Reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się na tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Szansa na udział w kolejnej dużej imprezie nadarzy się zatem w 2028 r. Na wtedy planowane są mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Poprzedzą je rzecz jasna kolejne kwalifikacje. Możliwe jednak, że po raz ostatni odbędą się one w takiej formie jak dotychczas.
Tak wynika z informacji przekazanych przez brytyjskiego "Guardiana". Według nich UEFA zamierza przeprowadzić wielką reformę systemu eliminacji. Plany z nią związane zostały przedstawione we wtorek Komitetowi ds. Rozgrywek Reprezentacyjnych UEFA. W najbliższych tygodniach będą zaś rozpatrywane przez poszczególne związki krajowe. Ostateczną decyzję ma podjąć Komitet Wykonawczy UEFA w Stambule przed finałem Ligi Europy w przyszłym miesiącu.
A na czym konkretnie miałaby polegać ta reforma? Zdaniem "Guardiana" UEFA chciałaby nieco uatrakcyjnić rozgrywki, które zwłaszcza po zwiększeniu liczby drużyn grających w finałach EURO, stały się bardzo przewidywalne. Dlatego też zamierza doprowadzić do większej liczby bezpośrednich meczów pomiędzy najlepszymi reprezentacjami.
Zobacz też: Legia będzie tego żałować? Bramkarz mówi wprost
Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem byłoby więc skorzystanie z formatu Ligi Narodów i połączenie go z eliminacjami. Taki system już nawet funkcjonuje w praktyce - w trwających kwalifikacjach do mistrzostw świata kobiet. Wszystkie drużyny podzielone są na trzy dywizje w zależności od zajmowanych miejsc w rankingu. Zwycięzcy grup z najwyższej dywizji A automatycznie awansują na turniej. Pozostałe trafiają do baraży wraz ze zwycięzcami grup z dywizji C oraz tymi z miejsc 1-3 w dywizji B. Oczywiście ostateczny format musiałby zostać dostosowany do nieco większej liczby drużyn niż w rozgrywkach kobiet.
Inną - mniej prawdopodobną opcją - ma być "system szwajcarski" znany z fazy ligowej europejskich pucharów. Ma być jednak mniej preferowany ze względu na to, że również zakłada rozgrywanie wielu meczów pomiędzy drużynami o skrajnie różnym poziomie. Możliwe jest też oczywiście utrzymanie status quo. Nie chciałyby tego jednak najmocniejsze reprezentacje oraz nadawcy telewizyjni.