Nie milkną echa niedzielnej porażki reprezentacji Polski w starciu z Ukrainą. Biało-Czerwoni w kompromitującym stylu przegrali ze wschodnimi sąsiadami w meczu towarzyskim 0:2, a gole zdobywali Roman Jaremczuk i Andrij Jarmołenko. Jan Urban postanowił dać szansę debiutu kilku graczom, lecz to zupełnie nie przyniosło skutku.
Nie pomogło także doświadczenie Piotra Zielińskiego, Roberta Lewandowskiego czy grających w linii obrony Tomasza Kędziory i Jakuba Kiwiora. Gole padały po indywidualnych błędach - Jaremczuk trafił do siatki po kontrataku, który wywiązał się w wyniku straty Piotrowskiego. Jarmołenko z kolei zdobył jedną z najłatwiejszych bramek w karierze, gdyż Biało-Czerwoni nie zrobili nic, by zatrzymać akcję Ukraińców.
W związku z tym na kadrę oraz selekcjonera wylała się olbrzymia fala krytyki. Swoją opinią w temacie spotkania z Ukrainą podzielił się również Jerzy Dudek. Były bramkarz naszej kadry nie gryzł się w język podczas rozmowy z Faktem.
- Trudno się patrzyło na taki mecz jak starcie Polaków z Ukrainą. Dzień wcześniej dostaliśmy wykwintne danie pod tytułem finał Ligi Mistrzów. W sobotę oglądaliśmy zespoły bardzo dobrze zbudowane, stojące na najwyższym poziomie taktycznym, z zawodnikami o niesamowitych indywidualnych umiejętnościach. Patrząc później na to, co zaprezentowała reprezentacja Polski, można mówić o płaczu i zgrzytaniu zębów - stwierdził.
- Coś takiego nie powinno mieć miejsca w reprezentacji Polski. Na trybunach pojawia się przecież bardzo dużo ludzi, jest telewizja, a oczekiwania społeczne są ogromne. Podejście na zasadzie pospacerowania po sezonie jest niedopuszczalne. Można powiedzieć, że to był mecz za karę. Te spotkania do niczego nas nie przygotowują - ani do eliminacji do mistrzostw świata, ani do mistrzostw Europy. Trener może oczywiście uważać, że są ważne pod kątem przygotowań do eliminacji czy Ligi Narodów, ale trudno było znaleźć po tym meczu wiele pozytywów - dodał.
- Skoro jednak nie wyglądało to jak poważny mecz, tylko pomeczowe rozbieganie, to na takie widowisko nie powinno się w ogóle sprzedawać biletów. Reakcja kibiców mówi sama za siebie. Tego nie chcą ani zawodnicy, ani fani. Doszło do kompletnego pomylenia obowiązków w kwestii tego, jak zorganizować to starcie, żeby wszyscy byli zadowoleni - podkreślił były zawodnik Liverpoolu.
Były bramkarz postanowił także wrzucić "kamyczek do ogródka" trenera Urbana. Jego zdaniem eksperymentalne powołania nie pomogły. Nie pomogło także ustawienie taktyczne. W skrócie: nie zagrało nic.
- Nie wiem, jakie wnioski miał Jan Urban po tym starciu. Wszyscy zawodnicy zagrali poniżej oczekiwań. Na dodatek ten układ z trzema obrońcami, który od wielu lat u nas nie funkcjonuje, znowu zawiódł. Zawodnicy z tyłu nie czują się w nim komfortowo - uważa Dudek.
- Wydaje mi się, że ten eksperyment Jasia Urbana w ogóle nie wypalił, a cały przegląd kadry okazał się dużym niewypałem. Nie tak powinno to wyglądać. Wiem, że chcemy sprawdzać zawodników, ale róbmy to w innych okolicznościach. Wystawianie takiego składu teraz to moim zdaniem brak szacunku dla kibiców, którzy przychodzą na stadion. To jest bardzo przykre i musimy się tego wyzbyć - zakończył.
Kolejne spotkanie reprezentacja Polski rozegra w środę 3 czerwca. Rywalem Biało-Czerwonych będzie kadra Nigerii. Początek meczu na PGE Narodowym w Warszawie zaplanowano na godz. 20:45. Relację tekstową na żywo przeprowadzi portal Sport.pl. Śledzić będzie można ją także w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Tragiczne wieści. Nie żyje były reprezentant Grecji. Miał 33 lata