Robert Lewandowski i Jerzy Brzęczek w latach 2018-2020 współpracowali w reprezentacji Polski. Nie był to złoty czas dla napastnika pod względem indywidualnych osiągnięć, gdyż w 24 meczach miał osiem goli i sześć asyst, co było kolosalną różnicą w stosunku do kadencji Adama Nawałki, poprzednika Brzęczka (wówczas 37 bramek i osiem asyst w 40 spotkaniach). Ponadto szerokim echem odbiło się kilkusekundowe milczenie napastnika po pytaniu o plan na mecz z Włochami (0:2), a o ich relacjach wiele spekulowano.
Temat ten wrócił w podkaście "W stylu Krychowiaka", gdzie obecny selekcjoner kadry U-21 rozmawiał z dawnym podopiecznym z kadry. 55-latek dostał pytanie choćby o "najtrudniejsze zadanie do realizacji w szatni po przybyciu do reprezentacji".
- Kwestia zarządzania ego i wykreowanie pewnego balansu między zawodnikami. Między tymi, którzy są liderami, tymi drugoplanowymi oraz tymi wchodzącymi do kadry. To bardzo ważna kwestia, ustalenia wewnętrznych zasad, aby był szacunek, co możemy i czego nie możemy - zaczął Brzęczek.
- Wiadomo, że zawsze będzie coś poza kontrolą i potem w takich sytuacjach kryzysowych zarządzanie oraz podejmowanie decyzji sprzyjających drużynie, a także o zewnętrzny parasol nad nią. Potrzebne jest wyczucie, kiedy (go rozłożyć - red.), a są takie momenty, że niekiedy musisz delikatnie drużynę dać pod presję. To kwestia doświadczenia, intuicji, kiedy daną rzecz należy wprowadzić w życie - dodał.
Nawiązując do tych słów Krychowiak zapytał, czy "przekonanie do siebie Roberta Lewandowskiego to jedna z tych rzeczy"? - To, kim był, jest i będzie Robert dla piłki, jest jasne. Wielokrotnie się spotykaliśmy, niektóre sytuacje nie były dla nas łatwe - zaczął były selekcjoner pierwszej reprezentacji.
Później stwierdził, że wokół jego relacji z Lewandowskim narosło trochę mitów. - W mediach był taki przekaz, że w ogóle nie jeździłem do Roberta (w tym momencie Krychowiak zaczął się śmiać - red.). Jak zobaczyłem notatki, to wyszło, że najwięcej razy byłem albo w Monachium, albo na spotkaniach z Robertem - zauważył.
Brzęczek wskazał, w jakim sensie trudno jest zarządzać drużyną z tak wybijającą się postacią. - Nie chodzi o kwestie, że działałem przeciwko Robertowi. Kiedy jako gwiazda chciał odpoczynek, to odpoczywał. Druga strona medalu jest taka, że bez niego drużyna musi funkcjonować. To jest trudne, gdy masz zawodnika, na takim poziomie, który tyle osiągnął i trzeba to pielęgnować. Świadomość, że on jest bardzo ważną postacią, kapitanem, liderem. Gościem, który jedną jedną akcją, dośrodkowaniem, strzałem, bramką rozstrzygnie losy spotkania. Jednak również są ci piłkarze obok niego. Robert sam nie jest w stanie wygrać meczu, tylko cała drużyna musi funkcjonować - powiedział.
55-latek pod względem pracy z gwiazdami ma jeden wzór. - To nie tylko dotyczy Roberta - mając w składzie takich zawodników, to niełatwa kwestia zarządzania. Dla mnie najgenialniejszym trenerem w takich aspektach jest Carlo Ancelotti, który we wszystkich szatniach miał piłkarzy z niesamowitym ego, ale ma taki dar oraz doświadczenie w komunikacji i postępowaniu z takimi zawodnikami, że wychodzi fenomenalnie. On pokazuje, że to można zrobić, ale uważam to za dar, w moim odczuciu nie zawsze jesteś w stanie tego się nauczyć, tylko musisz mieć doświadczenie. Carlo Ancelotti był też wybitnym piłkarzem, więc pod tym względem dla mnie jest numerem jeden - stwierdził.
Zobacz także: Była 56. minuta, gdy Zalewski wszedł na murawę
Jerzy Brzęczek obecnie z powodzeniem prowadzi reprezentację Polski do lat 21. Jego drużyna wygrała wszystkie osiem spotkań (bilans bramkowy 23-2), przez co ma już zapewnione minimum baraże o mistrzostwa Europy 2027 w tej kategorii wiekowej.