Potulski został powołany do seniorskiej reprezentacji Polski przez selekcjonera Jana Urbana na zbliżające się mecze towarzyskie z Ukrainą (31 maja) oraz Nigerią (3 czerwca). Dla jednych ekspertów to i tak za późno, inni zaś chwalą Urbana za ten ruch.
Do kadry Polski coraz śmielej dobijają się coraz młodsi zawodnicy. Oskar Pietuszewski już ma za sobą debiut w dorosłej reprezentacji. Teraz czas na Kacpra Potulskiego. Mierzący 195 cm wzrostu środkowy obrońca zaskakuje spokojem, często trafnymi decyzjami, a także dojrzałością, także piłkarską.
Do Mainz trafił z akademii Legii Warszawa w lipcu 2023 roku. Niecałe trzy lata później zadebiutował w pierwszym zespole ekipy z Moguncji, a w całym premierowym sezonie rozegrał łącznie 23 spotkania, w których zdobył gola i zaliczył asystę. Wpisał się na listę strzelców w meczu z samym Bayernem Monachium, wykorzystując swój wzrost, a także fakt, że żaden z Bawarczyków nie przypilnował go przy stałym fragmencie gry.
W Niemczech (i nie tylko) jednak doskonale wiedzą, kim jest Kacper Potulski.
"Już dziś mówi się, że młodym stoperem zainteresowane są duże firmy, jak nawet Bayern, Real, Inter, Milan czy Chelsea. Ale od zainteresowania do konkretu daleka droga, natomiast jak słyszymy w Niemczech, bardzo konkretną ofertę złożyła tymczasem Borussia Dortmund, która w zamian za to, by młody zawodnik od lipca przywdziewał żółto-czarny strój, była gotowa przelać na konto klubu z Moguncji 20 mln euro. Mainz na razie odmówiło. Liczą na więcej. Dużo więcej" - czytamy na łamach "Przeglądu Sportowego" Onet.
Potulski ma kontrakt do 2028 roku i obecnie jest wyceniany na 12 mln euro. Taka kwota widnieje przy jego nazwisku na portalu transfermarkt.de. Jednak już dziś 18-latek wart jest znacznie większych pieniędzy. Jego wartość zapewne w przyszłości jeszcze mocniej pójdzie do góry. Sam zawodnik może żałować, że "oknem wystawowym" w jego przypadku nie będzie zbliżający się mundial. Prędzej Liga Narodów, startująca 25 września.
Mainz ostatecznie zajęło 10. miejsce w Bundeslidze. Utrzymało się więc spokojnie, a do ostatniego miejsca, gwarantującego grę w europejskich pucharach zabrakło mu 7 "oczek".