31 marca zakończył się koszmarnie dla reprezentacji Polski. W 88. minucie Viktor Gyokeres pokonał Kamila Grabarę. Było to trzecie trafienie Szwedów, które przesądziło o losach tego spotkania. Biało-Czerwoni przegrali 2:3 i pożegnali się z awansem na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Ten mecz nie tylko źle zakończył się dla drużyny Jana Urbana, ale też źle się dla niej zaczął. A wszystko przez szwedzkich kibiców zebranych na stadionie w Solnej.
Już podczas odgrywania hymnów doszło do nieprzyjemnego incydentu. "Kibice reprezentacji Szwecji nie popisali się gościnnością. Tuż przed pierwszym gwizdkiem postanowili zagłuszyć Mazurka Dąbrowskiego głośnymi gwizdami" - pisał Dominik Stachowiak ze Sport.pl. Melodia i słowa były właściwie niesłyszalne na obiekcie. To zachowanie nie uszło uwadze FIFA.
We wtorek 21 kwietnia Szwedzki Związek Piłki Nożnej poinformował, że światowa organizacja nałożyła na niego karę. Nie jest ona bardzo dotkliwa. FIFA zasądziła grzywnę w wysokości niemal 90 tysięcy koron, a więc około 35 tysięcy złotych. - Jesteśmy szczęśliwi i doceniamy to, że nasi kibice są lojalni, a także zaangażowani. Chcemy jednak jasno powiedzieć: kiedy grane są hymny narodowe, należy zachowywać się właściwie - apelował Niclas Carlnen, sekretarz generalny szwedzkiego związku.
Zobacz też: Hiszpanie nie mają wątpliwości ws. Lewandowskiego. Oto co sądzi o nim Deco.
Czy federacja będzie się wzbraniać przed zapłatą grzywny? Absolutnie nie. Jest świadoma, że ich kibice zachowali się niewłaściwie i muszą ponieść karę. - Ubolewamy nad tym, co wydarzyło się na naszym stadionie i podzielamy opinię FIFA. Wygwizdanie hymnu narodowego drużyny, którą gościmy, jest przejawem braku szacunku. Nie chcemy widzieć takiego zachowania ze strony naszej publiczności - zapewniał sekretarz. Jak donosi sama federacja, to już kolejna kara dla niej w ostatnich miesiącach za takie zachowanie kibiców. Dlatego też pojawił się bezpośredni apel. Związek nie ma ochoty płacić więcej za wybryki fanów.
Ta kara dla Polski nie zmienia absolutnie nic. Nie pojedzie na mistrzostwa świata. To pierwszy raz od dekady, kiedy naszej reprezentacji zabraknie na dużej imprezie. - Bardzo dziwnie będzie siedzieć w czerwcu w domu. Wielka szkoda, bo ta reprezentacja mogła tam coś fajnego ugrać - podkreślał Piotr Zieliński na gorąco po porażce ze Szwecją. Rywale wzięli rewanż na naszej kadrze - my wyeliminowaliśmy ich w barażach o MŚ 2022.