. Wyróżnił m.in. skrzydłowych, którzy podawali tzw. ciasteczka Lewandowskiemu i Milikowi, a ci we współpracy zapewniali gole.

Zobacz też: Nowe wieści ws. transferu Lewandowskiego. "Ta osoba decyduje". 

- To nie było tak, że w kolejnych latach nagle Robert nie chciał podawać mi, ja nie chciałem podawać jemu i nagle nie było współpracy. To nie o to chodzi. To zespół grał inaczej. My graliśmy trochę inaczej - dodawał. A jakie cechy łączą obu piłkarzy? A może jakie dzielą? Nieco więcej w tej sprawie opowiedział właśnie Milik. - Myślę, że mamy jakieś cechy wspólne. Nie chcę, żeby to było źle odebrane, Robert jest trochę większym egoistą na boisku niż ja. Ja nie mam tych cech - nie wiem czemu, może tak zostałem wychowany, by w pewnych sytuacjach, gdy widzę lepiej ustawionego kolegę, podawać. Na pewno to mi odebrało parę bramek. Ale wydaje mi się, że gdyby on nie był taki, jaki jest, takim boiskowym egoistą, to nie zrobiłby takiej kariery - stwierdził krótko.

Tak Milik widzi Lewandowskiego

Mimo że w pewnych sytuacjach Lewandowski był egoistą i być może zaprzepaścił kilka okazji drużyny na zdobycie bramki, bo to on chciał być jej autorem, to co do jednego Milik nie miał wątpliwości. 37-latek był i jest ważną postacią w zespołach, w których gra. - Bardzo zawsze doceniałem wpływ Roberta na drużynę. Jest to dość niedoceniane, szczególnie w reprezentacji Polski - podkreślał. - Robert ma ogromny wpływ, nie tylko bramkowy, ale i mentalny. Mimo iż tego nie widać, to jest takim trochę... skurczybykiem, jeśli chodzi o boisko. Zawsze wznosił drużynę na wyższy level - mówił. 

Co dalej z Milikiem? Na koncie ma aż 73 występy w narodowych barwach, ale póki co, szans na powołanie nie ma. A Lewandowski? Przebywa właśnie na zgrupowaniu kadry. Już w środę, 3 czerwca, zagra z Nigerią w meczu towarzyskim. Jan Urban już potwierdził, że zobaczymy tego napastnika na murawie. Będzie to jeden z ostatnich sprawdzianów Polaków przed wrześniową Ligą Narodów i swego rodzaju nagroda pocieszenia za nieudany występ w barażach o MŚ 2026.

Więcej o: