Reprezentacja Polski zaczęła mecz z Ukrainą całkiem nieźle. Wydawało się, że pierwszy gol dla Biało-Czerwonych jest jedynie kwestią czasu. W takich sytuacjach los lubi pokarać. No i pokarał. Najpierw gola dla Ukrainy po pięknym strzale z dystansu zdobył Roman Jaremczuk, a tuż przed przerwą polską defensywę skarcił 36-letni Jarmołenko. Do przerwy Biało-Czerwoni przegrywali 0:2.
W drugiej połowie niewiele się zmieniło. Biało-Czerwoni grali słabo, a nie pomogły im zmiany - liczne debiuty i gra zawodników, którzy normalnie nie mają co liczyć na występy od pierwszej minuty dodatkowo rozregulowała nasz zespół. Ukraińcy wygrali bez większych problemów, a mieli nawet sytuacje na zdobycie kolejnego gola, który tylko by dobił zespół Jana Urbana.
Ukraińcy mają powody do zadowolenia, bo ich reprezentacja - dla której był to pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera - zagrała naprawdę dobrze.
"Rozmoknięta Bułka" - nawiązuje do nazwiska naszego bramkarza Siergiej Baranowskij na łamach portalu Tribuna.com, który stwierdza, że w 44. minucie "zespół Maldery zszokował stadion golem po ładnej akcji". Odnotował też, że dla zdobywcy bramki - Andrija Jarmołenki - była to 47. bramka w kadrze. Ma już tylko jedno trafienie mniej od Szewczenki.
"Fantastyczny debiut" - podsumowuje pierwszy mecz trenera Andrei Maldery serwis Sport.ua.
Champion.com.ua zwraca uwagę, że "od pierwszych minut Polacy mieli inicjatywę i napierali na Ukraińców. Goście odpierali te ataki i liczyli na kontrataki. Po jednym z nich piłka zatrzepotała w siatce Marcina Bułki, ale sędzia anulował gola Cygankowa z powodu spalonego. To było pierwsze ostrzeżenie dla drużyny Jana Urbana". Portal docenia też zmysł taktyczny nowego selekcjonera, który wycofał Cygankowa za napastników. Poskutkowało to dwoma asystami tego piłkarza.
Maksym Kucher z serwisu ua-football.com ma żal do polskich kibiców.
"Mecz zaczął się bardzo nieprzyjemnie. I nie mówię o aspekcie piłkarskim. Polscy "kibice" (jeśli można ich tak nazwać) buczeli przy czymkolwiek związanym z Ukrainą: rozgrzewce naszych zawodników, wyjściowym składzie Maldery, rozwinięciu ukraińskiej flagi, w trakcie naszego hymnu. Jak łatwo jest urazić ich kruche i wrażliwe ego" - pisze dziennikarz. "Wiele było walki, niewiele futbolu. Polacy nie potrafili nawet zdobyć gola. Ale gwizdali dobrze. W tym byli dziś lepsi niż w grze w piłkę" - podsumowuje to spotkanie.
Reprezentacja Polski kolejny mecz zagra dopiero w środę 3 czerwca o 20:45. Biało-Czerwoni podejmą na Stadionie Narodowym Nigerię. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.