Polska i Ukraina. Co łączy te dwie reprezentacje? Obie straciły szansę na występ na MŚ 2026, a pozbawiła ich tego Szwecja. I te dwie kadry grają w niedzielę przeciwko sobie na stadionie we Wrocławiu. Początek należał do Biało-Czerwonych. Polacy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. Ba, w 17. minucie dali się zaskoczyć i futbolówka wylądowała w siatce Marcina Bułki. Na szczęście sędziowie dopatrzyli się spalonego. Złamania przepisów nie było za to w 34. minucie, kiedy to Roman Jaremczuk pokonał naszego bramkarza. Poważny błąd popełnił wówczas Jakub Piotrowski. A po chwili było już 0:2. Tym razem trafił Andrij Jarmołenko. Jednak najwięcej mówi się o niepodyktowanym rzucie karnym.
Przy stanie 0:0 w polu karnym Ukrainy nadepnięty został Tomasz Kędziora. Sędziowie nie dopatrzyli się jednak przewinienia i nie wskazali na wapno. To właśnie ta decyzja wywołała największe emocje w mediach społecznościowych. Na pomyłkę sędziów uwagę zwrócił m.in. Bartosz Naus ze Sport.pl.
"Przecież to był oczywisty karny. Ja nie wiem, o co chodzi sędziom" - stwierdził nasz kolega redakcyjny.
"Na VAR-ze to chyba musi być jakieś koło fortuny, które losuje, jaką decyzję ma podjąć sędzia. Normalnie stempel Jarmołenki na Kędziorze to rzut karny, ale w związku z tym, że tam zakręcili kołem, to padło, że nic nie padło. Tak próbuję sobie to tłumaczyć... Skandal" - ocenił Aleksander Bernard ze Sport.pl.
"100 proc. karny na Kędziorze" - wtórował Tomasz Hatta z igol.pl.
"Ej, ale czemu tu w sumie nie ma karnego? Ja rozumiem, że towarzyski i 0 spiny, ale claro stempel tam był przecież" - wskazywał Patryk Chyła z polskapiłka.pl.
"Jak w dobie VAR można nie odgwizdać tak oczywistego karnego?" - zastanawiał się Maciej Łanczkowski z tygodnika "Piłka Nożna".
Eksperci nie skupili się jednak wyłącznie na niepodyktowanym rzucie karnym, ale również na grze poszczególnych reprezentantów. Wyróżnili jednego z nich. "Chyba najlepszy mecz Piotrowskiego w kadrze. A przynajmniej najlepsze pół godziny" - pisał Paweł Smoliński z TVP Sport po kilkunastu minutach spotkania. To właśnie Jakub Piotrowski posłał kapitalne podanie do Oskara Pietuszewskiego, który jednak szansy nie wykorzystał. Wielu ekspertów chwaliło Polaka, ale już od 34. minuty mocno go ganili.
Zobacz też: Kamiński przemówił ws. transferu do Premier League.
"Od Piotrowskiego się zaczęło!" - zaznaczył Maciej Maćkowiak.
"Niezłe pół godziny. Solidny Piotrowski, nagle pierwszy jego błąd i gol. Czasem brakuje słów na defensywę naszej kadry" - ocenił Kamil Gieroba.
"Ogólnie pewne nawyki w naszej reprezentacji się nie zmieniają. Jeżeli środkowy pomocnik/szóstka straci piłkę na 25 metrze, to ani jeden obrońca nie wyskakuje do rywala widząc ile ma miejsca. Znowu dajemy szanse na strzały z daleka - dziury potężne przed polem karnym" - ganił naszą kadrę Tomek Hatta.
"Niesamowite smutki we Wrocławiu. Zamiast mundialowej napinki, pytań, co piłkarze zjedli na śniadanie, gramy piknik z Ukrainą. I jeszcze przegrywamy…" - ocenił Jakub Kłyszejko z TVP Sport.
Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z drugiej połowy spotkania na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.