Reprezentacja Polski nie awansowała do mistrzostwa świata 2026. Przesądziły o tym rozgrywane pod koniec marca mecze barażowe z Albanią (2:1) i Szwecją (2:3). Podczas tamtego zgrupowania po raz pierwszy od lat sztab trenerski miał nie lada problem z obsadą pozycji bramkarza.
Ostatecznie wybór padł na Kamila Grabarę, do którego były pewne zastrzeżenia. Golkiper Wolfsburga zagrał wówczas poniekąd z konieczności. Pierwszym wyborem Jana Urbana wydawał się bowiem Łukasz Skorupski. Problem w tym, że 35-latek doznał urazu w ligowym meczu z Sassuolo 15 marca. - Badania, którym poddany został Łukasz Skorupski, wykazały uraz średnio-wysokiego stopnia mięśnia dwugłowego uda lewej nogi. Zawodnik rozpoczął już rehabilitację, a czas powrotu do zdrowia szacuje się na 6-8 tygodni - informował później jego klub - FC Bologna.
Od tamtej pory Skorupski pauzował. Nie grał nie tylko w barwach reprezentacji Polski, ale też w spotkaniach Serie A i Ligi Europy. Pod jego nieobecność Bologna przegrała aż 5 z 9 meczów. Na szczęście przerwa naszego bramkarza nareszcie dobiega końca, co oficjalnie potwierdził sam klub.
Zobacz też: Arsenal. Finalista do podziwiania, nie do kochania
W środę opublikował w tej sprawie specjalny komunikat na swojej stronie internetowej. - Dziś zawodnicy Vincenzo Italiano odbyli rozgrzewkę, ćwiczenia techniczne i taktyczne oraz rozegrali mecz towarzyski. Łukasz Skorupski, Joao Mario i Thijs Dallinga wrócili do treningów z kolegami z drużyny - mogliśmy przeczytać.
Nie wiadomo jeszcze, czy Skorupski będzie gotowy do gry już w następnej kolejce. W poniedziałek 11 maja Bolognę czeka wyjazdowy mecz z Napoli. Później zostaną jej jeszcze dwa mecze do końca sezonu - z Atalantą Bergamo i Interem Mediolan. Wydaje się jednak, że Skorupski powinien być do dyspozycji selekcjonera na najbliższe mecze towarzyskie reprezentacji Polski.